Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Katarzyna Jaklewicz: Powiedzmy, że mam jakieś oszczędności. Do tej pory nie byłam specjalnie zainteresowana inwestowaniem i nie mam szczególnej wiedzy w tym zakresie. Ale czasy takie niepewne, złoty może stracić na wartości. Co robić? Pewnie wiele osób zadaje sobie teraz to pytanie.

Marek Rybiec*: Faktycznie, wiele osób, które tego nie robiły, zastanawia się teraz nad inwestowaniem. Bezpośrednią przyczyną nie jest jednak COVID, ale to, że mamy praktycznie zerowe stopy procentowe, bo Rada Polityki Pieniężnej obniżyła je do najniższego poziomu w historii Polski.

To oznacza, że trzymając pieniądze na koncie oszczędnościowym lub lokacie, nie tylko nie zarabiamy, ale wręcz tracimy, bo przecież jest inflacja, a i bank nierzadko dorzuca jakieś swoje opłaty.

Niestety Polska to kraj klientów lokatowych. Nie jest tak, jak choćby w Stanach Zjednoczonych, że prawie każdy w coś inwestuje. My raczej trzymamy pieniądze w skarpecie. Teraz to może nieco się zmienić i powinno, bo pieniądze powinny przecież dla nas pracować.

Powiedzmy sobie szczerze, dzisiaj lokaty to systematyczne straty!

Co jeszcze zmieniło się w związku z pandemią?

Taki czas niepewności to także okazja dla niezbyt uczciwych firm, które żerują na determinacji ludzi, żeby nie stracić, a może nawet zarobić. Zwykle kuszą więc atrakcyjniejszymi warunkami niż konkurencja. Sprawa Amber Gold była bardzo głośna, ale takich podmiotów jest przecież więcej. Są może mniej widoczne, ale nie mniej niebezpieczne.

Zanim więc zdecydujemy się powierzyć jakiejś instytucji swoje pieniądze, warto sprawdzić, z kim mamy do czynienia. Czy jest ona objęta nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego (można to sprawdzić na stronach KNF)? Jakie firmy za nią stoją i czy takie o ugruntowanej pozycji rynkowej? Kto taką firmą zarządza? Czy są to osoby, które wcześniej pracowały w inwestycjach? To wszystko da się wygooglować. I naprawdę warto to zrobić!

Dla osób, które nie mają dużego doświadczenia lub wiedzy o inwestowaniu i nie chcą w związku z tym np. samodzielnie grać na giełdzie, dobrym rozwiązaniem mogą być fundusze inwestycyjne.

Osobom, które pamiętają kryzys 2008 roku mogą one jednak nie kojarzyć się najlepiej. Mam znajomych, którzy trzymali pieniądze w funduszach i potracili wtedy kilkadziesiąt procent swoich oszczędności.

Odpowiem metaforycznie: Nie każda jazda samochodem jest skrajnie niebezpieczna. Możemy przecież prowadzić bardzo odpowiedzialnie albo bardzo ryzykownie.

Zanim więc zainwestujemy, warto sobie zadać pytanie, na jakie ryzyko jesteśmy przygotowani, czyli jaką mamy strategię inwestycyjną. W naszej firmie prosimy nowych klientów o zrobienie krótkiego testu, który pozwala to określić i dzięki temu możemy przygotować propozycję portfela inwestycyjnego dopasowaną do potrzeb i preferencji konkretnej osoby, a przede wszystkim do jej profilu ryzyka.

W Polsce poziomy ryzyka funduszy mierzy się na skali 1 - 7 od najbardziej bezpiecznych do najbardziej agresywnych. Przykładowo, fundusze oparte na obligacjach państwowych albo firmowych (korporacyjnych) to zazwyczaj ryzyko między 1 a 2. I jeżeli inwestycja w fundusz ma być bezpośrednią alternatywą do lokat, to właśnie w ramach takich funduszy należy się poruszać.

Co do bezpieczeństwa warto jeszcze dodać, że w przypadku funduszy inwestycyjnych ochrona kapitału jest większa niż w banku. Bo Bankowy Fundusz Gwarancyjny zapewnia wypłatę zgromadzonych środków tylko do kwoty 100 tys. euro na osobę, a w funduszach nie ma górnego limitu. 100% jest objętych ochroną.

Inwestując za pośrednictwem funduszu, mamy też do czynienia z trzema podmiotami: Towarzystwem Funduszy Inwestycyjnych, bankiem depozytariuszem i dystrybutorem. Nawet gdyby któryś z nich zbankrutował, nasze pieniądze nigdy nie wchodzą do masy upadłościowej.

Ile mniej więcej mogę w funduszu inwestycyjnym zarobić?

Żeby pokazać skalę, powiem jak wyglądało to na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy w iWealth, gdzie jest kilka portfeli adekwatnych do różnego poziomu ryzyka.

Inwestując w nie można było zarobić od 2,8% przy wyborze najbardziej ostrożnego portfela na poziomie ryzyka 1,8 do 12,4% w przypadku portfela o ryzyku 4,9 (dane na 13.11.2020 r.). Ten okres to dobry przykład, bo jest reprezentatywny właśnie dla relacji ryzyko-zysk. Tak właśnie powinno to wyglądać - im wyższe ryzyko, tym wyższy zwrot z inwestycji. Choć oczywiście nie zawsze tak jest. Portfele o wyższym ryzyku, zakładające bardziej agresywne inwestowanie, opierają się na inwestowaniu w akcje, a ich kurs może się przecież dynamicznie zmieniać.  

Przy okazji warto zaznaczyć, że bardzo dużym plusem funduszy jest niski próg wejścia - minimalna kwota inwestycji to zazwyczaj w zależności od funduszu 50 albo 100 zł - i to, że nie zamrażamy kapitału - zawsze można go wycofać. Czyli mamy pełną płynność.

Jakie mamy alternatywy? Na początku pierwszej fali pandemii teściowa radziła, żeby wybierać pieniądze z banku i kupować waluty. To dobry pomysł?

Jest taka generalna zasada, że pożyczać, oszczędzać i inwestować powinno się w walucie, w której się zarabia. Wiedzą coś o tym ci, którzy kiedyś wzięli kredyty hipoteczne we frankach.

Z drugiej strony, w sytuacji dużej niepewności, jedna z rzeczy o których myślimy w pierwszej kolejności, to żeby ratować pieniądze. I takie pomysły, jak wypłacanie gotówki mogą przyjść nam do głowy, bo przecież nie w Polsce (chociaż w Polsce też, acz nie tak spektakularnie), ale choćby w Stanach upadki nawet dużych banków się zdarzały.

Z kolei kupowanie dolarów ma uzasadnienie historyczne. Wielokrotnie, gdy coś niepokojącego się działo, ludzie uciekali do dolara i okazywał się on stabilną gotówką. I ten mechanizm nadal działa. Jak mamy na rynku dużą nerwowość, to inwestorzy uciekają m.in. do dolara.

A złoto?

Gdyby pani w marcu chciała kupić złoto, to dowiedziałaby się pani, że trzeba na nie czekać prawie rok.

Jeden z naszych potencjalnych klientów, szef dużej firmy, dosłownie przyniósł do nas walizkę pieniędzy i chciał je wymienić na złoto. Ale chciał to zrobić już, teraz. A tak się nie dało.

Zresztą, istnieją także fundusze specjalizujące się w inwestowaniu w kruszce albo waluty (zazwyczaj w obligacje w danej walucie). Jeśli więc nie musimy koniecznie mieć gotówki albo złota w ręce lub wręcz boimy się je trzymać w domu w większych ilościach, może to być dla nas dobre rozwiązanie.

Dlaczego mielibyśmy powierzyć to funduszowi, zamiast kupić sobie złoto samemu, np. w mennicy?

To zależy, czego chcemy. Czy po prostu fizycznie mieć złoto, jako zabezpieczenie, czy też w nie inwestować. To dwa różne rozwiązania, dla różnych typów klientów.

Ten pierwszy będzie kupować sztabki, często najlepiej niewielkie np. po 1/10 uncji, żeby w najgorszym razie płacić nimi za chleb, bo chce mieć złoto na „złe czasy”. Nawet w tym przypadku nie trzeba jednak robić wszystkiego osobiście ale np. powierzyć to firmie, która nie tylko złoto nam kupi, ale także będzie je magazynować. Koszty nie są tu wielkie, a nie musimy się obawiać, że np. złodziej pozbawi nas oszczędności życia.

Drugi typ klienta to inwestor, dla którego zakup kruszca jest po prostu sposobem na pomnażanie kapitału. Dla niego lepszy może być wybór funduszu, który się tym profesjonalnie zajmuje.

A co z inwestowaniem w nieruchomości?

Tu z inwestowaniem w mieszkania na wynajem poczekałbym teraz rok czy dwa, aż sytuacja się ustabilizuje. Natomiast sytuacja kryzysowa może być dobrym czasem, żeby kupić mieszkanie dla siebie, bo ten rynek faktycznie teraz przyhamował.

Choć z drugiej strony obserwujemy wzmożone zainteresowanie mieszkaniami przy terenach zielonych, domami poza miastem, bo przy powszechności pracy, a nawet nauki zdalnej, dostęp do parku czy własnego ogródka nabiera znaczenia.

Czy spotkał się Pan z jakimiś niecodziennymi pomysłami na inwestowanie w obliczu pandemii?

Nie, natomiast co ciekawe, w momencie, gdy spadki na giełdzie były najwyższe i sięgały 30%, nawet ci na co dzień najbardziej zachowawczy klienci przychodzili do nas z pytaniem, czy - skoro sytuacja jest taka dynamiczna - nie warto byłoby zainwestować bardziej agresywnie.

Kto wyszedł najlepiej na inwestycjach w trakcie pandemii?

Ci, którzy zainwestowali w amerykańskie spółki technologiczne.

Polski fundusz, jeden z najlepszych na rynku, który się tym zajmuje, osiągnął w tym roku zysk 78%, w ciągu ostatnich 12 miesięcy 91,6%, a przez ostatnie 5 lat 212%.

Pamiętajmy jednak, że dany nawet bardzo dobry wynik funduszu nie jest gwarancją, że w następnym okresie ten wynik zostanie powtórzony.   

Rozmawiamy o tym w ciekawym momencie, bo właśnie poszła w świat wiadomość, że szczepionka Pfizera na COVID-19 najprawdopodobniej jest skuteczna. Dramatycznie więc - o ponad 20% wartości - spadły akcje Zooma, które do tej pory cały czas rosły, bo było to narzędzie niezbędne do zdalnej pracy czy nauki. Choć nadal trzeba pamiętać, że przez rok zyskał on 470%.

---------------------------------------------

18 listopada odbędzie się II edycja wirtualnej konferencji iWealth Online Investment & Business Summit 2020. Konferencja będzie prowadzona w całości online. Udział w niej jest bezpłatny, wystarczy zarejestrować się na stronie wydarzenia. Wyborcza.biz jest patronem medialnym konferencji.

---------------------------------------------

Marek Rybiec - pomysłodawca oraz prezes zarządu iWealth – niezależnej firmy, która, świadcząc usługę nieodpłatnego doradztwa inwestycyjnego, koncentruje się na pomocy w opracowaniu kompleksowej, spójnej strategii finansowej, dopasowanej do potrzeb klientów indywidualnych oraz instytucjonalnych. Wcześniej długoletni Prezes Skarbiec Holding. Na rynku inwestycyjnym od 1996 r.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.