Anatomia kantu. Profesor, naukowiec, przez wiele lat wiceprezes ważnej państwowej instytucji, a stracił pieniądze na każdej możliwej inwestycji. - Jak się pan pyta, co na to rodzina i co ona myśli, to ma mnie pewnie za frajera - mówi. Utopił prawie ćwierć miliona w siedmiu nietrafionych projektach z rzędu.
Osoba, którą opisujemy, jest osobą publiczną. Choć zgodziła się podać swoje personalia, uznaliśmy, że nie chcemy tego robić, by ją chronić. W tekście dokładnie wyjaśniamy przed czym i dlaczego.
- Skąd się biorą ci naiwniacy, którzy inwestują w różne Amber Gołdy, Zondy, Palikoty i tym podobne? Ja panu, panie Piotrze, opowiem skąd. Bo jestem jednym z nich. Śmieję się, że jestem najgorszym inwestorem w Polsce. Ostatnio co spółka, to strata - dobrotliwie uśmiecha się mój rozmówca.
Wszystkie komentarze
A policja? Prokuratura? Jak sam nie doprowadzisz sprawcy i nie dostarczysz żelaznych dowodów to „umorzenie z powodu niewykrycia sprawców” - już sama ta tautologiczna formuła to wyraz głębokiej pogardy dla obywateli - a myśmy już do tego przywykli. A nawet jeśli jest sprawca i dowody, to jeszcze są setki możliwości żeby się wywiną, uciekł, poszedł na zwolnienie, wyprowadził majątek. Do tego działają dziesiątki instytucji, nadzorów, rzeczników - i wszyscy bezradnie rozkładają ręce. Bo egzekucja praw na rzecz prywatnego obywatela trwa już nie lata, lecz dekady! I te uśmieszki politowania przy każdym kontakcie z organami ścigania, nadzorami, komisjami, to ziewanie to przewracanie oczami - „proszę może pan złożyć skargę rozpatrzymy w ciągu 60 dni roboczych, przysługuje odwołanie i droga sądowa”. Dwie instancje administracyjne i dwie sądowe.
A spróbuj człowieku dojść jakiejś racji w sporze z bankiem! Albo z jakąś korporacją schowaną za infolinią.
Tak naprawdę państwo działa gdy trzeba dojechać samozatrudnionego na JDG albo zagarnąć „nienależnie wpłacone” składki ZUS. Oj wtedy działa z pełnym majestatem i surowością. Albo jak trzeba odmówić jakiegoś świadczenia. Albo dojechać za bułkę przypadkowo nabitą na samoobsługową kasę jako sznytka zamiast kajzerki. Oj to wtedy działa.
I to jest istota problemu. Tymczasem tłuszcza wyje bo „chciwy profesor ma na co zasłużył”.
Wreszcie głos rozsądku. Ciekawe jakie inwestycje robią ci, którzy protekcjonalnym tonem stwierdzają, że "profesor, a głupi".
Calkwicie sie zgadzam.
Witamy w Polsce. Dziwi mnie to, że tych oszustów nie można namierzyć.
Oczywiście. Gdyby nie ten wredny wymiar sprawidliwości to profesor byłby piękny i bogaty. Bredzisz.
Tych opieszałych sądów, nic nie robiącej policji i prokuratury to sam doświadczyłeś, czy powtarzasz info zasłyszane na facebooku?
Nie można, bo taki sam mental, jak gawiedzi tutaj w komentarzach, szkalujący ofiarę, a nie oszustów, podziela też aparat państwa. Tzn. można by, ale sam/a widzisz: cwaniak prosił się o kłopoty, to niech teraz nie jęczy.
pełna zgoda. Przerażają mnie te komentarze broniące złodziei. Zwyczajny człowiek ma prawo nic nie wiedzieć i po to płaci podatki na takie instytucje jak policja, prokuratura, KNF i inne - by chroniły go przed złodziejami i oszustami. Osoby oszukane czy okradzione - nawet w wyniku własnej naiwności - wciąż są poszkodowanymi i w żadnym razie nie zasługują na hejt. Wiele komentarzy tutaj, to ta sama liga - co poniżanie ofiar gwałtów - wypominaniem im wyzywającego ubioru. To, że ktoś jest naiwny - nie oznacza - że można go okradać. Podobna sytuacja miała miejsce gdy pewna sieć klubów GOGO okradała swoich klientów, odurzając ich i zmuszając do wypłat czy transakcji kartą na wysokie kwoty. Wtedy internety mówiły - "po co tam chodzili". Po co chodzili to ich sprawa i ewentualnie ich żon czy partnerek, nie zmienia to faktu, że okradanie klientów nie jest OK.
To są dwie różne sprawy. Wymiar sprawiedliwości nie działa - prawda. Ale oszustwa finansowo-internetowe są niemal niemożliwe do namierzenia jeśli są przeprowadzone zgodnie z oszukańczą sztuką. Żaden wymiar sprawiedliwości tu nic nie pomoże. I w niczym nie zmienia to faktu, że ocena działań Pana Profesora, być może potęgowanych wiekiem, jest jaka jest.
Tak, za głupotę obywatela odpowiada państwo. Sto tysięcy chciwych 'mądrych inaczej' ładuje pieniądze w idiotyczne interesy, bo tak im doradza pani Monika i oczekują, że prokuratura będzie skutecznie i szybko scigać te 100 tys. spółek, z których połowa jest zarejestrowana na Kajmanach a część znikła, bo nigdy nie istniała.
ktoś musi być przeciez
Tak, za głupotę obywatela odpowiada państwo. !00 tys .'mądrych inaczej' ładuje pieniądze w idiotyczne interesy, bo tak im doradziła pani Monika. Teraz oczekują, że prokuratura szybko i skutecznie będzie ścigać te 100 tys. spółek, z których część jest zarejestrowana na Kajmanach, inna część się zwinęła a właścicielem jedynym był pan Kazio, który trzeźwieje raz na tydzień a jeszcze inne nigdy nie istniały. Gdyby p. profesor zażądał od państwo zwrotu 'zainwestowanych' pieniędzy, to część komentatorów przyznałaby mu rację.
Ktoś przecież musi odpowiadać za to, że dla obywatela myślenie jest zbyt dużym obciążeniem.
Ależ nikt tu nie broni tych oszustów. Powinni być ścigani i szkoda że policja i kasta prokuratorska sobie z tym nie radzą. Nie zmienia to faktu że profesor naiwny albo jakiś dziwny.
Zaczyna pan swój, słuszny skądinąd, wywód od ostatniego ogniwa w procesie dochodzenia do sprawiedliwości. Sądy są na końcu. Zaczynamy od policji lub bezpośrednio prokuratury, choć ta i tak cofnie zgłoszenie do policji. Co do policji to mam zdanie, na podstawie niegdysiejszej współpracy, ugruntowane i mimo zmiany okoliczności ustrojowych tego zdania nie jestem skłonna zmienić. Zawsze mozna ws,czacie sprawę w postępowaniu cywilnym, ale wynik takiej sprawy to bajki z mchu i paproci, postanowienie można sobie powiesić wiadomo gdzie.
"To są dwie różne sprawy."
W punkt.
Dlaczego państwowa kasa ma być wydawana na skutki głupoty naiwnych idiotów???
Pełna zgoda. Nasza prokuratura w dalszym ciągu działa jak w latach 60. Na prokuratorów powoływani są często ludzie miałcy i ze słabymi notami z uczelni. Tacy prokuratorzy dalej stosują bardzo podstawowe metody śledcze oraz kierują się nieśmiertelną ideą STATYSTYKI. To właśnie w prokuraturze jest najsłabsze. System jednocześnie nie pozwala byśmy sami prowadzili swoje sprawy za pośrednictwem prywatnych detektywów i prawników. Dodatkowo prokurator na polecenie polityków i przełożonych miętoli sprawę tak długo jak chce. Powinien się pojawić przepis, że po 3 przedłużeniu śledztwa/dochodzenia, każdy może sam iść do sądu i domagać się sprawiedliwości ale musi mieć prawnika. Tego chyba się nie doczekamy, bo system sowiecko-francuski został zabetonowany przez ziobrę i obsadzony usłużnymi, słabymi waflami. Instytucja niezależnego, kadencyjnego prokuratora/sędziego śledczego przy każdej okręgówce mogłaby dużo zmienić.
Oczywiście nie sposób się nie zgodzić, że prokuratura, policja i sądy powinny ścigać sprawców oszustw, tylko nawet jeżeli doprowadzono by do skazania tych ludzi, to co to da w sensie finansowym? Przecież pieniędzy profesora już dawno nie ma i nie uda się ich znaleźć. Czy poszkodowani przez Amber Gold czy Zondacrypto odzyskali pieniądze umoczone w tych firmach? Tymczasem najgorsze jest to, że ciągle są ludzie, którzy wierzą, że można zarobić "na inwestycjach" szalone pieniądze i podobnie jak ten profesor wpłacają niebagatelne kwoty naganiaczom, którzy z definicji działają po to, aby ludzi wycyckać z pieniędzy - często zresztą w majestacie prawa, wystarczy odpowiednio skonstruowana umowa, której klient i tak nie przeczyta i nie zrozumie, a potem żaden sąd nie pomoże. Po prostu chciwym ludziom wydaje się, że na każdym kroku czekają na nich super okazje i że pieniądze mnożą się w cudowny sposób nie wiadomo jak i gdzie - to czysta naiwność, niezależnie od tego czy to przestępstwo czy nie i czy powinno być ścigane. Inwestować można w bezpieczne i zrozumiałe instrumenty finansowe (akcje, obligacje), a nie w Forex, kryptowaluty itp, bo to jest hazard: czasem się uda, czasem nie, uda się zazwyczaj na początku po to, aby klienta zachęcić do wpłaty grubszej kasy, a potem jest już pozamiatane. Państwo ma za mało funkcjonariuszy, aby dopilnować każdego inwestora, który coś klika w internecie, coś podpisuje, coś przelewa, a potem o la boga! Inwestowane jest dla bogatych i świadomych, a nawet oni wtapiają pieniądze, które przecież w ich imieniu inwestują specjaliści, często się słyszy ile stracił jakiś aktor czy piłkarz ...
Służby nie nadążają za przestępcami. Prawda jest taka, że są to międzynarodowe szajki (jakiś czas temu pisała o tym GW), to, że profesor podał nazwę firmy, to nic nie daje, bo zakładały ją słupy, a zleceniodawcy są daleko, daleko i nikt ich nie zna. Nie wiem, czy jakiś inny kraj z takimi rzeczami sobie radzi.
Natomiast przerzucanie majątku i zakładanie nowych spółeczek to inna para kaloszy, tu państwo ma instrumenty, ale jest niewydolne.
Akurat wymiar sprawiedliwości jako jeden z nielicznych w Polsce działa głównie wg. procedur.
Twoje prucie się na sędziów, prokuratorów i policjantów jest wybitnie nietrafione - to parlamentarzyści tworzą prawo, to ich winą jest to, że jest zajebiście mętne i to oni (i tylko oni) mogą to systemowo naprawić.
Może zamiast suczyć się tu na forum podbij do posła ze swojego okręgu i zachęć go do popchnięcia zmian?
Nieprawda. Roszczenia prywatne powinny być szybko i prosto dochodzone oraz egzekwowane na drodze sądowej. To podstawa zachodniej cywilizacji. Bez możliwości egzekwowania praw na drodze sądowej, prawo jest martwe. Postępowania cywilnie trwające po kilkanaście lat to w istocie odmowa prawa do sprawiedliwego sądu. Państwo nie działa w swej podstawowej funkcji. To tak jakby państwo nie miało armii lub administracji.
A propos niewykrycia - niedawno na soszialach widziałem żale pewnego kierowcy, który opublikował film z kamerki swojego samochodu. Samochód stał na parkingu, czyli obraz ostry, a nie jakieś mignięcie. Ktoś walnął swoim tyłem w jego przód, więc widać tablice rejestracyjne, polskie. Tamten kierowca wysiadł, popatrzył na jeden pojazd, popatrzył na drugi, twarz widoczna, postura widoczna. Wsiał, odjechał. Zagadka dla wszystkich - co się stało z postępowaniem policyjnym?
Obstawiam: nic, bo to była konfederuska ustawka i typo nawet policji nie zawiadomił. Albo ty po prostu zmyślasz.
Profesor wybitny w swojej dziedzinie, niestety brak podstaw najmniejszych wiedzy o ekonomii. Inwestycje w nowe spolki to wyzsza szkola jazdy i udaje sie moze 1 na 20 lub 1 na 30 inwestycji nawet gdy robia to ludzie co sie na tym znaja. Dla takich amatorow to sp500, msci world a najbezpieczniej obligacje skarbu panstwa. Niestety to ze ktos jest profesorem nie ma znaczenia, wiedza cudownie nie przelewa sie z jednej dziedziny na druga.
hahahahahaha
Może po prostu wiedzą że nie istnieją zyski typu 50% w rok?
Zwyczajny człowiek to jak się na czymś nie zna, to nie inwestuje. A jak chce inwestować to idzie do banku lub domu maklerskiego. Oczywiście, może też utopić jak zainwestuje w akcje czy jakieś agresywne instrumenty finansowe, ale nie będzie tak że bank mu gwizdnie kasę.
Stary jest. 83 lata to dla większości redukcja możliwości poniżej limitu ściemy
Skąd niby metoda na wnuczka?
Moja matka, 73, nie odróżnia ceny dzwonienia na numer polski, kiedy odbiorca jest za granicą, od zagranicznego
Dziękuję, wreszcie rozsądny, przyzwoity głos. Dodam, że instytucje państwowe nie działają nie tylko wtedy, kiedy mają do czynienia z oszustami, ale takze wtedy, kiedy do prawa nie stosują się legalnie dzialajace banki. Kiedys wziąłem kredyt na większą (dla mnie) sumę w banku C. Spłaciłem ją przed terminem, a wtedy już obowiązywała wykladnia działającego juz od dawna w Europie (takze w Polsce) prawa, które w przypadku splaty przed terminem nakazuja bankowi zwrocic w proporcjach odpowiednich do skróconego czasu pomiedzy splatą a okresem kredytowania także część oplat stałych pobranych przez bank.
W moim przypadku bylo to kilkanascie tysiecy. Kiedy zwrocilem sie z tym do banku, odpowiadali mi, że oni rozumieją tę wykładnię TSUE INACZEJ. Inaczej mówiąc, nikt nam nie powie że czarne jest czarne. Korespondencja trwala pol roku, zaangażowałem Rzecznika Finansowego - instytucję powołaną do obrony klientów banków. Wypełniłem wszytkie formularze - po 3 miesiacach odpowiedź - nic nie moga zrobić. Bo nie.
Co podziałało na bank? Prawnik.
Za 500 złotych odzyskałem całą sumę, która bankowi złodzieje byli mi winni. Wystarczyło pismo przedprocesowe.
Ten profesor to wzorzec kretyna.
Co ma wymiar sprawiedliwości zrobić jak właściciel konta udostępnia dane do logowania do swojego rachunku?
Ile razy trzeba być oszukanym przez panią Monikę żeby zajarzyć ze coś jest nie tak?
100% racji.
Masz niestety rację. Nie wiem z wlasnego doswiadczenia (choc sie domyslam) jak pracuja policja i prokuratura w takich sprawach. Wiem za to, niestety dobrze, jak pracują sądy. Sam wniosłem powództwo w sprawie cywilnej o odszkodowanie. Sąd Okręgowy w Warszawie, sprawa trwa 6 lat a nie było ani jednej rozprawy. Jest wyznaczony szósty sędzia, dopiero w tym roku sprawa trafiła do biegłych. Aha, oczywiście 5% kwoty sporu wpłacone, mimo że to ja jestem pokrzywdzonym to musiałem to wpłacić i to szybko. 20 tys zł, dla mnie dość duża kwota. Ale ten brak nawet jednej rozprawy przez 6 lat poraża....
Ja doswiadczyłem sam złego działania sądów, właśnie w sprawie cywilnej o odszkodowanie. Mija własnie 6 lat od złozonego powództwa, 5% kwoty przedmiotu sporu wpłacone i nie było ani jednej rozprawy. Wnioski przyspieszenie pisane co jakiś czas, tylko ciągle zmiany wydziałów i sędziów. Miejsce to S.O. w Warszawie, al. Solidarności. Co do policji i prokuratury - nie wiem i nie chciałbym się przekonywać. na razie wystarczy mi opieszałości Sądu...
Jak sam doprowadzisz, to też mogą umorzyć.
mistrz komciów na wyborczej.pl JESTEM FANEM
A dlaczego w Polsce działają spółki zarejestrowane na "Kajmanach" czyli w różnych tzw. "rajach podatkowych"???
Czy państwo nie ma narzędzi, aby tego zakazać?
Czy do Polski ma prawo wejść każdy złodziej, bandyta, itp. i tu sobie bez żadnego sprawdzenia "interesy" prowadzić?
Czy w innych krajach europejskich też tak jest? Obywatel sam ma sprawdzać z kim/ czym ma do czynienia?
A w jaki sposób???
To państwo ma służby wywiadowcze i wszelkie inne, które mają doświadczenie (mają? czy powinny mieć?) w ustalaniu co, kto i gdzie!
Bo państwo jest od tego, żeby chronić Obywateli przed mordercami, złodziejami i oszustami.
PO TO WŁAŚNIE są państwa!
I po to Obywatele PŁACĄ PODATKI, aby państwo robiło co do niego mależy
Ciekawe, że żartownisiów z anonimowymi telefonami namierzają szybciutko. Spółki na cyprze, numery kont - też się nie da zidentyfikować?
Ale to nadal nie oznacza, że ma jakąkolwiek.
Cóż to jest beneficjent? "Nie wiem".
Mąż Pani Moniki w spółkach, w które inwestował? Dowiedział się po czasie.
Nie odróżnia akcji od obligacji.
Szkoda Pana Profesora.
Ale wiedza w Polsce kuleje...
Można wtopić raz, dugi raz. Ale jak ktoś regularnie jest oszukiwany przez tych samych pośredników, to coś z tą profesurą jest nie tak.
Tak działają oszuści: znajdą jednego mniej obeznanego klienta i przekazują sobie jego numer telefonu.
I dzwonią raz na rok po 50 tysięcy złotych.
Oczywiście, na nową, pewną inwestycję. Tylko beneficjent często ten sam. I pośrednik, który zawsze ma dzięki temu na prowizję.
A propos - kto to jest ten cały "beneficjent", Andrzeju:)?
Niekoniecznie z profesurą. Możesz być profesorem w jednej dziedzinie, a o innej nie mieć bladego pojęcia - nie da się znać na wszystkim. Nie sądzę, żeby bohater artykułu był profesorem nauk ekonomicznych.
To ten, co zgarnia cała kasę.
facet w tym wieku rządzi teraz w USA. a tytanem intelektu nigdy nie był
Jego profesura nie dotyczy finansów. Można być wybitnym w swojej dziedzinie i nieporadnym w innej. To co zaskakuje to brak samokrytycyzmu. Może jednak pesel.
W programie "Czyste Powietrze" inaczej definiowali beneficjenta. Tam beneficjent raczej tak nie ma.:))
Profesura świadczy nie tylko o wybitnej wiedzy w swojej dziedzinie, ale także o dużym poziomie inteligencji tej osoby.
Byłoby świetnie, gdyby było tak jak piszesz :)
Ludzie, którzy weryfikują informacje stają się mniej sterowalni. A czy komuś z rządzących na tym zależy? I to nie jest teoria spiskowa, tylko stwierdzenie faktu po 50 latach obijania się na tym świecie. A po drugie primo:), Nieudolność rządów, na przestrzeni lat, w reformie edukacji też o czymś świadczy...
Aaa byłbym zapomniał... gdzie można obecnie znaleźć polityków niepopulistycznych ?
Za to, jak widać, ta szkoła uczy doskonale kłamać
Pochwal się , jak cię podeszli ?
A co do Profesora, słusznie nie podaje nazwiska. Przykro przyznać, hejt sam się ciśnie na usta.
tylko ten profesor ma dorobek naukowy z historii kultury, więc o finansach ma prawo kał wiedzieć, dał się wkręcać jak ci co podstawówkę zaocznie kończyli
Mnie się nie ciśnie.
"Po krótkiej rozmowie można ocenić, że ma niezłą wiedzę o finansach." Tak to ocenia autor artykułu.
NBP nie prowadzi działalności komercyjnej więc nie osiąga klasycznie rozumianych zysków ani strat. Trzymają duże ilości obcej waluty i gdy jej kurs rośnie, notują księgowy zysk (ale Polak wtedy traci, bo w przeliczeniu na walutę zarabia mniej), a gdy kurs spada jest odwrotnie - NBP „traci”, Polak zyskuje. To wszystko. Ciesze się że mogłem wytłumaczyć.
NBP ma też:
realne przychody z obligacji,
odsetki,
zyski/straty z inwestycji,
koszty polityki pieniężnej,
koszty sterylizacji nadmiaru pieniądza,
wyceny złota,
operacje na ETF-ach i papierach wartościowych.
Czyli wynik NBP to nie tylko „kurs dolara”.
Bo co? Bo musisz hejtować, inaczej się udusisz? Masz w tym jakiś interes? Profesor umoczył własne pieniądze, nie Twoje. Nie Twoja więc sprawa, co i jak zrobił.
Doucz się, bank centralny nie jest od tego żeby zarabiać
"Łukasz Piszczek Sport.pl+
Odblokuj swój sport.pl+
Kod z dostępem wysłaliśmy Ci w mailu z 12 maja. Aktywuj go:"
tymczasem jak wszyscy dobrze wiemy, nie ma czegoś takiego jak szybko i legalnie zarobić duże pieniądze. Szybko, legalnie, dużo - z tej trójki można wybrać tylko dwa przymiotniki.
a np. bitcoin i podobne krypto to dość szybko i legalnie
O czym przekonali się klienci Zondy.
Czyli wg Twojej logiki nie należy jeździc samochodem, ponieważ zdarzają się wypadki
Jeśli nie potrafi się jeździć , to lepiej nie.
Te hieny ciebie minusują.
to powinny się zwijać do Afryki,
a nie do USA...
Nawet jak się ma"pojęcie"o inwestowaniu to można trafić na rok 2008.
Bank w Luxemburgu przez pół roku informował o przejściowych problemach,a potem przestał informować.
Z zarobionych 400 tys.na giełdzie warszawskiej zostało żywej gotówki 10%.
W tym czasie bankowcy w USA wypłacali sobie milionowe premie które fundował im prezydent Bush.
nieprawda. Sciga choc z duzymi problemami (wiem bo sam mam sprawe z oszustem). Problemem jest, ze tych spraw oszukanych ludzi sa dziesiatki tysiecy i panstwo nie ma zwyczajnie mozliwosci zeby to wszystko naraz przerobic. Ludzie powinni sie po prostu nauczyc, ze latwy i duzy zysk oznacza najczesciej przewał a ci wszyscy rzekoni doradcy inwestycyjni to zwykli naganiacze na procencie
Jedynym antidotum na ukrócenie oszukańczego procederu w rodzaju opisanych w artykule jest totalna inwigilacja. Pytanie czy naprawdę tego chcemy.
Bo antidotum na naiwność na razie nie istnieje.
A kto będzie pilnował inwigilujących, bo moga sie trafić oszuści.
ściga, ale w dobie internetu oszuści działają zza granicy (konkretnie z Ukrainy) przez co trudno ich ścigać. Kiedyś oszust musiał mieć fizyczny kontakt z ofiarą, a Polska była wielkim więzieniem z którego trudno było się wydostać, przez co znacznie łatwiej było oszusta namierzyć.
Wiesz, jak ktoś wstawia mem z Komorowskim, to jakoś mogą go znaleźć od razu. A inwigilowani oczywiście jesteśmy. Tylko w momencie, gdy pojawia się faktyczne przestępstwo, nagle magicznie policja zapomina sprawdzić historie logowania telefonów, "psują" się kamery albo kasują nagrania z nich, a przestępcy nie korzystający nawet z jakichś wyrafinowanych narzędzi ukrywających tożsamość, stają się "niewykrywalni".
Dobrze że w Rosji sami uczciwi.
Jeśli oszust dzwoni z zagranicy a profesor udostępnia mu ekran tracąc pieniądze transferowane od razu za granicę (bo dziś są takie możliwości) to gdzie widzisz miejsce i czas na ściganie złodzieja?
A jeśli profesor równie nieroztropnie powtarza swój błąd jeszcze kilkakrotnie to co proponujesz? Każdemu posiadaczowi telefonu i konta w banku przyznać dożywotniego asystenta?
Antidotum na naiwność nazywa się WIEDZA! Umiejętność weryfikacji i zdrowy rozsądek. Jeśli jednak priorytetem jest "nauka o códach", to czegóż oczekiwac? Powyżej ktoś celnie napisał - cytat: "Szybko, legalnie, dużo - z tej trójki można wybrać tylko dwa przymiotniki." Koniec cytatu.
Nie żadna inwigilacja, tylko nie dopuszczanie do takich sytuacji przez stały nadzór nad instytucjami oraz firmami zajmującymi się "usługami finansowymi".
Nasze państwo choruje na nadmiar "wolności", ponieważ tacy jak Donald Tusk i inni w jego wieku, wciąż cierpią na syndrom "komunizmu", którego w Polsce nigdy nie było.
Oni nie potrafią chronić Obywateli, bo wszystko co może temu służyć, im się kojarzy z PRL i "brakiem wolności".
A ja za PRL-em z czasów Edwarda Gierka, coraz bardziej tęsknię - ponieważ teraz, "wolności" jest nadmiar, ale nie dla tych co trzeba!
Polska była "więzieniem" dokąd żył Stalin. A kiedy ten bandyta zmarł, wszystko zaczęło się zmieniać.
NIGDY nie czułam się w Polsce jak w więzieniu, w żadnej sytuacji.
Nawet w czasie stanu wojennego, chociaż "godzina policyjna" mnie irytowała.
Od szkoły podstawowej, moim ulubionym przedmiotem była Historia.
Jest takie złośliwe powiedzenie, że:
"Historia uczy nas, że nigdy, nikogo, niczego nie nauczyła."
Ale to dotyczy tych, którzy mają wpływ na to, co się dzieje.
Dla zwykłego "szarego człowieka" ważne jest to, że może się dowiedzieć co i DLACZEGO się działo.
Na przykład:
Generał Jaruzelski, wprowadził stan wojenny, aby ruscy nie weszli do Polski, jak wcześniej do Czechosłowacji i Węgier.
Ponieważ do tamtych krajów wojsko polskie weszło razem z ruskimi (tak kazali, oni rządzili) to Generał wiedział, że te kraje chętnie się odwdzięczą, i przyjdą "z bratnią pomocą".
Stan wojenny uchronił nie tylko nas, ale i tamte kraje, przed narażaniem życia ich żołnierzy.
A ludzie nie znający Historii, do dziś na Generale psy wieszają, chociaż nic poza tym stanem wojennym o nim nie wiedzą.
Że pochodził z polskiej szlachty "zaściankowej", czyli nie bogatej, że jako młody chłopak był więźniem ruskich, na Syberii,
że kiedy po wybuchu II wojny, kiedy Rosja zdecydowała się stanąć po stronie zachodu i pomóc w pokonaniu Hitlera, zwolniła wszystkich Polaków z Syberii, a Generał natychmiast ruszył w drogę, aby dołączyć do jednej z dwóch organizujących się polskich armii.
Na tej wojnie, od żołnierza, awansował stopień po stopniu, dowódcy doceniali nie tylko jego odwagę, ale i dbałość o podległe mu, coraz większe jednostki, żołnierze też doceniali, że dba o nich, ufali mu, dlatego odnosili wspólnie sukcesy na polu walki.
Wszystko to jest w Wikipedii, a mało kto o tym wie... :/