Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jeśli spór dotyczy niewielkich kwot, zwykle odpuszczamy. Walka w sądzie powszechnym to strata czasu, nadszarpnięte nerwy, a w razie przegranej dodatkowe koszty postępowania sądowego. Sąd powszechny nie jest jedynym miejscem, w którym można walczyć o swoje prawa. Wcześniej warto skorzystać z pomocy organizacji konsumenckich czy miejskich lub powiatowych rzeczników konsumenta. Eksperci tych instytucji mogą ocenić, jakie mamy szanse w sporze np. z bankiem, pomogą napisać reklamację, pismo procesowe, a w niektórych sytuacjach mogą reprezentować nas w sądach.

A jeśli i one nie pomogą? Jest jeszcze jeden sposób dogadania się z bankiem czy sklepem – sąd polubowny.

Od lat takie sądy działają m.in. przy Komisji Nadzoru Finansowego (spory z instytucjami nadzorowanymi przez KNF, m.in. banki i firmy ubezpieczeniowe), Związku Banków Polskich (spory z bankami), Urzędzie Komunikacji Elektronicznej (spory z telekomami i operatorami pocztowymi) czy Inspekcji Handlowej (spory ze sklepami).

Rozprawy nie przypominają tych znanych z sądów powszechnych. Nie ma tam ławy przysięgłych, arbitrzy chodzą w cywilnych ubraniach i nie trzeba zwracać się do nich per „wysoki sądzie”.

Od ubiegłego roku działa sąd polubowny przy Rzeczniku Finansowym. To jedyna tego typu instytucja, przed którą bank, ubezpieczyciel czy firma inwestycyjna muszą się stawić. W innych sądach udział pozwanego jest dobrowolny. Jeśli odmówi, pozostaje bój w sądzie powszechnym.

Obecność obowiązkowa

Sąd polubowny przy Rzeczniku Finansowym pomaga w mediacjach w sporach z bankami, towarzystwami ubezpieczeniowymi i firmami inwestycyjnymi.

W 2016 r. najwięcej spraw (79 proc.) dotyczyło sporów z ubezpieczycielami. Polacy skarżyli się głównie na hybrydowe produkty łączące ubezpieczenie z inwestycją (tzw. ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe) oraz na obowiązkowe ubezpieczeniem OC. Blisko co piąta sprawa dotyczyła sporów z bankami, głównie dotyczących kredytów frankowych.

W sumie 2016 r. do Rzecznika Finansowego wpłynęło 2,4 tys. wniosków o mediację. Z zakończonych w ubiegłym roku spraw, 41 proc. zakończyło się ugodą.

Rzecznik Finansowy może podjąć się mediacji, jeśli klient wykorzystał wszystkie możliwe ścieżki rozwiązania sprawy, a więc np. otrzymał negatywną odpowiedź na reklamację. Dopiero gdy instytucja finansowa odrzuci reklamację, można poprosić o pomoc. Ta zasada obowiązuje też w innych sądach polubownych.

Najpierw interwencja, później mediacja

W pierwszej kolejności możemy poprosić Rzecznika Finansowego o interwencję. We wniosku o nią trzeba podać swoje dane, adres, telefon, e-mail oraz dane teleadresowe firmy, z którą się spieramy. Im więcej dokumentów dotyczących sprawy dostarczymy, tym lepiej. Chodzi o kopie umów, polis czy korespondencji z instytucją finansową.

Wniosek powinien też zawierać informację, jakiego zachowania oczekujemy, np. jakiej kwoty odszkodowania od ubezpieczyciela. Rzecznik Finansowy przeprowadza postępowanie interwencyjne, czyli przedstawia swoją argumentację i próbuje nakłonić bank czy ubezpieczyciela, by jeszcze raz rozpatrzył sprawę.


Jeśli instytucje nie zmieniają zdania, mamy dwie możliwości. Pierwsza to złożenie wniosku do Rzecznika Finansowego o przeprowadzenie postępowania polubownego.
Uwaga! Instytucja finansowa nie może odmówić stawienia się przed tym sądem, ale z góry może nie być zainteresowana zawarciem porozumienia.

Jeśli nie dojdzie do ugody, Rzecznik Finansowy przygotowuje swoją opinię. Z zakończonych w 2016 r. spraw co piąta zakończyła się właśnie wydaniem opinii. Zawiera ona obiektywną i niezależną ocenę prawną stanu faktycznego w danej sprawie. Nie zawsze więc będzie ona korzystna dla konsumenta. Protokół z przeprowadzonego postępowania wraz z tą opinią jest dokumentem urzędowym i może być wykorzystywany w postępowaniu sądowym.

Druga możliwość to złożenie pozwu w sądzie powszechnym. Na tym etapie Rzecznik Finansowy może przygotować dla nas tzw. istotny pogląd w sprawie. Ale tylko wtedy, kiedy prawnicy RF uznają, że klient został pokrzywdzony. Istotny pogląd może być wsparciem w sądowej batalii.

Ile kosztuje mediacja

Zaletą korzystania z sądów polubownych jest niski koszt. W biurze Rzecznika Finansowego, Komisji Nadzoru Finansowego i u Arbitra Bankowego mediacja kosztuje 50 zł. W przypadku tego ostatniego opłatę można odzyskać, jeśli Arbiter orzeknie na korzyść konsumenta.

Spory z operatorami telekomunikacyjnymi i pocztowymi w sądzie przy Urzędzie Komunikacji Elektronicznej kosztują 100 zł. W Inspekcji Handlowej postępowanie jest bezpłatne, ale konsument może zostać obciążony np. kosztem ekspertyz rzeczoznawcy, jeśli taka jest wymagana.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.