Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Niedawno pisałem o decyzji Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, który doszedł do wniosku, iż pracownicy salonów telekomunikacyjnych nie mogą skanować naszych dowodów osobistych. Ale dowody skanują i kserują również banki. Prawo bankowe pozwala im na nieco więcej niż telekomunikacyjne.

I czasem bank wykorzystuje swoje uprawnienia w sposób co najmniej kontrowersyjny. Mój czytelnik, pan Marek, zwrócił się do BGŻ BNP Paribas z prośbą o udzielenie mu kredytu na zakup nowego telefonu. Bank informuje, że prześwietlił klienta we wszystkich dostępnych bazach, a decyzja jest pozytywna.

Co dalej? Ano kolejnym krokiem jest potwierdzenie tożsamości klienta. W informacji, którą otrzymał od banku, było napisane, iż nastąpi to przez przelew weryfikacyjny z innego banku. Czyli bank zakłada, że w tym innym banku ktoś czytelnika widział i wylegitymował. Czytelnik zrobił przelew, ale wtedy bank jednak zgłosił dodatkowe żądanie. „W celu przyspieszenia procedowania” poprosił o skan dowodu osobistego. Po grzecznej odmowie i rezygnacji z „przyspieszenia” pracownik banku stwierdził, że to niezbędny krok i bez tego nici z kredytu. Czyli albo można jechać szybko, albo nie jechać w ogóle.

„Skoro skan jest niezbędny, to dlaczego nie był ujęty w dostarczonej mailowo procedurze? Jaki jest cel domagania się przez bank »przelewu autoryzującego«, skoro nie jest on traktowany jako potwierdzenie tożsamości? Dostarczyłem też komplet danych dotyczących mojej działalności gospodarczej, bo telefon ma być kupiony w ramach tejże działalności i spłacany z firmowego rachunku bankowego” – dziwi się pan Marek.

Czy bank nie przesadza?

Udzielanie kredytów na podstawie wyłącznie przelewu weryfikacyjnego rzeczywiście niesie ze sobą wyższe ryzyko dla banku. Zdarza się, że dane z wniosku o kredyt i z przelewu okazują się danymi „słupa”, czyli osoby, której skradziono tożsamość i założono na jej dane konto bankowe. Dlatego kredytodawcy wolą mieć w ręku dowód osobisty klienta.

Ale gdyby pan Marek chciał wyłudzić kredyt na cudze dane, to raczej nie posługiwałby się działalnością gospodarczą. Do kredytów zaciąganych na firmę trzeba więcej kwitów i więcej formalności. Bank miał więc mnóstwo danych, by ocenić, czy klient aplikujący o kredyt przez internet pod kogoś się nie podszywa. Czy potrzebował też skanu? Pewnie mogłoby się bez niego obyć. Może wystarczyłaby kopia jakiejś faktury za prąd, gaz czy telefon komórkowy?

Na dodatek kopia dowodu osobistego miała być wysłana na niespersonalizowany adres mailowy typu: kontakt@bank.pl!

Weryfikacja tożsamości w XXI wieku bez problemu może nastąpić przez połączenie z wideoczatem i okazanie dowodu osobistego razem z twarzą klienta. Są już technologie, które perfekcyjnie oceniają, czy przedstawiany zdalnie dokument jest autentyczny. W Austrii i Niemczech są banki, które przez wideoczat otwierają klientom konta. Ewentualnie bank mógłby umieścić procedurę skanowania i wysyłania skanu w ramach systemu transakcyjnego (tam, gdzie komunikacja jest szyfrowana). Opcja, by namawiać klienta do wysyłania skanu dowodu „w kosmos”, na ogólny adres, do którego dostęp może mieć milion pracowników banku, to zły pomysł.

Jesteśmy po waszej stronie!

Logo akcji Logo akcji "Po stronie klienta" Gazeta Wyborcza

Rozpoczynamy piątą odsłonę akcji „Po stronie klienta”. W poprzednich obnażaliśmy m.in. nieetyczną sprzedaż przez telefon i na tzw. pokazach garnków, pisaliśmy o metodach stosowanych przez oszustów internetowych oraz o tym jak nieuczciwi handlowcy manipulują seniorami.
Od dziś w każdy czwartek, przez najbliższe pięć tygodni podpowiadać będziemy jak bezpiecznie korzystać z usług finansowych i nowych technologii. Pokażemy na jakie zagrożenia w sieci narażeni są najmłodsi, jak bezpiecznie poruszać się po świecie produktów oferowanych wyłącznie przez internet. Podpowiemy, którym metodom płatności możemy zaufać, a którym nie. Wyjaśnimy też, w jakie kłopoty można się wpakować przekazując korporacjom nasze dane osobowe.
Setki tysięcy polskich przedsiębiorców to w praktyce konsumenci. Jednak fakt, że prowadzą firmy, są słabiej chronieni, gdy robią zakupy, korzystają z usług banków czy telekomów.

Wspierajcie nas i piszcie: interwencje@wyborcza.biz
Odwiedź stronę internetową akcji: Wyborcza.biz/Po stronie klienta

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.