Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tomasz Czoik: W marcu 2020 r., tuż na samym początku pandemii koronawirusa w Polsce, wielu pracowników z dnia na dzień przeszło na pracę zdalną. Czy sami pracownicy i pracodawcy byli na to gotowi?

Zyta Machnicka: W Badaniu Aktywności Ekonomicznej Ludności prowadzonym co kwartał przez GUS znajdziemy informację, że udział osób, które z końcem grudnia 2020 r. pracowały zdalnie w związku z sytuacją epidemiczną w ogólnej liczbie pracujących w Polsce wynosił 10,8 proc. To dużo i mało zarazem. Dużo, bo to aż o 5 proc. więcej niż we wrześniu 2020 r. Mało, bo to oznacza, że reszta osób zatrudnionych pracowała w innej formie. Myślę, że warto o tym wspomnieć, ponieważ narracja w mediach mogła sugerować, że zdalnie pracuje cała Polska. A tak nie było i nadal nie jest. Co nie zmienia faktu, że ci, którzy doświadczyli pracy zdalnej w czasie pandemii, doświadczyli jej w skrajnej formie.

Pamiętajmy, że obostrzenia związane z koniecznością zachowania dystansu społecznego nie tylko zamknęły nas w domach, ale uniemożliwiły np. swobodne wyjścia do restauracji i kawiarni, korzystanie z obiektów sportowych, kulturalnych etc. Obostrzenia zniechęciły lub też zupełnie uniemożliwiły korzystanie z centrów coworkingowych. A to przecież właśnie swoboda w poruszaniu się i możliwość pracy z dowolnego miejsca są jednym największych atutów pracy zdalnej.

Dodajmy do tego fakt, że wielu z nas zostało zmuszonych do łączenia obowiązków zawodowych z opieką nad dziećmi, które również w tych domach zostały. Wielu pracowników nie miało też przecież przestrzeni przygotowanej do pracy w takich warunkach. A jeśli dodać do tego fakt, że wielu pracodawców nie prowadziło nigdy firmowych działań w formie tylko online, to mamy tu mieszankę wybuchową. I jestem przekonana, że największe efekty tego wybuchu poczujemy właśnie w 2021.

A jak najlepiej dbać o work-life-balance w pracy zdalnej?

– Na pewno nie jest to łatwe i wymaga bardzo dobrej organizacji. Musimy rozumieć, że praca zdalna nie oznacza bycia dostępnym zdalnie zawsze i wszędzie. Mamy prawo być offline i warto pilnować, żeby tego prawa nie nadużywać. Do głównych ułatwiaczy zdalnego funkcjonowania należą: konkretny plan pracy i jasne priorytety, stałe godziny pracy oraz rozpoczynanie jej – w miarę możliwości – wcześniej niż później.

Poranna rutyna i efektywne wykorzystanie czasu przed rozpoczęciem czynności zawodowych są bardzo ważne. Podobnie zresztą jak pilnowanie przerw i ustalenie realnych granic, szczególnie jeśli wykonujemy naszą pracę w domu. Istotne jest także pilnowanie, żeby naszej pracy nie zakłócało zbyt częste korzystanie z serwisów społecznościowych. Internet daje dziś ogromne możliwości i bardzo wciąga, bywa więc niestety także pożeraczem czasu przeznaczonego na obowiązki zawodowe. Dlatego w czasie pracy, o ile np. nie pełnimy obowiązków człowieka od social mediów, warto wyłączyć wszelkie powiadomienia z serwisów, z których aktywnie korzystamy w czasie prywatnym.

Jedną z rzeczy, która najbardziej frustruje pracowników zdalnych, są też przedłużające się lub zupełnie niepotrzebne spotkania online. Dlatego warto zwracać uwagę na to, jak zorganizowany jest nasz tydzień pracy, czy nie ma w nim tych spotkań zbyt dużo i czy nie spalają one naszej energii. Jeśli pracujemy zdalnie, powinniśmy też pamiętać, jak ważną rolę ma odpoczynek po pracy. Systematyczne wychodzenie ze swojego zdalnego biura, aktywność fizyczna, realizowanie pozapracowych pasji i aktywne korzystanie z urlopu, w którym odcinamy się od czynności zawodowych, pomogą nam bardzo w zachowaniu zdrowego balansu

Czy komunikacja na linii pracownik – przełożony mocno ucierpiała w dobie pracy zdalnej? W niektórych momentach pandemii z powodu obostrzeń trudno było o szczere rozmowy w cztery oczy.

– Pierwszy rok pandemii był bardzo ważnym testem dla pracodawców i pracowników. Test ten niestety był dla wielu z nich dość bolesny i z jego efektami będziemy się mierzyć jeszcze długo. Jednym z największych wyzwań okazało się budowanie realnych relacji w pracy i utrzymanie ducha zespołu. Bo o ile z wyzwaniami sprzętowymi, które pojawiły się w wielu firmach na początku pandemii, można było sobie dość szybko poradzić, to pielęgnowanie zdrowych i szczerych relacji w pracy jest już dużo trudniejsze, gdy jest się tak często tylko online.

Trudne jest również zachowanie umiaru w kontroli, której poddawani są pracownicy. Musimy też zdawać sobie sprawę z tego, że pierwszy rok pandemii był dla wielu osób okresem, w którym przedefiniowali oni swoje oczekiwania i priorytety oraz wstrzymali decyzje o ewentualnej zmianie pracy. Wykonanie takiego kroku jest trudniejsze, gdy nie czujemy się na rynku pracy bezpieczni.

Jednak szczególnie druga połowa 2021 roku jest już czasem, gdy zmiana pracy staje się prostsza. Zniesienie obostrzeń i odmrożenie działań wielu organizacji sprawia, że na rynku obserwujemy właśnie pik rekrutacyjny i wysyp nowych ofert. Pracodawcy są już dużo bardziej aktywni komunikacyjnie. A to też oznacza, że zatrudnieni w firmie pracownicy mają coraz więcej okazji do tego, żeby zmienić pracę. Dlatego to właśnie teraz wiele firm przejdzie dużo ważniejszy test na to, jakimi są pracodawcami. I to właśnie od firmowej komunikacji i stosowanych sposobów na zatrzymanie najlepszych ludzi w firmie będzie zależało najwięcej.

Pracownicy chętnie wrócą do biur po pandemii? Czy praca zdalna/hybrydowa zostanie z nami już na zawsze jako pewne „dziedzictwo" po koronawirusie?

– I tak, i nie. Wielu pracowników marzy o kontakcie oko w oko ze swoimi kolegami i koleżankami z pracy. Część z nich jednak w tej nowej sytuacji odnalazło się bardzo dobrze i praca z innego miejsca niż biuro jest dla nich wygodna. Pojawiają się również wątpliwości dotyczące tego, jak zostanie zorganizowana praca, gdy nie wszyscy w organizacji są zaszczepieni.

Żeby pracować efektywnie, musimy się przecież czuć bezpiecznie, a po roku funkcjonowania w poczuciu permanentnego zagrożenia nie jest to takie łatwe. Dlatego to od sposobu, w jaki zostaną zorganizowane powroty do biur i komunikacji w tym obszarze będzie zależało najwięcej.

Jedno jest pewne: zmiany na rynku pracy, które wymusiła pandemia, będą nam towarzyszyć przez wiele lat. A wywołane przez nią dyskusje na temat elastycznych form pracy, sposobu zarządzania i komunikacji z podwładnymi oraz fizycznego i psychicznego dobrostanu pracowników są bardzo potrzebne.

* Zyta Machnicka, szefowa hubu edukacyjnego Lightness. Autorka książki „Lepszy pracodawca" i bloga CandidateExperience.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.