Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nie da się zaprzeczyć, że zamknięcie z dnia na dzień hoteli, restauracji i barów, a także odwołanie zaplanowanych festiwali i wydarzeń musi odbić się negatywnie na wynikach finansowych firm z branży alkoholowej. Należy jednak pamiętać, że sprzedaż w sektorze HoReCa i eventowym to jedynie część ich przychodów. Stopniowa poprawa sytuacji w Chinach, ognisku wybuchu pandemii, pozwala przewidywać stopniowy powrót do normalnego poziomu konsumpcji przed końcem roku.

Prognozy gigantów branży alkoholowej

Koncern Diageo, właściciel m.in. słynnej whisky Johnnie Walker, 26 lutego obniżył swoje prognozy dotyczące zysku operacyjnego na rok 2020 o 200 mln GBP. Przewidywał również spadek sprzedaży organicznej netto nawet o 325 mln GBP. Te liczby sprawiają wrażenie ogromnych, jednak w porównaniu do ogólnych wyników finansowych spółki stanowią zaledwie niewielki procent. Zysk operacyjny Diageo w 2019 roku wyniósł ponad 4,1 miliarda funtów – obniżka o 200 mln stanowi ok. 4,8% całości. Z kolei sprzedaż w ubiegłym roku osiągnęła poziom przekraczający 12,8 miliarda GBP, a prognozowany spadek o 325 mln to jedynie 2,5% całej sprzedaży spółki.

W kolejnym komunikacie koncernu, opublikowanym 9 kwietnia, Diageo ogłosiło, że ze względu na globalne ograniczenia dotyczące przemieszczania się oraz zamknięcia sektora HoReCa w wielu krajach, spółka podjęła działania łagodzące skutki, ograniczyła wydatki i skupiła się na optymalizacji dostępnych zasobów. „Śledzimy zmiany zachowań konsumentów w tym czasie i w odpowiedni sposób dostosowujemy nasze plany i wykorzystanie zasobów”, czytamy w komunikacie koncernu.

Zamknięcie barów, restauracji i hoteli, szczególnie w USA oraz Europie, z pewnością odbije się negatywnie na wynikach sprzedaży spółki w pierwszym półroczu 2020. Warto jednak zauważyć, że stanowią one jedynie ok. 20% sprzedaży netto w Stanach, a Diageo odnotowało jednocześnie wzrost sprzedaży detalicznej i hurtowej w tym okresie. W Chinach kontynentalnych obserwujemy natomiast powolny powrót do normalnego poziomu konsumpcji, gdyż bary i restauracje stopniowo się otwierają.

Ivan Menezes, dyrektor generalny Diageo, jest pewien długoterminowej strategii koncernu i jego zdolności do szybkiej adaptacji w tej trudnej sytuacji. Menezes dodał, że spółka planuje nadal wykonywać swoje działania z zachowaniem dyscypliny i ostrożnie inwestować, aby zapewnić sobie silną pozycję do ożywienia popytu konsumpcyjnego po zakończeniu kryzysu.

Brown-Forman, właściciel marek Jack Daniel’s, GlenDronach oraz BenRiach, spodziewa się natomiast „niskiego, jednocyfrowego wzrostu sprzedaży netto” w roku budżetowym 2020. CEO spółki, Lawson Whiting, powiedział niedawno mediom, że rynki wschodzące, takie jak Azja, prawdopodobnie ucierpią w najbliższym czasie w wyniku wpływu koronawirusa, ale jednocześnie zaznaczył, że wierzy w szybki powrót do znormalizowanego tempa wzrostu. Jane Morreau, wiceprezes i dyrektor finansowy Brown-Forman, powiedziała że spółka doświadczyła spowolnienia wzrostu na rynkach azjatyckich w lutym, ale w dłuższej perspektywie optymistycznie patrzy na długoterminowy potencjał wzrostu marek Brown-Forman w Azji. Dodała przy tym, że rynki najbardziej dotknięte obecnie koronawirusem, czyli Azja, Włochy oraz sprzedaż związana z branżą turystyczną, stanowią łącznie jedynie ok. 8% całej działalności spółki.

W podobnym tonie wypowiadają się również inni giganci w branży, m.in. Pernod Ricard, którego eksperci uważają, że nie ma wątpliwości co do negatywnego wpływu na ich główne marki w Chinach i handlu detalicznym – Chivas Regal i Martell, ale jednocześnie przewidują, że na rynku chińskim już wkrótce sytuacja zacznie się poprawiać, a w czerwcu powróci do normy. Warto również zauważyć, że działania firm związane z bezpieczeństwem ich pracowników, w tym ograniczenie podróży, odwołanie spotkań i wydarzeń, oznaczają znaczący spadek kosztów operacyjnych, który również częściowo wyrówna mniejszą sprzedaż.

Materiały promocyjne partneraMateriały promocyjne partnera 

Wzrost sprzedaży alkoholu w trakcie kwarantanny

Zamknięcie barów i restauracji z pewnością nie zlikwiduje jednak zapotrzebowania na napoje wyskokowe. Wręcz przeciwne – dostępne dane pokazują znaczący wzrost sprzedaży alkoholu od momentu wybuchu pandemii. Nielsen, globalna spółka zajmująca się badaniami rynku i analityką danych, podała że w ciągu czterech tygodni do 21 marca całkowita sprzedaż alkoholu w USA wzrosła o prawie 25%, co tłumaczy m.in. właśnie wymuszoną zmianą konsumpcji z dala od barów, restauracji i hoteli.

Według danych Nielsen Diageo cieszy się 19,5% wzrostem sprzedaży w USA, podobnym do Constellation Brands i Beam Suntory, które uzyskały wzrost o 21,7% w ciągu czterech tygodni. Sprzedaż produktów grupy Pernod Ricard oraz Sazerac wzrosła o 22,7%, ale najpopularniejszym producentem był Brown-Forman (właściciel takich marek jak Jack Daniel’s, czy szkockich whisky BenRiach oraz GlenDronach), który odnotował wzrost sprzedaży o 28,9%.

Potwierdzają to również dane brytyjskiej spółki Kantar. Według nich sprzedaż alkoholu w Wielkiej Brytanii wzrosła o 22% w ostatnim miesiącu, wyprzedzając generalny wzrost sektora spożywczego.

E-commerce odpowiedzią na wyzwania stojące przed branżą alkoholową

Istnieją również sektory gospodarki, które doskonale radzą sobie w nowej sytuacji – jednym z nich jest z pewnością e-commerce, czyli handel w sieci. To właśnie w Internecie branża alkoholowa może szukać odpowiedzi na wyzwania, które przed nią stoją i sposobu na zminimalizowanie strat, a może nawet długofalową zmianę nawyków konsumentów.

Przeprowadzone niedawno przez CivicScience badanie CivicScience obejmujące ponad 2500 dorosłych amerykańskich w wieku 21+ (wśród tych, którzy piją alkohol) pokazuje, że 15% kupiło napoje alkoholowe w Internecie w ciągu ostatnich dwóch tygodni z powodu wirusa. Kolejne 12% twierdzi, że planuje to zrobić wkrótce. Odsetek ten wzrasta wśród grupy wiekowej 25- i 34- latków, z których 21% zdecydowało się na zakup alkoholu online z powodu pandemii.

Dowodzą tego również wyniki sprzedaży sklepów internetowych. Szczególnie widoczne jest to w USA, jednym z krajów najbardziej dotkniętych pandemią wirusa SARS-CoV-2. Amerykańska platforma Drizly poinformowała, że niedziela 22 marca był ??jej najlepszym dniem pod względem sprzedaży, wyprzedzając nawet Sylwestra i Halloween. Sprzedaż w siedmiodniowym okresie do niedzieli 15 marca była dwukrotnie wyższa niż w 2020 roku, zanim wybuchła epidemia, a średnie wydatki klientów były o około 30% wyższe. Od tego czasu jego ogólna wartość sprzedaży wzrosła o 500% w porównaniu do tego samego okresu w roku poprzednim, a wartość zamówienia średnio o 50% wyższa. Zwrot konsumentów alkoholu w stronę zakupów online widać nie tylko w Stanach. W piątek 27 marca Luigi Barzini, dyrektor sprzedaży brytyjskiego detalisty Berry Bros & Rudd, napisał na swoim profilu LinkedIn: „Wczoraj mieliśmy dzień największej sprzedaży online w historii www.bbr.com. Dzisiaj dostarczymy 18 000 butelek, a jutro ponad 24 000 butelek. Dziękujemy za wsparcie niezależnych sprzedawców detalicznych w tych trudnych czasach”.

Potwierdzają to też najnowsze dane Nielsen. Wskaźniki wzrostu sprzedaży alkoholu w Internecie wyprzedzają wzrost sprzedaży w sklepach stacjonarnych – w tygodniu do 21 marca sprzedano online aż o 243% więcej napojów alkoholowych niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, przy czym najszybciej rosnącą kategorią były alkohole wysokoprocentowe.

Materiały promocyjne partneraMateriały promocyjne partnera 

Whisky bezpieczną przystanią dla inwestorów w ciężkich czasach

Całkiem dobrze ma się również rynek alkoholi inwestycyjnych. Według whiskystats.net przez pierwsze dwa miesiące roku na aukcjach sprzedano ponad 15 tys. butelek, co w porównaniu do początku 2019 roku, świadczy o zachowaniu równowagi ilościowej. Co więcej, 500 najczęściej licytowanych butelek zyskało na wartości o 2,8%. Indeks destylarni wskazuje, że w lutym zyskały one na wartości, co potwierdza średnia cena rzadkich whisky, która wzrosła do kwoty 640 euro. W rankingu prowadzą m.in.: Rosebank, Bowmore, Dalmore czy Macallan.

- Dostępne dane pokazują, że zamknięcie hoteli, barów i restauracji nie powinno spowodować załamania w branży alkoholowej, jedynie przejściowe zmniejszenie zysków. Z pewnością producenci i dystrybutorzy alkoholi powinni zwrócić swoją uwagę i środki w kierunku Internetu, ponieważ w czasie pandemii konsumenci będą znacznie częściej wybierają zakupy online. E-commerce jest szansą zminimalizowania strat związanych z zamknięciem obiektów sektora HoReCa – mówi Krzysztof Maruszewski, prezes Stilnovisti [www.stilnovisti.pl], firmy zajmującej się inwestycjami w beczki szkockiej whisky. - Wzrosty sprzedaży alkoholu, zarówno w sklepach stacjonarnych jak i online, są również dobrym sygnałem dla inwestorów. Utrzymanie zadowalającego poziomu sprzedaży najpopularniejszych na rynku whisky blended jest kluczowe dla rynku beczek inwestycyjnych, ponieważ to producenci blendów są ich głównymi nabywcami. Inwestorzy nie muszą więc martwić się o płynność swoich inwestycji, zwłaszcza w dłuższym okresie.

Z pewnością dobrym sygnałem dla inwestujących w beczki szkockiej whisky jest wsparcie brytyjskiego rządu dla sektora whisky. Branża szkockiej whisky jest niezwykle istotna dla brytyjskiej gospodarki, odpowiada za 21% całkowitej wartości eksportu artykułów spożywczych z Wielkiej Brytanii, a także zapewnia ok. 42 tys. miejsc pracy. Przykładem tego wsparcia może być niedawne zamrożenia cła na alkohole wysokoprocentowe na okres roku. Stopy zwrotu na rynku inwestycji alternatywnych (w tym w whisky) charakteryzują się stosunkowo niskim współczynnikiem korelacji do rynków kapitałowych i surowcowych, więc obserwowane na nich spadki nie powinny odbijać się w równym stopniu na aktywach alternatywnych. W czasach kryzysu szczególnie wyraźnie widzimy, jak istotna jest dywersyfikacja ryzyka w portfelu inwestycyjnym przy pomocy inwestycji alternatywnych – w whisky, wino czy sztukę – dodaje CEO Stilnovisti.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.