Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dołącz teraz do grona 190 tys. prenumeratorów Wyborcza.pl. Sprawdź ofertę prenumeraty.

"W 2002 r. Mateusz Morawiecki kupił grunty od Kościoła. Za działki warte 4 mln zł zapłacił pięć razy mniej. Dziś wyceniane są sto razy więcej, na blisko 70 mln. Nie ma po nich śladu w oświadczeniu majątkowym szefa rządu PiS". Tak zaczyna się artykuł "Jak Morawiecki uwłaszczył się na gruntach kościelnych" opublikowany w "Wyborczej" miesiąc temu. Premier wszystkiemu zaprzecza i nie chce rozmawiać z "Wyborczą". Ta jednak opisuje kolejne wątki afery. W poniedziałek ujawniła, że podobne grunty po równie atrakcyjnych cenach kupili od Kościoła znajomi dzisiejszego szefa rządu.

To jeden z głośnych materiałów opublikowanych w "Gazecie Wyborczej" od początku tego roku. Dzięki nim w ciągu ostatnich pięciu miesięcy zyskaliśmy ponad 20 tys. nowych prenumeratorów. Liczba tych ostatnich na koniec maja przekroczyła ponad 190 tys. (13-proc. wzrost z poziomu 170 tys. na koniec 2018 r.). Rekordowy wzrost sprzedaży prenumerat odnotowaliśmy w maju, kiedy "Wyborcza" obchodziła swoje 30-lecie.

embed

- To pokazuje, że prawdziwe dziennikarstwo jest bardzo potrzebne - komentuje Jerzy Wójcik, wydawca „Gazety Wyborczej”. - Z większości polskich mediów zniknęły lub zostały zminimalizowane do granic zaniku całe obszary: dziennikarstwo śledcze, reportaż, kultura i książki, nauka, dziennikarstwo lokalne, prawdziwe akcje społeczne... Nam pomimo cięcia kosztów i zwolnień udało się je ocalić, a nawet podjąć zupełnie nowe działania: zbudować dział technologie i BIQdata, nawiązać współpracę z mediami zachodnimi czy rozwinąć wideo i audio - powiedział.

- To wszystko zdarzyło się w skrajnie niekorzystnych okolicznościach: przy przejmowaniu wpływów reklamowych przez Google'a i Facebooka, skandalicznych praktykach polskiego rządu i telewizji publicznej, procesach przeciw naszym dziennikarzom za teksty niewygodne dla PiS czy akcjom rządowych trolli przeciw "Wyborczej" - mówi Wójcik.

Nieustannie eksperymentujemy. I to się opłaca

Dyrektorka strategii online „Gazety Wyborczej” Danuta Breguła przyznaje, że jej zespół nieustannie eksperymentuje. Inspiracje czerpie od wydawców zagranicznych, ale również z rynku e-commerce czy usług streamingowych. Dlatego „Gazeta Wyborcza” wzorem takich serwisów jak Netflix czy Spotify stawia na prenumeratę autoodnawialną, która jest tańsza niż wykupienie jednorazowego dostępu na określony okres

W lutym wprowadziła opcję prenumeraty „rodzinnej” (dostęp do treści dla trzech wybranych przez subskrybenta osób), możliwość czytania artykułów na dowolnym czytniku i w układzie takim jak w wersji drukowanej oraz opcję dzielenia się artykułami z bliskimi poprzez linki do odblokowanych stron. Prenumeratorzy mogą też korzystać z aplikacji mobilnej Wyborcza.pl, która od początku roku odnotowała wzrost subskrybentów w sklepach iTunes i Google Play o ponad 144 proc.

embed

Aleksandra Sobczak, szefowa serwisu Wyborcza.pl, zaznacza, że serwis pracuje nad różnorodnością treści. - Uważnie śledzimy preferencje naszych prenumeratorów. Bardzo cenią np. nasze zaangażowanie w obronę środowiska naturalnego, dlatego w najbliższych miesiącach planujemy intensywną kampanię związaną z katastrofą klimatyczną - dodaje.

Z wynikiem 190 tys. subskrybentów "Gazeta Wyborcza" jest w czołówce liderów cyfryzacji prasy na świecie. Już na koniec 2018 r. z wynikiem 170 tys. subskrypcji znalazła się na 15. miejscu zestawienia FIPP, czyli organizacji skupiającej wydawców prasy z całego świata, wyprzedzając m.in. takie tytuły jak "New Yorker" (167 tys. subskrybentów), "Corriere della Sera" (133 tys.), "Le Figaro" (110 tys.) i "Süddeutsche Zeitung" (66 tys.). 

Informacja nie jest za darmo

Rynek płatnych treści jest trudny. W zeszłym roku liczba odbiorców płacących za informacje online praktycznie nie wzrosła - wynika z najnowszej edycji raportu na temat mediów cyfrowych przygotowanej przez Reuters Institute. Wiele osób na całym świecie wciąż nie płaci za treści w internecie, żywiąc przekonanie, że są one równie dobre jakościowo jak informacje dostępne za darmo. Jednak to nie tak. Autorzy raportu podkreślają, że płatne materiały mają zwykle dużo lepszą jakość. Oznacza to, że prenumeratorzy są znacznie lepiej poinformowani.

Jeśli odbiorca decyduje się na płacenie za informacje, to zwykle ogranicza się do jednego tytułu. W Niemczech aż 70 proc. badanych prenumerowało treści z jednego źródła, 20 proc. - z dwóch, a już zaledwie 6 proc. - z trzech. Tymczasem liczba płatnych źródeł informacji w sieci rośnie bardzo dynamicznie - tzw. paywalle działają już w trzech czwartych mediów w Norwegii i połowie mediów w USA. Jeśli zasada „zwycięzca bierze wszystko” utrzyma się na dłuższą metę, wielu mniejszych wydawców może bardziej stracić na wprowadzeniu opłat, niż zyskać.

Największym zagrożeniem dla cyfrowych redakcji może być zjawisko "zmęczenia subskrypcjami", zauważalne zwłaszcza wśród młodych: frustruje ich konieczność płacenia za kolejne cyfrowe usługi, takie jak serwisy VoD (np. Netflix), muzyka (Spotify) oraz coraz częściej za newsy. Gdy muszą wybierać, walkę z cyfrową rozrywką przegrywają media.

Dobra wiadomość jest taka, że badani coraz krytyczniej czytają newsy i coraz bardziej skłaniają się ku uznanym tytułom. Jedna czwarta (26 proc.) w ciągu ostatniego roku zaczęła polegać na mediach o „uznanej reputacji”. Niemal tyle samo (29 proc.) postanowiło nie dzielić się „wątpliwymi” informacjami, a prawie połowa (41 proc.) zaczęła porównywać różne źródła. Autorzy raportu zaznaczają, że zachowanie zmienili głównie ludzie wykształceni, czyli bardziej krytyczni wobec otaczającej rzeczywistości.

***
Jeśli nie masz jeszcze prenumeraty Wyborcza.pl, czas to zmienić. Dołącz do nas teraz.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.