Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Unijne rozporządzenie o ochronie danych osobowych (RODO) nie dotyczy wyłącznie wielkich firm i korporacji ani tym bardziej tylko sektorów finansowych czy gospodarczych. Z RODO musi się zmierzyć każda branża, również gier wideo. Pamiętajmy, że ta kojarzona głównie z oprogramowaniem komputerowym czy konsolowym zawiera w sobie aplikacje na smartfony oraz gry sieciowe.

Granie w sieci - dzieci do 16. roku życia muszą mieć zgodę rodziców

„Counter-Strike: Global Offensive”, „League of Legends”, „PUBG”, „Overwatch”, „Fortnite”  czy „World of Warcraft” to obecnie jedne z najpopularniejszych gier sieciowych - zarówno w Polsce, jak i na świecie. Wprowadzone kilka dni temu RODO nakłada nowe zobowiązania na ich twórców. Studia odpowiedzialne za te tytuły stworzyły umowy oraz zasady prywatności, w myśl których osoby poniżej 16. roku życia mogą mieć zablokowane konta.

Gracze odzyskają dostęp do nich jedynie poprzez zgody udzielone przez rodziców bądź prawnych opiekunów. Cały proces potwierdzi również ich weryfikacja.

Jakie dane ma gra?

Niemal każda strona internetowa przechowuje dane swoich użytkowników. Co znajdziemy np. na popularnym „League of Legends”? W grze istnieje możliwość zakupów realizowanych fizyczną gotówką, dlatego poza podstawami informacjami, jak imię, nazwisko, płeć czy wiek, trafimy również na numery karty kredytowej i całe billingi, jeżeli były dokonywane transakcje.

Aby uzyskać pełny dostęp do danych przechowywanych na serwerach, niezbędna będzie pisemna prośba.

- Dla zapewnienia lepszej ochrony udostępniamy je tylko oryginalnemu założycielowi konta. Poproś o pomoc swoje dziecko i wyślij do nas zgłoszenie. Po potwierdzeniu, że twoje dziecko jest oryginalnym założycielem konta, będziemy mogli udostępnić informacje, o które prosisz. Tego rodzaju wnioski przetwarzane są w ciągu 30 dni - czytamy na stronie

Tyle samo przyjdzie nam poczekać na usunięcie lub dezaktywację konta. Administratorzy zapewniają, że kasacja jest permanentna i nie ma możliwości powrotu.

Strzeż swojego smartfona

RODO dotknie nie tylko kont w grach sieciowych, ale także na popularnych serwisach, takich jak Google Play czy Apple Store. W przypadku tego ostatniego wiele aplikacji zostało usuniętych, ponieważ nie spełniało unijnych wymogów. Ile dokładnie? Nie wiadomo, ale niewykluczone, że takie statystyki niedługo zostaną opublikowane. Podobne porządki przeprowadza co jakiś czas sklep z aplikacjami Google.

Sęk w tym, że o dostęp do naszych danych często proszą różne aplikacje, np. gry i quizy. Czasem widzimy to w postaci sugestii: "Połącz naszą aplikację z twoim profilem na Facebooku".

Jakie konkretnie są to aplikacje?

Można to sprawdzić w ustawieniach na swoim profilu na FB. Zgodnie z regulaminem serwisu każdy program korzystający z naszych danych musi nas o tym poinformować. Sęk w tym, że ta informacja jest często ukryta w polityce prywatności, którą bardzo rzadko czytamy i dużo częściej akceptujemy jednym klikiem. Dotyczy to nie tylko gier czy quizów, ale także serwisów internetowych, do których logujemy się przez Facebooka (np. Airbnb czy Spotify).

Najlepszym rozwiązaniem zwiększającym kontrolę nad naszymi danymi jest usunięcie tych aplikacji, których nie potrzebujemy.

Jak to robią giganci?

Miliony graczy korzysta z usług serwisów Steam, PlayStation Network czy Xbox Live, które pozwalają na dostęp do wirtualnych sklepów z grami oraz proponują tytuły w ramach abonamentu. Często są to produkcje innych wydawców.

"Jeśli używasz gry obsługującej usługę Xbox Live (albo aplikacji na konsoli Xbox), firma Microsoft może udostępniać wydawcy tej gry lub aplikacji informacje umożliwiające dostarczanie funkcji online, ulepszanie gry lub aplikacji, diagnozowanie problemów, dostarczanie pomocy technicznej lub łączenie cię z innymi użytkownikami - informuje komunikat.

Co dokładnie mogą zawierać dane? M.in. kraj pochodzenia, przedział wiekowy, identyfikator użytkownika, profil gracza, osiągnięcia w danym tytule, ale również dane społecznościowe, w tym członkostwa w klubach, lista znajomych oraz informacje dotyczące wydajności samej gry lub aplikacji na konsoli, w tym raporty o błędach.

"Wydawcy i twórcy gier oraz aplikacji niezależnie kontrolują te dane, a stosowane przez nich zasady zbierania, używania i udostępniania danych są zgodne z określonymi przez nich zasadami ochrony prywatności. Warto poświęcić trochę czasu na przejrzenie tych zasad" - informuje Microsoft. Co ciekawe, konta przechowywane na serwerach firmy ulegają dezaktywacji jeśli nie były używane przez pięć lat.

Dane udostępniane innym wydawcom gier można skasować również samodzielnie, usuwając grę lub aplikację ze wszystkich urządzeń. Microsoft daje też możliwość odwołania prawa dostępu do poufnych informacji za pomocą stosownej formularza na stronie internetowej.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.