Maczfit w końcu przyznał nam, jak długo stosował "podwójne" informacje o składzie swoich produktów. Jednocześnie zapytaliśmy dietetyka, jak się mają zapewniania firmy o najwyżej jakości dań i równocześnie dodawaniu do nich: glutaminianu monosodowego, sorbinianu potasu, gumy ksantanowej, substancji spulchniających, skrobi modyfikowanej, regulatorów kwasowości czy stabilizatorów.
Maczfit, należący do Grupy Żabka, to jeden z liderów rynku cateringu dietetycznego (tzw. diety pudełkowej) w Polsce, który posiłki dostarcza do 8 tys. miejscowości. Chwali się zdrowym i najwyższej jakości jedzeniem. Miał jednak pecha, bo jego klientką została mecenas Katarzyna Kalata. Ta odkryła, że skład posiłków jest inny na stronie internetowej, a inny, z chemią i mniejszą zawartością choćby krewetek, w dostarczanych posiłkach. Sprawę opisaliśmy kilka dni temu w serwisie Wyborcza.biz.
Wszystkie komentarze
Sytuacja Pani kota wynikła z tymczasowej rozbieżności pomiędzy stanem życia a śmierci, która zaistniała na skutek kontaktu z gumowymi fragmentami pojazdu mechanicznego. Niemniej przepraszamy wszystkich, którzy w wyniku zaistniałej sytuacji mogli poczuć się urażeni.
Jednocześnie oznajmiamy, że kot pozostawał w stanie superpozycji od 1 do 22 sierpnia.
Poza tym pragniemy zauważyć, że na polskich drogach koty są rozjeżdżane regularnie i wielokrotnie. Mimo że my kotów nie rozjeżdżamy, zdecydowaliśmy się poinformować, że je rozjeżdżamy, ponieważ je rozjeżdżamy, ale tylko wypożyczonymi samochodami.
a żebyś wiedział ! wszystkie są w leasingu !
Abstrahując od futrzanej tragedii na drodze, to mam wrażenie, od pierwszego już artykułu na ten temat, że sprawa jest lekko dęta i przedstawiona w manipulacyjny sposób. A lud trzęsie się, że może (ponad podziałami!) wspólnie kogoś potępić i poniżyć.
Ale za to w prundzie!
Proponuję kota Heisenberga.
Heisenberg nie miał kota,
miał jego sąsiad, Schrodinger
Tu Schrodinger,
to mój kot!
I pogłoski o jego śmierci są poważnie przesadzone,
zgodnie z falową funkcją superpozycyjną.
Koty w leasingu? Powariowali ci ludzie.
Korposzczury zjedzą wszystko !
Śmieszy mnie przekonanie, że polskie jedzenie jest zdrowsze niż gdzie indziej w UE.
Nie wymagam od producentów czy dostawców etyki, wymagam przestrzegania prawa. A Maczfit ewidentnie prawa nie przestrzegał.
oszustwo ewidentne. krewetki w paczce same sobie winne. wcześniej najadły sie dodatków. ale naiwność odbiorców również budzi zdziwienie.
ile się musze napracować , żeby kupić dobre produkty.
dodam od siebie, że nie jadam produktow wędzonych.
wędzenie uważam za dawny sposób przedłużania żywotnosci ryb kiedy nie było lodówek itp. niektorzy klienci tak polubili produkty wędzone , że uważaja je za smaczniejsze.
Tak kiedyś myślałam- zakładałam, że polskiego rolnika nie stać na duże ilości nawozów i środków ochrony.
Wygląda na to, że raczej wyszedł przed szereg:
"[...] decyzję o publikowaniu pełnego składu, łącznie z tym, co „ukryte" jest w półproduktach, oceniam pozytywnie - to rzadko spotykane w branży cateringu dietetycznego i warte pochwały".
"Miłośników zdrowego jedzenia"? Spójrzcie na zdjęcie tego pudełka w artykule. Widzicie kondensację na foliowym opakowaniu? To znaczy, że jedzenie zostało tam włożone, gdy było gorące. Każdy plastik, który ma kontakt z gorącą żywnością, wydziela do niej szkodliwe rakotwórcze związki. Nawet ten lepszej jakości, z którego zrobione są sztućce do gotowania czy pudełka do mikrofali renomowanych firm - te po prostu wydzielają tego mniej, pod warunkiem, że nie mają długiego kontaktu z gorącą żywnością i nie są w jakikolwiek sposób uszkodzone.
Słuchałam ostatnio wywiadu na BBC z ekspertką, która zajmuje się w UK dopuszczaniem takich produktów do sprzedaży. Mówiła, że nie istnieją w 100% bezpieczne tworzywa do kontaktu z żywnością, a szybkość przenikania niebezpiecznych związków zależy od temperatury, długości kontaktu i uszkodzeń tworzywa - i tu chodzi o takie bzdury jak zmatowienie plastiku od zmywania w zmywarce czy małe ryski od machania łyżką w opakowaniu. Pytana przez dziennikarza, z czego w takim razie korzysta w domu, odpowiedziała, że w lodówce ma pojemniki szklane i ze stali nierdzewnej, a sztućce do gotowania i deski do krojenia drewniane (nie bambusowe, bo te są klejone, a nie wiemy, z czego jest klej). Ma jeden pojemnik plastikowy, w którym nosi jedzenie do pracy, ale myje go ręcznie, w pracy przekłada jedzenie do ceramiki, zanim je podgrzeje, a pojemnik wymienia na nowy co 6 m-cy.
I teraz pomyślcie. Takie gorące jedzenie jest wsadzane w plastikowe cieniutkie pudełko, które natychmiast się nagrzewa, przykrywane cieniutką folią i potem siedzi sobie w nim pół godziny, godzinę, kilka godzin? Pod drzwiami moich sąsiadów takie pudełka czekają czasami nawet 8 godzin, a potem często wrzucane są do mikrofali i podgrzewane jeszcze raz.
To na pewno jest wygodne, ale też na pewno nie jest dla "miłośników zdrowego jedzenia".
Od czasów PRL stosują nawozy "mineralne" i środki ochrony roślin bez opamiętania. Liczy się tylko wydajność z hektara.
Dziwi mnie, że ktoś mógł pomyśleć, że otrzyma żywność bez wypełniaczy i "e" skoro jest to żywność długo przechowywana...
Przecież te składniki są legalne i nie stanowią zagrożenia. Jesz je codziennie w każdym innym produkcie. Co tutaj nieetycznego?
Akurat to dobrze, że stosuje się środki ochrony. Żywność jest zdrowsza i bezpieczniejsza. Ale jeżeli chcesz jeść rakotwórcze grzyby, pleśnie i bakterie to twoja sprawa.
"wędzenie uważam za dawny sposób przedłużania żywotnosci ryb"
Teraz wędzenie polega na spryskaniu "wędzoną farbą".
W USA, taki Maczfit miałby już sprawę sądową tzw. Class A, która obejmowałaby wszystkich konsumentów. Kiedyś szwajcarski SIGG (butelki aluminiowe) podawał na etykiecie, że jest PBA Free (substancja potencjalnie rakotwórcza jak setki innych). Okazało się, że nie jest. Wartość o,oo1, zupełnie nie szkodliwa i nie materialna ale kłamstwo jest kłamstwem. SIGG w końcu zbankrutował (sąd, zwroty od klientów, reputacja marki). Marka istnieje ale jest inny właściciel.
Pełna zgoda. Polska to jak rosnąca firma, której ładne słupki sprzedaży maskują wiele problemów. Jak sprzedaż przestaje rosnąć, wtedy zaczyna się dziać. Wszyscy oczywiście zszokowani a właściciele (tutaj wyborcy) będą żądali aby wszystko naprawiło się samo i juz na pewno nie ich kosztem. Podniecamy się jacy to jestesmy lepsi od Niemców. Ich ten problem teraz po prostu dopadł i się dziwią. Przenoszą bardziej pracochłonne miejsca pracy m.in do Polski a my wpadamy w samozachwyt.....
w przypadku kaloryczności jest odwrotnie - już kilka lat temu ktoś to badał i widział ''ujemny bilans'' kcal - coś o co niby chodzi przy zakupie diet pudełkowych - ale czy w ten sposób :O ?
Przede wszystkim Polacy nie rozumieją, że ten sukces zawdzięczają Unii i w znacznej mierze Niemcom. Polecam przeczytać artykuł o Grupie Reńskiej i komentarze pod nim
W USA te produkty zawierałyby do tego całą kupę składników, których w UE w ogóle nie wolno używać, bo są uznane za truciznę. A procesy zaczęłyby się dopiero, jakby się okazało, tysiącowi kobiet, które żywiły się jedzeniem z takich pudełek, urodziły się dzieci z trzema nogami. A proces trwałby 20 lat i zakończył się ugodą. Przykład: firma Johnson&Johnson i jej posypka dla niemowląt z azbestem.
W tym samym USA, gdzie jedzenie jest takim syfem że aż odrzuca?
Zalezy jakie jedzenie. Z pudelka za 3 dolary jest okropne. Ale chleb za 10 dolarow jest pyszmy.
Jesteś pewien, że piszesz o USA?
klientela niewyszukana...nie tylko leniwa, ale często wykształcona ponad własną inteligencję...korpo...oni nie tylko są leniwi, są też często otępiali...
co drugie stworzenie na diecie pudełkowej, powtarzające bezmyślnie producenckie frazesy o jakości i fantastycznym składzie
Niektórzy nie mają wyjścia, bo są np. niepełnosprawni i po całym dniu pracy zawodowej nie mają już siły ani czasu gotować, bo zwykłe czynności jak kąpiel zajmują im kilka godzin. A też chcieliby zdrowo zjeść.
Nie bądź taki zero jedynkowy. Znam starszą osobę, która sobie nie radzi z gotowaniem i ma właśnie dostarczane jedzenie z takiej firmy, po wcześniejszym zweryfikowaniu jakości. Pytanie inne, czy Ty zawsze jesz wszystko natychmiast po ugotowaniu? Nie zdarza Ci się mieć ugotowanej zupy na dwa dni? Firmy cateringowe dowożą najczęściej w nocy lub nad ranem, posiłki są przygotowywane na bieżąco przez dowozem.
I co, z tego powodu firma może tych "naiwnych leniów" oszukiwać? Co niby ma do rzeczy, czy ktoś jest leniem czy nie? Firma ma obowiązek przestrzegać prawa i koniec.
i do tego w warunkach daleko moze odbiegajacych od czystosci - w kontenerach, gdzie pracuja pracownicy z Bangladeszu ... i do tego moze nie przebadani na obecnosc zoltaczki czy pasozytow
Nie jadłem, ale się wypowiem.
Zaskoczę Cię, ale potrafi być smaczne i zdrowe, wszystko kwestia ceny.
To naprawdę prywatna sprawa czy ktoś ma ochotę gotować czy nie i stołuje się na mieście lub z pudełek. Z dwojga złego może i lepiej gdy kurier od rana rozwozi pudełeczka punkt po punkcie, te tysiące kurierów na rowerach, dowożących pojedyncze zamówienia.
Sery dojrzewające 6 miesiecy są smaczne i zdrowe. (Choć zawieraja mnóstwo naturalnego glutaminianu). Zaorany.
Pani Katarzynie pewnie się nudziło, albo szukała jak zdobyć kasę z nowego źródła.
Polska = Aferolandia !!!
To kraj który przetworzył się dzięki dziesięcioleciu rządów pis
i jego niszczeniu całkowitemu praworządności przyczynił się
do powstania tego co nazywam Aferolandią !!! Nigdy szybciej
nie mieliśmy tylu pseudopolityków od kiedy stery przejął sam
Jarosław Kaczyński !!! To on stworzył przy pomocy takich jak
on sam zdegenerowanych psychopatów raj do przestępstw
i kombinatorstwa na którym miało wzorować się społeczeństwo !!!
A najlepiej przygotować sobie samemu. Wbrew pozorom mamy na to czas, najlepiej wieczorem zamiast komórki, komputera czy innych zabieraczy czasu.
A dieta pudełkowa to dla mnie lans, lenistwo. Nie zmienię zdania.
Za wiele Pani/Pan po świecie chyba nie jeździł....Zapraszam np do Danii gdzie w takim McD maja osobne kolejki dla kurierów
i góra śmieci
No popatrz, a mnie się wydaje że zamawianie 'chińczyka' albo pizzy do domu to normalka w bardzo wielu państwach. KFC też nie tylko w Polsce dowozi produkty do domów.
Bzdury
Ale nie o tym mowa, ewenementem jest dieta pudełkowa skonstruowana w taki sposób, jak robią to firmy w Polsce. Nie dowóz żarcia na telefon w ogóle.
Wyjdź czasem ze swojej bańki. Są osoby starsze, niepełnosprawne, schorowane, które nie mają szans sobie chodzić po restauracjach, a i siły czy możliwości, żeby gotować.
Tak i na pewno zamawiaja jedzenie na telefon!!! Raczej gotują kaszkę za dzielnie zaoszczędzone pieniądze. Gdzie ty żyjesz? Korpo ściema!
no dziwne bo w sąsiedniej Szwecji to ze świecą takich szukać
Akurat z tych usług to w 95% korzystają młodzi sprawni.
ok, ale zamówienie okazjonalnie pizzy do domu ma się nijak do codziennego dowożenia byle jakiego żarcia bo sebiki i grażyny teoretycznie nie maja czasu by samemu coś ugotować
zapraszam do UK po bolesną weryfikacje
bo na zachodzie jak Dania, Niemcy, Francja od podstawówki przez studia a potem prace masz stołówki pracownicze gdzie za ułamek ceny możesz zjeść a pracodawca do tego dopłaca jako benefit, ludzie jedzą dobre jedzenie na miejscu i nie tracą czasu na szukanie lunchu w trakcie pracy
no wyobraź sobie, że takie osoby mogą mieć kogoś, kto im pomaga również finansowo. Niewyorażalne dla Ciebie prawda?
źródło tej statystyki poproszę
Myśląca osoba ugotuję sobie jedzenie sama. To nie jest aż tak czasochłonne. Czasochłonne mogą być zakupy. Dieta pudełkowa to przede wszystkim moda, trynd tak jak szerokie spodnie obecnie tak popularne
myśląca osoba nigdy w życiu nie pójdzie do knajpy, nigdy nie kupi żadnego jedzenia nie przygotowanego przez jej własne ręce prawda? A nie czekaj....do***lamy się tylko do diet pudełkowych.
dedykowany to koszmarny anglicyzm wprowadzony przez półinteligentów pozujących na inteligentów, drugi taki potworek to balans zamiast równowagi
ćwierćinteligentów
I jeszcze "przestrzeń" zamiast miejsca. Teraz wszedzie sa "przestrzenie" oczywiscie do jogi, dobrostanu, wyrazania siebie itp kolczerski bełkot.
I destynacje. I dedlajny. I to nieszczęsne dowożenie przetłumaczone z angielskiego deliver które ma różne znaczenia i tylko jedno z nich oznacza dowożenie.
I progres zamiast rozwoju, postępu.
Bo to w sensie cater, cater with ale tego drugiego zwlaszcza to juz koropacynki nie kumajo :)
Taki np "work-life balance" z równowagą ma niewiele wspólnego.
Są miejsca, które nie zapewniają przestrzeni. Np kibel.
Było zrobić jedną listę wszędzie uwzględniająca półprodukty, bo tak to jest ściema.
Czyli wprowadzanie w błąd. Bardziej dosadnie oszustwo. Czyli powinna być kara!!!
Słuszne uwagi, i wiem że to ironia "jak najmniej komunikować"... czyli tak po naszemu, aby dobre bo polskie.
Półprawda to całe kłamstwo. Lepiej nie kłamać.
Faktycznie, rozmówca gazety twierdzi, że to rzadkość:
"[...] decyzję o publikowaniu pełnego składu, łącznie z tym, co „ukryte" jest w półproduktach, oceniam pozytywnie - to rzadko spotykane w branży cateringu dietetycznego i warte pochwały".
Mnie rozśmieszają takie wpisy: "może zawierać śladowe ilości orzechów arachidowych" w momencie, gdy linia produkcyjna z orzeszkami jest w tym samym pomieszczeniu.