Po kryzysie firmy są mniej hojne dla byłych szefów - pisze Rzeczpospolita. Zarówno zagraniczne jak i polskie.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Alessandro Profumo, który ostatnio po 13 latach opuścił fotel prezesa włoskiego banku UniCredit, dostał 38 milionów euro, czyli ponad 50 milionów dolarów. To i tak najwyższa odprawa w historii Włoch. Ale, jak podkreślają analitycy, gdyby Profumo kierował amerykańską firmą i odszedłby przed finansowym krachem, jego złoty spadochron byłby co najmniej dwukrotnie większy.

Jak zauważa Rzeczpospolita, większy umiar widać też w polskich firmach, gdzie szefowie dostają zwykle na pożegnanie równowartość od 6- do 18-miesięcznej płacy. Według danych gazety, rekord należy tu do Zbigniewa Wróbla, który odchodząc sześć lat temu z PKN Orlen zainkasował prawie 13 milionów złotych. Ale już o połowę mniej wziął Jan Krzysztof Bielecki, który na początku tego roku pożegnał się z fotelem szefa Pekao SA.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem