Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W czwartkowej „Wyborczej” w kolejnym odcinku cyklu „Po stronie klienta” opisaliśmy, jak chronić dzieci przed największymi zagrożeniami w internecie: sextingiem, cyberprzemocą, szantażowaniem czy hejtem. Tego samego dnia w naszej redakcji na telefoniczne pytania czytelników odpowiadał w trakcie dyżuru eksperckiego Michał Rosiak z Orange Polska.

Który antywirus wybrać?

Pierwsza czytelniczka zadała proste, ale fundamentalne pod kątem bezpieczeństwa pytanie: Czy jeśli mam bezpłatnego antywirusa, mój komputer jest bezpieczny?

Każdy z nas powinien używać programu antywirusowego, ale niekoniecznie musi być on płatny. Najważniejsze, żeby był regularnie aktualizowany. - To, że antywirusy są bezpłatne, to nic złego, to wciąż pełnowartościowe produkty. Firmy antywirusowe korzystają z informacji, które dostają za pośrednictwem swoich programów, by jeszcze lepiej je rozwijać. Zbierają próbki wirusów i wzbogacają nimi swoje biblioteki antywirusowe - wyjaśniał Michał Rosiak. I zwrócił uwagę, że warto także dodatkowo zainstalować sobie firewalla. Tego typu programy wykrywają podejrzane połączenia z nietypowych aplikacji. Firewall domyślnie filtruje i nie dopuszcza podejrzanych połączeń do naszego komputera.

Nasza czytelniczka zwróciła uwagę, że z jej komputera korzystają także jej dzieci. Jest i na to rada - wystarczy założyć dzieciom konto w systemie operacyjnym, które nie ma uprawnień administratorskich. W takim przypadku nawet jeśli komputer zostanie zainfekowany, to bez uprawnień admina podejrzany program nie zrobi wielkiej krzywdy. A jeśli dzieci same będą chciały coś zainstalować, to też bez zgody administratora - w tym przypadku naszej czytelniczki - nie będą tego mogły zrobić.

O antywirusa pytał także inny czytelnik, pan Adam, który zapytał po prostu, który program wybrać. - Na dobrą sprawę wszystkie antywirusy są podobne do siebie. Przyjrzałbym się niezależnym testom, np. AV Test, pod kątem tego, który antywirus jaką ma skuteczność. Poza tym poszukałbym informacji o tym, który z antywirusów najmniej „zamula” komputer. To dwie najistotniejsze rzeczy - tłumaczył nasz ekspert.

Gry i blokady - zmora rodziców

Wiele telefonów związanych było z grami komputerowymi, w które grają nasze dzieci. A w grach tych, aby mieć lepsze umiejętności lub dodatkową broń, bardzo często trzeba za to zapłacić. I to prawdziwymi pieniędzmi. Pani Marta zadzwoniła, by dowiedzieć się, jak się ustrzec przed dużymi rachunkami. Pozwala dziecku grać na smartfonie, ale nie udostępnia mu swojej karty bankowej. Daje drobne, by mogło sobie kupić karty przedpłacone. A więc: wyda na atrybuty i umiejętności do gry tylko tyle, ile ma na tej karcie. Taką postawę pochwalił nasz ekspert.

Podał także przykład ze swojej rodziny. Kuzyn nieopatrznie podłączył swoją kartę płatniczą do iPada, którego następnie dał dziecku. Po kilku dniach dostał maila z informacją o transakcji na niemal 200 euro. Okazało się, że pociecha kupiła sobie dodatkowy pakiet do gry w Smurfy. Po tej sytuacji kuzyn nauczył się, by nie podłączać swojej karty do urządzeń, z których korzystają jego dzieci.

- Poza tym warto ustawić dzieciom w konfiguracji sklepu z aplikacjami na smartfony opcję dokonywania mikropłatności tylko po potwierdzeniu hasłem. I oczywiście nie podawać dzieciom tego hasła bez zgody. Jeśli dzieci będą chciały coś kupić, będą musiały przyjść do rodzica, a ten im wytłumaczy, że chcą wydać prawdziwą gotówkę - mówi Michał Rosiak.

Na koniec dyżuru padło kolejne, równie ważne pytanie. Jaką blokadę telefonu stosować, by była skuteczna i bezpieczna? Ekspert Orange Polska zdradził, że korzysta z odcisku palca i PIN-u. - To wystarczające dla zwykłego użytkownika. Zaznaczę tylko, że warto ustawić PIN składający się z ośmiu znaków. Jeśli ktoś nam telefon ukradnie, będzie próbował PIN-u czteroznakowego i dzięki temu maksymalnie utrudni przełamanie naszych zabezpieczeń. Natomiast jeśli ktoś ma urządzenie z bardzo ważnymi, strategicznymi danymi, to polecam przede wszystkim ośmioznakowe, a do tego alfanumeryczne hasło - mówi Rosiak.

Przeczytaj także wydany przez Fundację Orange poradnik dla dzieci i rodziców „Bezpiecznie tu i tam”.

Odwiedź stronę internetową akcji: Wyborcza.biz/Postronieklienta

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.