To trzecie podejście Naczelnej Rady Aptekarskiej, żeby ograniczyć konkurencję. Tym razem aptekarze odwołując się do wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE domagają się limitowania liczby placówek oraz sztywnych cen na leki refundowane, a także zasady, że właścicielem apteki może być tylko farmaceuta. Gdyby im się udało, my zapłacimy za leki więcej, a oni zahamują rozwój konkurencji, czyli aptek sieciowych - donosi "Dziennik Gazeta Prawna".
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ich propozycja to: maksymalnie jedna apteka na 5 tys. mieszkańców. Dziś jedna przypada na 2,8 tys. osób. Przed kilkoma dniami Trybunał Europejski uznał wprawdzie, że zasada demograficzna jest zgodna z prawem unijnym, ale jednocześnie podkreślił, że ogranicza ona przedsiębiorczość- podaje "Dziennik Gazeta Prawna". Aptekarze twierdzą, że chcą zmian dla dobra pacjentów, bo apteki będą mogły się skupić na zaopatrywaniu społeczeństwa w leki, a nie na wyniszczającej wojnie cenowej.

Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha, zapytany przez gazetę, kontruje: argument o korzyściach dla chorych to tylko zasłona dymna. Tak naprawdę to walka o maksymalizację swoich zysków. A jest się o co bić - Polacy wydają na leki 27 mld zł, z czego około 13 mld na leki refundowane.

Małgorzata Cieloch z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów mówi krótko: - Konkurencja jest zawsze dobra dla odbiorców. Zwiększa się dostępność towarów, maleją ceny - mówi Cieloch "DGP".

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem