Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gazeta zauważa, że w czerwcu kawę Woseba litrami pili policjanci w "Ojcu Mateuszu", ale w "Pierwszej miłości" smaczniejsza już była Cafe Prima. Cukierkami M&M's zajadali się bohaterzy "Apetytu na życie", a jedna z postaci w "Na Wspólnej" myślała o indeksie Wyższej Szkoły Bankowości. Dlaczego? Zdaniem "PB", dzieje się tak, bo bloki reklamowe w prime time są przeładowane, a firmy znalazły sposób, jak obejść kolejki. Z szacunków ekspertów wynika, że największe stacje telewizyjne zarabiają w ten sposób nawet 4-5 mln zł rocznie.

Analitycy zapytani przez "PB" podkreślają, że wydatki na ten cel w tym roku będą utrzymywały się na stabilnym poziomie. Wyliczają, że na czterech głównych kanałach w pierwszym kwartele tego roku w prime time ekspozycja 25 marek zajęła niemal 20 minut. Czołowe marki w półgodzinnym odcinku zapewniały sobie kilkunastosekundową ekspozycję.

"PB" podlicza, że w każdym odcinku emitowanego jesienią "Domu nad rozlewiskiem" ekspozycja marek wynosiła 82 sek. Promowane było w sumie 11 marek m.in. Olej Kujawski, woda Górska Natura, Suzuki, piwo Żubr, Mokate.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.