Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W pierwszym półroczu obrabowano niemal 160 placówek, o 60 procent więcej niż rok wcześniej. Według policjantów bankierzy oszczędzają na zabezpieczeniach. Jak pisze "Dziennik Gazeta Prawna" z poufnej analizy Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego wynika, że tylko połowa zdjęć i filmów z monitoringu bankowego nadaje się do identyfikacji rabusiów. Na reszcie nic nie widać.

Napadów przybywa, a policji udaje się wykryć co trzeciego sprawcę. Bankowcy odpierają zarzuty policji twierdząc, że gdyby inwestowali w ochronę, doszłoby do strzelanin i ginęliby ludzie. Dlatego wyjściem z sytuacji jest upowszechnianie placówek, w których nie będzie wcale gotówki, a cały obrót będzie elektroniczny. Zwłaszcza, że banki rabują dziś głównie bezrobotni. Łupem złodziei padają niewielkie sumy - od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Banki bowiem nie trzymają większych kwot w kasach.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.