Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Prawdziwym rajem dla sprzedaży podrobionych towarów są chińskie serwisy zakupowe. Wprawdzie najpopularniejszy taki chiński serwis Aliexpress utrudnia sprzedaż podróbek, to wciąż jest to możliwe, bo sprzedawcy coraz lepiej się kamuflują. Nie umieszczają już nazw podrabianych marek w tytułach aukcji, a jedynie w temacie dają do zrozumienia, że produkt jest sygnowany znanym logo. Często posługują się słowami kluczowymi (np. brand, luxury, original), a oferty opatrują słabej jakości zdjęciami, obiecując jednocześnie, że prześlą e-mailowo zdjęcia zainteresowanym klientom. Dzięki temu zabiegowi sprzedawcy chronią się przed zarzutem, że sprzedają podróbki – bo przecież na zdjęciu żadnego logo nie widać!

Aby uchronić się przed zakupem podróbki, trzeba włączyć czujność. Pierwszym światełkiem ostrzegawczym jest informacja, że towar nie zostanie dostarczony w oryginalnym opakowaniu (sprzedawcy tłumaczą to chęcią ochrony klienta przed przyciągnięciem uwagi celników). Drugim jest oczywiście szalenie niska cena. Sprzedawanie oryginalnych rzeczy za ułamek ich ceny nikomu się nie opłaca.

Czytaj też: Pierwsza pożyczka gratis była diabelskim wymysłem. Ale dopiero to jest czyste zło. Sam Lucyfer by się nie powstydził tej oferty

Czytaj też: Przesyłka z AliExpress. Jak kupować, żeby nie przepłacić?

Celnicy nie sprawdzają każdej przychodzącej paczki, otwierają je losowo. Interesują ich przede wszystkim przesyłki zawierające dużą ilość towaru, bo wtedy w grę wchodzi dalsza ich odsprzedaż, jak również paczki nadane przez sprzedawców, którzy już kiedyś wysyłali podrobione rzeczy i są szczególnie monitorowani przez służby. Jeśli zamówiona przez nas paczka zostanie skontrolowana i celnicy powezmą wątpliwości co do oryginalności zamówienia, wezwą klienta do przedłożenia dowodu zakupu (zrzut ekranu transakcji, wyciąg z rachunku bankowego). Poinformują także o przestępstwie przedstawiciela firmy, której produktu dotyczy wątpliwość.

Jeśli rzecz nie jest oryginalna, klient może mieć kłopoty - musi udowodnić, że nabył towar w dobrej wierze, nie wiedział i nie mógł podejrzewać, że bierze udział w oszustwie. A jeśli się nie uda? Może będzie trzeba zapłacić odszkodowanie, które w przypadku luksusowych towarów dochodzi do nawet kilku tysięcy złotych, bądź zgodzić się na skierowanie sprawy do sądu i tam bronić swoich racji.

Czytaj też: Zapłacił za towar na Allegro telefonem, ponad 400 zł. "Nie było żadnej autoryzacji! Czy to bezpieczne?"

Właścicielem podrobionego towaru można się stać (świadomie lub nieświadomie) także na wakacjach w Tunezji czy Turcji. W tamtejszych sklepach nikt nie uczestniczy nawet w żadnej grze pozorów: torebki czy kosmetyki mają wyraźne logo i są eksponowane w witrynach sklepowych. Tamtejsza policja nie ściga sprzedawców podróbek (większą, choć wciąż niewystarczającą aktywnością wykazuje się natomiast policja w Grecji, która uchodzi za europejskie centrum fałszerzy).

O ile nabywanie nieoryginalnych towarów nie jest przestępstwem, o tyle już wwożenie ich na teren Unii Europejskiej nie jest dozwolone. Jeśli po przylocie do Polski celnicy skontrolują nasz nieuczciwy zakup, może się to zakończyć przepadkiem towaru. Próba wwiezienia większej ilości towaru kwalifikuje się już jako przestępstwo.

Na podróbkę można się też natknąć w polskich serwisach zakupowych, np. na Allegro. Wszystkie platformy deklarują, że walczą z tym procederem. Allegro już w 2004 r. uruchomiło program, który daje uczestniczącym w nim firmom (obecnie jest ich 1600) narzędzia pozwalające błyskawicznie zgłaszać naruszenia ich praw. „Serwis Allegro nie ma sam z siebie możliwości odróżnienia oferty legalnej od nielegalnej – taką świadomość mają przedstawiciele marek, stąd tak ważna jest współpraca z nimi.

Zastrzeżenia i podejrzenia w stosunku do każdej z ofert mogą zgłaszać także użytkownicy. Wystarczy skorzystać z funkcji »zgłoś naruszenie zasad” znajdującej się na stronie każdej oferty w serwisie, aby obsługa mogła rozpocząć sprawdzanie zgodności z regulaminem” – wyjaśnia Michał Bonarowski z działu prasowego Allegro. Dodaje, że choć dziennie w serwisie pojawia się około miliona ofert, to zgłoszenia dotyczące braku autentyczności produktów mają charakter sporadyczny.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.