"Rzeczpospolita" pisze, że przestępstwa przeciw środowisku będą surowiej karane. Do więzienia pójdzie nawet ten, kto nieumyślnie zniszczył chronione rośliny albo zwierzęta. Polska rozpoczęła wdrażanie nowej unijnej dyrektywy ekologicznej, która wprowadza w kodeksie karnym drakońskie kary za niszczenie przyrody
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

"Rzeczpospolita" pisze, że pomysł budzi kontrowersje. Przewiduje nie tylko zwiększenie kar za emisję zanieczyszczeń, ale również wprowadza sankcję karną za "nieumyślne naruszenie nakazu ochrony roślin i zwierząt". Eksperci zwracają uwagę, że kary mogą dotknąć na przykład starszych wiekiem rolników, którzy prowadząc gospodarstwo, nie zastanawiają się nad tym, czy przypadkiem nie krzywdzą jakiegoś ptaka albo żaby. Na pięć lat więzienia mogą zostać także skazani grzybiarze w rezerwacie niekoniecznie zdający sobie sprawę, że zbierają na chronionym terenie.

Ze zmiany cieszyć się mogą mieszkańcy pojedynczych domów zlokalizowanych w pobliżu zakładów nieprzestrzegających ekologicznych regulacji. Jeśli zostanie udowodnione, że to co przedsiębiorcy wpuszczali do wody albo atmosfery przyczyniło się do śmierci lub ciężkiej choroby nawet jednej osoby, osoby za to odpowiedzialne mogą trafić do więzienia nawet na 12 lat. Przepisy mogą wejść w życie już w grudniu - czytamy w "Rzeczpospolitej".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Czytaj teraz

Przydatne linki

Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem