Mąż zarabia, a żona zajmuje się wychowaniem dzieci. Inny przypadek: mąż i żona zarabiali, tylko że ten pierwszy trzykrotnie więcej. Przy rozwodzie byłe żony właśnie wystąpiły o przelanie im części pieniędzy z PPK byłych mężów. Oto ile dostały.
Oto dwie sprawy z ostatnich miesięcy. Małżeństwo Ł. zdecydowało się rozwieść. Maria zajmowała się wychowaniem ich trójki dzieci i nigdy nie pracowała. Były już mąż pracował zawodowo i odnosił sukcesy w pracy. Awansował i miał coraz większą pensję. Ostatnie jego zarobki z początku 2026 r. przekraczały dwie średnie krajowe i wynosiły ponad 20 tys. zł brutto.
Byli małżonkowie nie mogli się sami porozumieć, jak podzielić majątek. Sąd w takim przypadku powołał się na art. 43 par. 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, który mówi, że "oboje małżonkowie mają równe udziały w majątku wspólnym".
Wszystkie komentarze
:-)
I tak myśli większość społeczeństwa. Z kobietami-matkami synów (krzywdzonych przez byłe pazerne małe dzieci i byłe żony) na czele. Bo po rozwodzie dzieci też są "byłe".
Historyjkę trzeba sprzedać - a nie np. 5-8 lat bez dzieci i ślubu. Ślub i dziecko po 10 latach, jedno dziecko, a ona po roku wróciła do pracy i podział obowiązków i opieki może i był, ale 60% do 40%, a nie jak w historyjkach Wyborczej.
I np. to ona, to kobieta po 10 latach, po dwóch po ślubie i po roku po urodzeniu dziecka zdradziła męża. Zresztą zdradzała już go wcześniej.
A potem zrobił test na ojcostwo...i wyszło, że dziecko nie było jego, ale o rozwód i to z winą z jego strony wystąpiła ona. Jednak miała pecha i wyszła zdrada, w tym w małżeństwie i to, że dziecka ma innego tatusia.
Takiej historii nie da się na łamach GW użyć do takiego "poradnika" i tekstu ;)
Ech to łapanie za słówka...zawodowo. Bo wiesz, większość dzieciatych ma pracę plus dom, a nie tylko dom. Np moi rodzice dom + 3 dzieci.
No dobra, ale nawrzucałes komplikacji, a teza tekstu jest banalnie prosta: nie ma intercyzy, oszczędności na PPK, tak jak na lokatach, wchodzą do majątku wspólnego i co do zasady podlegają podziałowi 50/50.
Ale wy nienawidzicie facetów, o matko.
A gdzie ty wyczytałaś, że tutaj on złamał...świętość i uczciwość :> W twojej głowie? W tekście tego nie ma.
Skoro on jest młody to ona tym bardziej bo ciągle kobiety wchodzą w związki średnio z troszkę starszymi osobami.
A kobiety...to pewnie potem same nie wychodzą za mąż, lubisz tak przejaskrawiać, kłamać i wymyślać? I pewnie żadna kobieta nie ma kolejnych dzieci w nowym związku.
I to nie ma babo, tak babo nic wspólnego z katolicyzmem bo ma miejsce na całym świecie, w tym tam gdzie nie ma katolicyzmu, jest marginalny czy wśród osób niereligijnych.
Co ma do tego kościelność ślubu?
1. Zdajesz sobie sprawę, że uznanie małżeństwa za niebyłe przez Kościół nie ma wpływu na postępowanie rozwodowe przed sądem?
2. Uznanie małżeństwa za niebyłe nie zmienia, wg prawa kanonicznego, nie mówiąc już o rodzinnym, statusu dzieci.
No ale co tam, tu jest forum Wyborczej. Nawet najgłupszy komentarz dostaje lajki, pod warunkiem, że:
- Szczuje na Kościół katolicki,
- Obsrywa przeciwników politycznych Tuska,
- Opluwa wyborców nie głosujących na KO.
Na razie udało ci się tylko 1/3. Staraj się bardziej a dostaniesz !
nikt nie kazal jej rodzic 3-ki dzieci i zostac w domu...znam taka co ma 4-ke dzieci i normalnie pracuje - wymaga to oczywiscie wiecej wysilku,ale daje rade i ma wypracowana (nie matczyna) juz emeryture
i co dziwnego w tym, że faceci nie chcą się żenić ? Poużywać może sobie dowoli, łożyć na dziecko ile się da, ale utrzymywać wieloryba który wychował ( WSPÓLNIE wychowywali) np 1 dziecko i w życiu się uczciwej pracy regularnej nie chciało podjąć? Takie przypadki do większość nie 3 dzieci i przekolorowane historie.
Hmm, a może to mężczyzna tyrał od rana do nocy a jego żonie się nudziło i puszczała się ze wszystkim dookoła? A kiedy mężczyzna postanowił się rozwieść, zażądała pieniędzy, które ten ciężką pracą zarobił.
Wychowanie 3 dzieci nie wymaga od kobiety rezygnacji z pracy zawodowej o ile te nie są niepełnosprawne.
Zarówno urlop macierzyński jak i rodzicielski zaliczają się do stażu pracy (aczkolwiek bezskładkowo) więc nie ma tu żadnego wpływu akurat na staż w kontekście emerytury.
To, że ktoś zostaje w domu i się bawi z dziećmi zamiast pracować to jest wybór tej osoby.
Mamy z żoną troje dzieci, żona jest na JDG ja na UoP, więc od kiedy dzieci były małe wszystkie sprawy wymagające zarwania w pracy (pobyty w szpitalu, choroby, wolne od szkoły, zwolnienia itp.) ogarniam ja. Pracuję w duże mierze z domu więc ogólnie jeśli się da w większość dni w tygodniu ogarniam też obiady itp.
Jak któreś dziecko jest np. chore i muszę wziąć zwolnienie to zasadniczo jest to dla mnie taki mały urlop(poza oczywiście pobytem szpitalnym jeśli sprawa jest poważna).
Jako kurowi domowemu niestety nie da mi się wmówić tej propagandy, że zajmowanie się dziećmi to na tyle wybitnie ciężka sprawa która uniemożliwia pracę zawodową. Oczywiście jest to wymagające, zajmują itp. natomiast nie zmusza nikogo z automatu do siedzenia w domu.
Znów - z zaznaczeniem, że dzieci są pełnosprawne, bo niepełnosprawne dziecko rzeczywiście to zupełnie inna para kaloszy.
Można mieć 3 trójkę dzieci i pracować więc to była jej decyzja
Jesteś wyjątkiem, tekst mówi o typowych przykładach.
Sensowne i sprawiedliwy podział widzę w Wlk. Brytanii, gdzie majątek niekoniecznie dzieli się matematycznie po połowie ale również wg potrzeb i gdzie autentycznie dobro dzieci jest kluczowe.
Jak wiemy, potrzeby kobiety są nieograniczone. Pewnie bez związku z tym, większość par w Anglii (ok. 60%) ) żyje bez ślubu.
w tym irenko , że ona nie pracuje a ja pracuje ,ale opieką nad dziecmi dzielimy się 50/50 rozumiesz? niestety prawo polskie rozwodowe jeszcze nie dowiedziało się że pralka zmywarka to nazwy urządzeń AGD , a nie urzadzenia z przypiętą kobietą...
Wyjątkiem od czego? Ze jak ma się 3 i więcej dzieci to kobieta nie może pracować zawodowo?
No może, to jest jej wybór, że zostaje w domu.
Też zostałam na czas wychowawczego, było to po prostu wygodniejsze i przyjemniejsze, ale jak najmłodsze poszło do przedszkola wróciłam do pracy.
Bo nie pracując a zajmując się trójką dzieci nic nie robi. cały czas się opier… la?
Z moich obserwacji wynika, że częściej oboje pracują i po równo zajmują się dziećmi. Z tym że mąż pracuje i zarabia na wszystko, a żona w urzędzie zarabia ledwie na swoje waciki. Po rozwodzie już tak nie jest - wtedy ma być po równo....
Przy czym żona urzędniczka obrabia także dzieci i dom, nie zapominaj. Jak jechać po stereotypach, to po całości.
nie widzialem "nowoczesnego" zwiazku w ktorym wylacznie kobieta zajmuje sie dziecmi i domem - wiekszosc dzieli obowiazki 50/50, z wylaczeniem rzecz jasna porodu...ale tu biologia niestety nie pozwala na taki podzial...
Stereotyp to jest twoje "żona obrabia dzieci i dom" - już dawno tak nie jest, przynajmniej w moim środowisku.
Halo, ale to Ty dzwonisz! ("mąż pracuje i zarabia na wszystko, a żona w urzędzie zarabia ledwie na waciki")
>>> Młody pracowity mężczyzna raczej już ślubu nie weźmie.
Dlaczego? Ślub się bierze po to, żeby żyć razem, nie żeby się rozwodzić. 70% par się to udaje.
Do samochodu też nie wsiadasz, bo możesz złapać gumę?
>>Dlaczego?
Bo nie ma żadnego powodu, aby to robić. Kiedyś trzeba było mieć ślub, żeby mieć seks (choć oczywiście ten można było również kupić u profesjonalistki, było to jednak bardziej ryzykowne z medycznego i towarzyskiego punktu widzenia) i dzieci "z prawego łoża".
Teraz dzięki feministkom 3 fali seks jest za dobre słowa, czyli za darmo, a kwestią czy dziecko ślubne czy nieślubne nikt już się nie przejmuje.
Ergo zero zachęty, natomiast ryzyko finansowe duże.
>>> Kiedyś trzeba było mieć ślub, żeby mieć seks ...
No proszę cię. Małżeństwo to był do niedawna kontrakt uwzględniający całą masę różnych praw i obowiązków, ale seks akurat a zwłaszcza "miłość" to były na trzecim planie.
Jak masz 25 lat to "nie ma żadnego powodu". Jak masz bliżej 40 i dzieci, zwłaszcza kilkoro, to okazuje się, że jednak wiąże się z pewnymi ułatwieniami.
Niby jakimi w porównaniu z życiem bez ślubu? I pytanie czy te ułatwienia równoważą ryzyko finansowe?
Niewiele jest związków "nowoczesnych". Chyba, że mówimy otradycyjnych, czyli rozwiedzionych.
Gdzie ten seks za darmo? Jakoś nie mam propozycji...
>>> Brawo GW, przekonujcie dalej, że wszyscy faceci to świnie i tłumaczcie jak wyczyścić ich konta.
Jakie "wyczyścić konta"? Piszą, bo PPK to też oszczędności i należy je uwzględnić w podziale majątku. Na pół.
Ani męża. Singielki żyja dłużej niż mężatki, a żonaci dłużej niż single :)
najlepiej to nie brać sobie prostej dziewuchy bez aspiracji, która ma ochotę tylko siedzieć w domu i rodzić dzieci. Faceci biorą sobie proste dziołchy, bo sami intelektualnie nie domagają, boją się samodzielnych i silnych pracujących kobiet, a potem przy rozwodzie takie kwiatki, bo kumaty prawnik takiej pani od razu wyczuje krew.
Panowie, bierzcie sobie samodzielne i ogarnięte kobiety, nie popełniajcie mezaliansów, to potem nie będzie płaczu przy ewentualnym rozwodzie. A może i rozwodu nie będzie, bo dopasowanie małżonków jest jednak istotne.
>>Faceci biorą sobie proste dziołchy, bo sami intelektualnie nie domagają, boją się samodzielnych i silnych pracujących kobiet,(...)
Ex Bezosowa czy Gatesowa to też były proste dziewuchy?
>>> boją się samodzielnych i silnych pracujących kobiet...
Zupełnie niesłusznie! Samodzielne, silne pracujące są pokorne jak cielę i łagodne jak baranek.
Co innego te proste, w domu z dziećmi.
No i nie ma. Środki się dzieli na dwa plany kapitałowe, albo część zostaje na planie, druga część trafia na lokatę do 60 roku życia.
możesz je wypłacić kiedy chcesz, 30% idzie do ZUS , reszta z potrąceniami bonusu(ów) od państwa idzie na konto
A jak się ze dwa, trzy razy po drodze żenią i rozwodzą?
To wtedy dwa, trzy razy każde odchodzi z połową środków które płynęły na konto w trakcie małżeństwa. Takie to skomplikowane?
Przed chwilą napisałeś "konto jest dzielone po połowie". Teraz "środki, które płynęły w trakcie małżeństwa po połowie". A pozostałe środki co? A jak w trakcie tego trzeciego małżeństwa małżonek kopnie w kalendarz, to czego połowę dostaje wdowiec/wdowa? Całości? Tego co wpłynęło w jego małżeństwie?
Trochę jednak skomplikowane.
Pierwszy krok został zrobiony, nazywa się "renta wdowia"
jednak koślawy, bo finansowanie tego projektu powinno się odbyć już na etapie płacenia składek (sumujemy wpłaty i po połowie wpływa na indywidualne konto emerytalne każdego)
To by dopiero zwiększyło popularność instytucji małżeństwa. A przewidujesz możliwość wyłączenia tego mechanizmu np. umową przedmałżeńską?
Tak naprawdę, to brak podziału kapitału emerytalnego wypracowanego w trakcie małżeństwa wydaje się bezprawne, bo jeśli oszczędności dzielimy na pół, to ten kapitał też.
Choć ja bym to inaczej rozwiązała, już na etapie wpływu składki do zus, wtedy bym ją dzieliła na dwa konta i każdy nadal ma swoje indywidualne.
"Przed chwilą napisałeś..."
Czego nie chcesz zrozumieć?
Nie pisałem projektu ustawy, tylko propozycję zasady: jeśli wspólne rozliczanie PT, to wspólne rozliczanie wpłat na ZUS. Wspólne rozlicznie PIT jest dobrowolne, wspólne składki na ZUS też mogą być dobrowolne z takim zastrzeżeniem, że jeśli ktoś nie chce wspólnego ZUS, to nie przysługuje mu prawo do wspólnego rozliczenia PIT.
Renta wdowia to nieco koślawe rozwiązanie, bo wprowadza dodatkowe uprawnienia bez dodatkowych obowiązków. Uważam, że mój pomysł jest lepszy.
Moim zdaniem to jakieś ciężkie nierównouprawnienie.
*dlaczego
bo oczekiwania kobiet są takie, że nie możesz siedzieć w domu i się nim zajmowac a ona tyrać od rana do wieczora.
Znam wiele, ale żaden nie w Polsce