Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Unia Europejska pracuje nad nowymi przepisami, które mają wpłynąć na większe bezpieczeństwo kredytów konsumenckich i dostosować prawo do postępującej na rynku finansowym cyfryzacji. O tym, jakie zmiany planowane są w nowej dyrektywie i jak mogą wpłynąć na rynek finansowy rozmawiali eksperci podczas zorganizowanej 12 kwietnia przez prof. Marka Belkę, europosła i wiceprzewodniczącego S&D w Parlamencie Europejskim, debaty „Bezpieczny kredyt".

 – Kredyty konsumenckie to nie są kredyty, o których mówimy najczęściej. Dzisiaj opinia publiczna interesuje się przede wszystkim kredytami hipotecznymi jako tymi, które stanowią zagrożenie, może nie w sposób ekonomiczny, ale społeczny – mówił, rozpoczynając spotkanie, prof. Marek Belka.

Dyrektywa z 2008 roku

Europoseł przypomniał, że Unia Europejska kredytami konsumenckimi zajmuje się od końca lat 80-tych ubiegłego wieku. W 2008 roku wydano pierwszą dyrektywę określające minimalne standardy ochrony konsumentów na rynku kredytów konsumenckich. Kraje członkowskie miały czas na jej implementację do własnego porządku prawnego do czerwca 2010 roku. Przez ostatnie lata sporo się jednak na rynku zmieniło, stąd konieczność przygotowania nowych przepisów. Są już na finiszu. W Parlamencie Europejskim prace mają zostać zakończone do końca maja 2022 roku.

Dyrektywa, jak mówił europoseł Marek Belka, budzi szereg dyskusji. Kwestią sporną jest zakres jej obowiązywania. Pojawił się pomysł, by objęła także mikrokredyty, czyli te poniżej kwoty 200 euro. Zrodziły się wątpliwości, czy powinna regulować crowdfunding, czyli finansowanie społeczne. To metoda zdobywania środków na finansowanie projektów poprzez zbiórki publiczne. Wreszcie spór budzą transakcje typu „buy now, pay later", czyli odroczone płatności oraz kwestia tego, jak sprawdzać zdolność kredytową konsumentów. Zastanawiano się, czy te same kryteria oceny zdolności powinny być brane w stosunku do wszystkich konsumentów czy zrobić wyjątki w przypadku osób niepełnosprawnych i studentów.

Nowe przepisy są potrzebne

Uczestniczący w debacie „Bezpieczny kredyt" Krzysztof Pietraszkiewcz, prezes Związku Banków Polskich przypomniał, że banki każdego roku udzielają od 6 do 9 mln kredytów. Z tego większość to kredyty związane z celami konsumpcyjnymi. Ponad 20 mln osób ma zobowiązania wobec sektora finansowego. – Niewątpliwie potrzebne są regulacje i monitorowanie rynku, aby z jednej strony nie dochodziło do naruszenia interesów kredytobiorców, a z drugiej deponentów i interesariuszy – powiedział prezes ZBP.

Materiał promocyjny PartneraMateriał promocyjny Partnera 

Magdalena Piech, szefowa działu spraw regulacyjnych w Allegro, zwróciła uwagę, że są kwestie, jak całościowy koszt kredytu czy kwestie wynikające z rozwoju gospodarki cyfrowej, które wymagają uregulowania, ale zauważyła, że dyrektywa zaproponowana przez Komisję Europejską nie do końca uwzględnia charakter handlu elektronicznego i branży fintech.

 – Średnia wartość kredytu online to 200 zł. To 24 razy mniej niż średnia wartość kredytu ratalnego w Polsce i 100 razy mniej niż średnia wartość kredytu gotówkowego. Jeszcze inną specyfikę ma płatność odroczona, która z perspektywy konsumenta nie jest pożyczką, a metodą płatności. Dostrzegamy potrzebę regulacji, ale dobrze by było, gdyby pewne zmiany zostały jeszcze w dyrektywie wprowadzone – mówiła.

– Słabością dyrektywy jest to – mówił z kolei prezes ZBP – że deklaruje, że wychodzi naprzeciw digitalizacji i postępowi, który się dokonał, ale zakres obowiązków ciągle tylko rośnie. I dodawał. – Trzeba się zastanowić, jak pogodzić postęp technologiczny z oferowaniem usług konsumenckich, szczególnie niskokwotowych w sposób uproszczony – stwierdził.

Polska powinna poczekać na regulacje UE

Izabela Leszczyna, posłanka na Sejm, zastępczyni przewodniczącego Komisji Finansów Publicznych, zwróciła uwagę, że partia rządząca pracuje w Polsce nad ustawą antylichwiarską, który w teorii również ma dotyczyć ochrony kredytobiorców. Dodała, że projekt PiS jest co najmniej w kilku miejscach niezgodny z założeniami dyrektywy, nad którą pracuje obecnie UE. – Wydaje się, że należałoby poczekać aż dyrektywa UE wejdzie w życie i wtedy dostosować prawo polskie, jeśli będzie tego wymagało – stwierdziła.

Jednocześnie dodała, że ustawa antylichwiarska, którą forsuje minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wymierzona jest w firmy pożyczkowe, które funkcjonują na rynku zgodnie z obecnymi przepisami. Ubolewała, że przygotowując ustawę, nie przeprowadzono konsultacji społecznych.

Dyrektywa ważna, ale…

Wszyscy uczestnicy debaty zgodzili się, że nowe przepisy regulujące kredyty konsumenckie na poziomie UE są potrzebne, ale wymagają dalszej pracy i podążania za cyfryzacją świata. Prezes Związku Banków Polskich zwrócił uwagę na konieczność włączenia firm do systemu wymiany informacji, tłumacząc, że szkodowość kredytów rośnie wraz z ich ilością. Najniebezpieczniejsze są sytuacje, w których kredytobiorcy zaciągają po kilkanaście kredytów. 

– Jeśli celem dyrektywy jest, by chronić kredytobiorców czy pożyczkobiorców przed nadmiernym zadłużeniem i wpadnięciem w pętlę, to minimum regulacyjne w każdym kraju, to jest obowiązek wymiany informacji. W przeciwnym razie będziemy mieć do czynienia z masowym obejściem i dla klientów skończy się to katastrofą – podkreślił.

Magdalena Piech, szefowa działu spraw regulacyjnych w Allegro, stwierdziła, że dyrektywa powinna uwzględniać charakter e-handlu, czego na tym etapie nie robi. – Wszystkie rozwiązania: zarówno obowiązki informacyjne, kwestie dotyczące reklam, oceny zdolności kredytowej czy trybu zawierania umowy one powinny chronić konsumenta, ale trzeba je dostosować do warunków cyfrowych i proporcjonalność tych rozwiązań musi zostać wprowadzona przez całą dyrektywę horyzontalnie. W przeciwnym razie usługi, które będziemy oferować będą analogowe, nie będę cyfrowe – mówiła Magdalena Piech, szefowa działu spraw regulacyjnych w Allegro.

Także posłanka Izabela Leszczyna zwróciła uwagę na istotę prac nad dyrektywą. –  Dyrektywa jest ważna i potrzebna, bo trzeba uregulować kwestię kredytów konsumenckich tak, żeby były bezpieczne, natomiast nie wolno ich przeregulować. Bo choć nie są to kredyty inwestycyjne, które napędzają rozwój, to jednak napędzają wyższą jakość życia ludziom, rodzinom – podsumowała posłanka.  

To nie koniec zmian

Prof. Marek Belka przypomniał, że wiele wątpliwości i zastrzeżeń, poruszonych podczas debaty było podnoszone także przez europosłów. – Z jednej strony kładliśmy nacisk, żeby objąć dyrektywą mikrokredyty, z drugiej strony ograniczono obowiązek informacyjny – nie będzie dotyczył kredytu w karcie, ale także kredytu, który jest udzielany przez instytucje finansowe, w których klient jest znany, ma historię kredytową. To zmniejszy ilość obowiązków – przypomniał.

 Jednocześnie, jak powiedział, zmiany, które następują, wymuszą zapewne dość szybko przegląd nowej dyrektywy. – W systemie finansowym dokonują się tak szybkie zmiany, ze względu na sferę cyfrową, że przepisy muszą być dostosowywane do nowych okoliczności – podkreślił na koniec debaty prof. Marek Belka.

embed

Materiał jest sponsorowany przez Grupę Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.