Grają na telefonie, robią pranie, oglądają filmy, a czasem... pracują dla konkurencji. Zamiana biura na dom sprawiła, że jeszcze nigdy tak liczni nie mogli tak licznie udawać, że pracują.
Karlee Besse, księgowa z kanadyjskiej prowincji Kolumbia Brytyjska, została zwolniona z firmy Reach CPA kilka miesięcy temu. Ponieważ uważała, że za pracę podziękowano jej bez powodu, poszła do sądu. Tam żądała od pracodawcy 5 tys. kanadyjskich dolarów (ok. 16,2 tys. zł) odszkodowania.
Sąd rzeczywiście zdecydował przyznać odszkodowanie, ale nie z powodu zwolnienia, ale jej lenistwa. Firma Reach CPA w trakcie procesu wyciągnęła bowiem prawdziwie ciężką artylerię - oprogramowanie śledzące pokazujące, co pracownik robi w trakcie swojego dyżuru. Karlee, zamiast wprowadzać dane i wyliczać podatek, wolała ściągać filmy z internetu i oglądać je na komputerze. Tylko od czasu zainstalowania oprogramowania wskazało ono 50 godzin poświęconych na własne przyjemności, a nie pracę.
Wszystkie komentarze
Rzecz w tym, że masz płacone za 40 godzin tygodniowo. Pracy. Więc jeśli obrabiasz temat w 6 godzin, to nie znaczy wcale, że masz 2 godziny wolnego lecz, że nasz brać na stół następny temat. A jak już nie masz tematów do obrobienia, to uczciwość nakazywałaby zameldować wykonanie zadania, a nie gotowanie obiadu. Jeśli szef nie będzie miał dla ciebie kolejnego tematu, to wtedy możesz robić przepierki i obiady.
Tyle w temacie "oszczędzania czasu".
Nikt normalny tak nie robi, bo potem kończy się to tak: pracownik A melduje wykonanie zadania, dostaje kolejne (bo się wyrabia) i robi za trzech, pracownik B pracuje sumiennie i w terminie ale nic więcej, a pracownik C nie wyrabia się z robotą więc pracownik A ciągle jest zmuszany by mu pomagać. Dowcip polega na tym, że wszyscy mają taką samą pensję.
Szef powinien sam się zorientować, że już zrobione - bo to chyba jemu zależy na efektach mojej pracy.
Lol.
Janusz biznesu ;p
Ch. ci do tego za co mam płacone. Cały zespół z którym pracowałem tak pracował i zawsze mieliśmy bardzo pozytywną ocenę pracodawcy. Który na szczęście normalnie podchodził do sprawy. A teraz jestem na b2b, pracuję dokładnie tak samo, dobrze zarabiam i robię dobrą robotę, a oprócz tego mam czas dla rodziny i na własne przyjemności.
Jeśli nie jesteś księdzem, będziesz miał przechlapane.
No jak to co? Zrobią zebranie i poprawią procedurę rekrutacji, żeby uniknąć zagrożenia na przyszłość. Bo myślący to zagrożenie.
Tak tak, Amazon też jest założony przez Janusza Bezosa, znanego polaka który śledzi wycieczki pracowników do kibla.
20 lajeczków ten komentarz dostał. 20 osób nie czytało tego artykułu, tylko od razu przyszło klikać lajki? Ciekawe
100/100.
Dokładnie, stosunek pracy polega na tym, że pracownik pozostaje do dyspozycji pracodawcy i jest obowiązany do wykonywania w tym czasie określonej pracy. Jeżeli pracodawca nie potrafi zorganizować pracy tak, żeby zapełnić nią 100% i nie przekroczyć jednocześnie 100% czasu pracy, nie jest to problem pracownika. Wbijanie zatrudnionych pracownika w poczucie winy dlatego, że większość czasu pracy jest konsumowana na trzymanie pracownika w dyspozycji pracodawcy, jest manipulacją.
Zasadnicza!
Ty tak serio? Oby sarkamz.
A konkretnie - jaka?
Czy pytanie o sarkazm jest sarkazmem?
xD
I pytać przełożonego czy można teraz podrapać się po d....ie
Pracowników powinno się rozliczać z efektów, nie z czasu pracy.
Niewiele osób, nawet programistów, wie że spora część z nich wytwarza o wiele, wiele więcej wartości dla firmy niż ta płaci im w (wysokich, przyznaję) pensjach. Ta dysproporcja cały czas rośnie niezależnie od branży. Wg raportu Oxfamu najzamożniejszy 1% przygarnął prawie dwie trzecie kapitału wytworzonego od 2020 roku. Ludziom przydałoby się podyskutować więcej o tym, jak wielki kapitał ich wykorzystuje, a mniej łykać moralistyczną gadkę o "kradzieży" czasu pracodawców.
Czytając Twój komentarz chciałoby się zacytować słynne zdanie doktora Sztrosmajera. To z gołębicą.
marksizm w czystej postaci