Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Obecnie ładowania prądem ze źródła zewnętrznego (z sieci) wymagają samochody elektryczne oraz tzw. hybrydy plug-in. Z informacji na temat większości modeli dostępnych na rynku wynika, że da się je naładować ze zwykłego, domowego gniazdka elektrycznego. Problem polega jednak na tym, że trwa to koszmarnie długo – producenci samochodów posługują się tu najczęściej wyrażeniem „cała noc" i można to traktować jak najbardziej dosłownie.

Dużo krócej można to zrobić za pomocą prądu trójfazowego (tzw. siły), który bardzo często spotyka się w przydomowych garażach, gdyż w ten sposób są też zasilane inne urządzenia, np. elektronarzędzia.

Ładowarka do samochodu elektrycznego. Ile kosztuje

Jednak specjalne ładowarki do samochodów elektrycznych pozwalają skrócić czas ładowania do takich rozmiarów, który jest akceptowalny z punktu widzenia codziennego życia. Warto dodać, że nie ma obecnie jednego standardowego, uniwersalnego systemu ładowania dla wszystkich samochodów. Niektóre marki wręcz mają własne urządzania przeznaczone specjalnie do swoich modeli, np. ładowarka o nazwie ID Charger przeznaczona jest do aut z grupy Volkswagena.

Co ważne, w skrócie można powiedzieć, że ładowarki na własne potrzeby – czy to osób fizycznych, czy firm – nie wymagają żadnych specjalnych pozwoleń czy formalności. Inaczej jest z ładowarkami ogólnodostępnymi (publicznymi), czyli również komercyjnymi, takimi, które zostały postawione po to, żeby na nich zarabiać.

Koszt najprostszych i najsłabszych ładowarek to obecnie mniej niż tysiąc złotych.

– Montaż podstawowy ładowarki na ścianie w naszej firmie to 799 zł brutto, montaż na słupku – 1199 zł brutto. Jeśli chodzi o stacje szybkiego ładowania, to koszty są diametralnie wyższe i zaczynają się od ok. 8 tys. zł brutto – mówi Mateusz Kofin z firmy AmperGo, dostawcy takich urządzeń.

Na rynku dostępne są ładowarki o różnej mocy wyrażonej w kilowatach (kW). Ogólna zasada jest taka, że im większa moc ładowarki (im większy prąd), tym krótszy czas ładowania. I wyższa cena urządzenia. Mówi się jednak o tym, że stosowanie tzw. szybkich ładowarek o dużej mocy skraca trwałość akumulatorów. Niektórzy eksperci radzą więc ładować samochód ładowarkami o mniejszej mocy, nawet jeśli zajmuje to więcej czasu, niż znacznie krócej prądem o dużej mocy.

Minimalne formalności

Jak wspomnieliśmy, ładowarki na własne potrzeby (osoby fizycznej lub firmy) można zainstalować bez żadnych pozwoleń. 

– Ładowarki do zastosowań prywatnych nie wymagają żadnych procedur. Stacje ogólnodostępne po montażu wymagają zgłoszenia do Urzędu Dozoru Technicznego (UDT) oraz odbioru przez rzeczoznawcę przeciwpożarowego – informuje Mateusz Kofin, doradca techniczny firmy AmperGo, innego dostawcy takich ładowarek.

– Jeśli chcemy, żeby ładowarka była ogólnodostępna, to musi zostać również zgłoszona do Ewidencji Infrastruktury Paliw Alternatywnych – dodaje Olga Kowalska, starszy doradca energetyczny z firmy SunSol, która także oferuje ładowarki samochodowe.

Kwestie te reguluje ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych oraz rozporządzenie Ministra Energii z 26 czerwca 2019 r. w sprawie wymagań technicznych dla stacji ładowania i punktów ładowania stanowiących element infrastruktury ładowania drogowego transportu publicznego.

Ładowarka do auta elektrycznego – od kilku do 100 tys. zł

Kluczową sprawą jest oczywiście cena takiej ładowarki. Z kupnem i montażem wybranego urządzania nie będzie najmniejszego problemu – na rynku jest bardzo wiele firm, które je oferują, a ich cena zależy od ich mocy, a także wyposażenia dodatkowego. 

Najpopularniejsze są urządzania typu wallbox, czyli zgodnie z nazwą – niewielkie ładowarki w kształcie skrzynki montowane na ścianach budynków. Ale jest też duże zainteresowanie ładowarkami na specjalnych słupkach, które można zamontować w dowolnej lokalizacji, a nie wyłącznie na budynkach. Dla przykładu urządzania ID Charger o mocy do 11 kW kosztują, zależnie od wersji, od 2099 zł do ponad 4,5 tys. zł. Z czego wynika ta różnica w cenie? Droższy model można podłączyć do internetu (kablem, za pomocą wi-fi lub telefonii komórkowej), co pozwala na sterowanie nim za pomocą aplikacji ze smartfona, ma licznik prądu oraz jest wyposażony w czytnik kart dostępu, który pozwala na korzystanie z tego urządzania wielu osobom, które mają te właśnie karty.

A jak wyglądają ceny u innych dostawców?

Zakup domowej ładowarki to w przypadku naszych urządzeń koszt zaczynający się od ok 2,5 tys. zł. Za naścienną stację DC dysponującą mocą 24 kW musimy zapłacić powyżej 40 tys. zł netto – mówi z kolei Krzysztof Zamożny z firmy Garo Polska.

– Ładowarka AC typu wallbox wraz z usługą montażu w domu to koszt ok. 4-5 tys. zł. W przypadku stacji ogólnodostępnych należy doliczyć koszty dokumentacji i odbioru UDT. Ładowarki DC to koszt powyżej 100 tys. zł – informuje Olga Kowalska z firmy SunSol.

Dodaje ona, że istnieje również możliwość dzierżawy takiej stacji ładującej – wcale nie trzeba jej mieć na własność.

– W wariancie dzierżawy urządzenia ładującego od firm świadczących ten typ usługi jako użytkownicy płacimy jedynie za energię pobraną z uwzględnieniem kosztu dzierżawy sprzętu – mówi Kowalska.

W tej chwili nie można też liczyć na żadne dotacje na zakup tego typu urządzeń, ale być może dopłaty w jakieś formie pojawią się wkrótce.

– Obecnie Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej nie ma w ofercie programów wspierających zakup punktów/stacji ładowania samochodów elektrycznych. Fundusz pracuje nad ofertą tego rodzaju wsparcia, z założeniem jej uruchomienia bezzwłocznie po uzyskaniu formalnej zgody Komisji Europejskiej w zakresie udzielania pomocy publicznej – informuje biuro prasowe Funduszu.

Zasilanie z ogniwa fotowoltaicznego

Wydaje się, że dobrym rozwiązaniem jest ładowanie samochodu za pomocą ogniwa fotowoltaicznego.

– Jest to świetne połączenie, ponieważ dzięki własnej instalacji fotowoltaicznej koszty energii elektrycznej spadają, więc jazda samochodem elektrycznym jest jeszcze tańsza. Przy inwestycji polegającej na zakupie instalacji PV [fotowoltaicznej] oraz ładowarki możemy pokusić się o stwierdzenie, że przemieszczamy się za darmo, korzystając z najczystszej obecnie dostępnej energii – uważa Olga Kowalska z SunSol.

Z takiego właśnie rozwiązania korzysta Tomasz Tonder, dyr. PR & Corporate Affairs Volkswagen Group Polska.

– Na dachu mam zainstalowane panele o mocy 6 KW. Roczna produkcja instalacji to prawie 5,5 MWh. Dom zużywa rocznie nieco ponad 2 MWh. Pozostała energia pozwala na przejechanie elektrycznym SUV-em – Volkswagenem ID.4 – ponad 15 tys. km. Za darmo i bez żadnych emisji. Instalacja fotowoltaiczna i samochód elektryczny to doskonałe połączenie. W minionym roku prawie ćwierć miliona Polaków skorzystało z rządowej dotacji na instalację paneli fotowoltaicznych – uważa Tonder.

Koszty? Ten temat też jest dość złożony.

– Ja skorzystałem z programu wsparcia przygotowanego przez miasto, w którym mieszkam. Oferta jest na tyle korzystna, że instalacja zwróci się po 2-3 latach – ocenia Tomasz Tonder.

Jednak według dostępnych ofert internetowych ogniwa fotowoltaiczne o takiej mocy nie powinny kosztować więcej niż 30 tys. zł.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.