Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dzisiejsze 20-latki są uważane za pokolenie urodzone w internecie, czyli takie, które odkąd tylko pamięta, miało możliwość przebywania w świecie wirtualnym. To niestety nie znaczy, że w kwestii bezpieczeństwa są ostrożniejsze od swoich rodziców

Gdy kilka lat temu 17-letnia Kelly Kerkenbush z USA wrzuciła na Twittera zdjęcie swojej pierwszej w życiu karty kredytowej, jej radość nie trwała długo. Na fotografii widać było numer karty, a Kelly dodała, że trzycyfrowy kod CVC2/CVV2 jest taki sam jak jej data urodzenia. Tę internautom nietrudno było ustalić, a ponieważ do transakcji w sieci wystarczy numer karty i ów kod, po kilku dniach do domu dziewczyny zaczęli przyjeżdżać kurierzy. Jeden przywiózł konsolę Xbox, drugi wiertarkę, a jeszcze inny... wibrator. Karta Kelly została wyczyszczona z pieniędzy do cna.

Udostępnianie wrażliwych danych to internetowa plaga. To i inne zjawiska zbadała kilka miesięcy temu Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa. Wyniki pokazała w raporcie „Nastolatki 3.0”.

Rośnie cyberprzemoc

Wynika z niego, że co trzeci nastolatek jest online non stop. A 94,6 proc. z nich korzysta z portali społecznościowych – to najpopularniejsza forma dzielenia się informacjami o sobie. Wrzucają tam swoje filmy i zdjęcia.

Szczególnie „powierzchowny” i niebezpieczny jest Instagram, gdzie młodzież bardzo chętnie pokazuje swoje półnagie fotografie. To tam najmocniej można zauważyć kult ciała.

Marta Witkowska, psycholog z zespołu edukacji i szkoleń NASK, mówi, że sieć potrafi zachęcać dziewczęta, ale również coraz częściej chłopców do niebezpiecznych zachowań, na przykład restrykcyjnych diet.

– Najbardziej niepokojące jest to, że młodzi ludzie zaczynają utożsamiać sukces życiowy z osiągnięciem perfekcyjnego wyglądu. Każde niepowodzenie prowadzi do obniżenia samooceny i poczucia klęski – mówi Witkowska.

Część tych materiałów może potem służyć do cyberprzemocy – poniżania i ośmieszania ich autorów. Aż 58,1 proc. nastolatków spotkało się z takim zjawiskiem w stosunku do swoich znajomych. A 39 proc. z nich nikogo o tym nie poinformowało.

W takich przypadkach niezbędna jest pomoc psychologiczna, zabezpieczenie dowodów (zrzutów ekranu, SMS-ów i maili z pogróżkami, zapisów rozmów z komunikatorów), a potem zadbanie o zablokowanie lub usunięcie szkodliwych materiałów w danym serwisie internetowym. Są też telefony zaufania: 116 111 (www.116111.pl) – dla dzieci i młodzieży oraz 800 100 100 (www.800100100.pl) – dla rodziców i nauczycieli.

internetinternet 

Szantaż za sexting

Czasem młodzi sami nieświadomie narażają się na ryzyko. Sexting to dzielenie się nagimi lub półnagimi zdjęciami i filmami nie tylko ze swoim chłopakiem/dziewczyną, ale też ze znajomymi – dla zabawy, dla rozrywki, z ciekawości seksualnej czy dla wzbudzenia zainteresowania płci przeciwnej. Młodzież wysyła swoje nagie zdjęcia do wąskiej grupy najbliższych osób, ale nie oznacza to bezpieczeństwa.

Takie praktyki również mogą się kończyć dramatycznie. W internecie przebywa mnóstwo ludzi bez skrupułów, którzy włamują się na skrzynki mailowe i konta w portalach społecznościowych. Tam szukają kompromitujących materiałów – np. zdjęć pochodzących z sextingu. Potem szantażują znajdującą się na nich osobę: albo zapłacisz nam okup, albo te zdjęcia zobaczą wszyscy z twojego Facebooka, nauczyciele ze szkoły czy znajomi z pracy.

Jedna z fundamentalnych zasad internetu brzmi: co raz wrzucone do sieci, nigdy już z niej nie zniknie. Może zostać wykorzystane w złych intencjach nawet po wielu latach.

Jak blokować szkodliwe treści

Sieć to oczywiście także siedlisko wielu przestępców i zboczeńców. Dziecko może się na nich natknąć w wielu miejscach – tym bardziej że internet jest miejscem słabo regulowanym prawnie. Pornografia (także dziecięca), treści obrazujące przemoc, okrucieństwo wobec zwierząt i wypadki ludzi, treści nawołujące do dyskryminacji i nienawiści – to wszystko czyha na dzieci. Od jakiegoś czasu coraz popularniejsze są także treści nawołujące do samookaleczeń i samobójstw – specyficzne gry w stylu „potnij sobie ręce żyletką i wskaż osobę, która też ma stawić czoła temu wyzwaniu”. Albo: „wypij jak najszybciej jak najwięcej alkoholu”. Lub: „zrób sobie selfie na szczycie najwyższego budynku w mieście”. – Większość dzieci nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo niebezpieczne mogą być niektóre wyzwania. Działają pod wpływem impulsu i potrzeby poszukiwania dreszczyku emocji w przekonaniu, że „mnie nic złego nie spotka”. Po części jest to związane z etapem rozwoju – ostrzega Anna Borkowska, kierownik zespołu edukacji i szkoleń w NASK.

Wszelkie tego typu treści można zgłaszać do zespołu www.dyzurnet.pl, który analizuje te sprawy, oferuje pomoc i współpracuje z policją.

Dobrą metodą na ograniczenie dziecku dostępu do takich treści są aplikacje kontroli rodzicielskiej. Taką usługę mają niektóre programy antywirusowe (m.in. F-Secure, Norton, Kaspersky). Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę udostępnia z kolei specjalną przeglądarkę internetową i aplikację mobilną – BeSt i BeStApp – które zostały tak skonfigurowane, by dzieci nie miały dostępu do drastycznych treści. Z kolei klienci sieci komórkowej Orange mogą skorzystać z aplikacji Chroń Dzieci w Sieci oraz z Bezpiecznych Starterów Orange, czyli kart SIM wyposażonych w dodatkowe funkcje blokady treści dla dorosłych w internecie.

Niebezpieczne kontakty

Z badania „Nastolatki 3.0” wynika, że 23,1 proc. badanej młodzieży spotkało się z osobą dorosłą poznaną w internecie. A 61,4 proc. nie poinformowało o tym rodziców. Część co prawda uprzedzała o tym chociaż znajomych, ale aż 28,9 proc. nie dało o tym znać nikomu.

W sieci możemy być każdym, ale tak samo ten, z kim rozmawiamy, może być kimkolwiek. 13-letni kolega z netu może okazać się 50-letnim pedofilem. Taki człowiek najpierw „oswaja” dziecko, rozmawia z nim długimi godzinami, zyskuje jego zaufanie, poznaje jego sekrety i problemy. Zwykle też prosi, by tę znajomość zachować „we wspólnej tajemnicy”. A potem namawia albo do spotkania, albo do wysłania intymnych zdjęć czy do innych niebezpiecznych zachowań.

W tym przypadku najważniejszą radą jest po prostu czujność rodziców i kontrolowanie tego, co robi dziecko. I częste rozmowy z nim, by nie czuło się osamotnione i nie miało potrzeby poszukiwania „internetowych przyjaciół”.

Dzieci trzeba uczyć internetu

Oczywiście dzieci są równie podatne na cyberprzestępców jak dorośli. Dlatego zawsze należy pamiętać, by nauczyć je kilku podstawowych zasad bezpieczeństwa. A więc nie należy otwierać załączników ani klikać w linki z maili od nieznanych nadawców. Nie podawać nikomu swoich loginów i haseł do kont internetowych. Nie wrzucać do sieci danych osobowych ani żadnych wrażliwych informacji.

Przydatne adresy

Jeszcze więcej informacji na temat zagrożeń, sposobów zapobiegania im i interweniowania można znaleźć na stronach internetowych: www.akademia.nask.pl, www.saferinternet.pl, www.dzieckowsieci.pl i www.dyzurnet.pl.

Polecamy też program Orange Fundacja Orange - Bezpiecznie tu i tam

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.