Technologia przynosi rozwój we wszystkich możliwych obszarach naszego życia. W wielu z nich nie jesteśmy już się w stanie bez niej obejść. Ale niesie też zagrożenia.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Firmy tzn. Big Tech, czyli Facebook, Amazon czy Google, w ostatnich latach spotykają się z rosnącą krytyką. Oskarżane są o unikanie podatków, złe traktowanie pracowników, brak należytej troski o prywatność użytkowników i bezpieczeństwo ich danych, a w ostatnim czasie o szerzenie dezinformacji i pogłębianie konfliktów społecznych.

Badanie Prosument Tech* pokazało niezwykle ciekawe odpowiedzi, które nie są jednoznaczne. 

Technologia pomoże rozwiązać problemy tego świata? 84 proc. badanych odpowiedziało twierdząco. Co ciekawe, najbardziej sceptyczni wobec dobrodziejstwa technologii są ci, którzy są w niej najbardziej zanurzeni, czyli najmłodsi, a może to wcale nie powinno dziwić, bo jako użytkownicy są po prostu bardziej świadomi. Pytanie brzmiało: "Technologia tworzy więcej problemów dla społeczeństwa, niż ich rozwiązuje?". Zgodziło się z tym aż 24 proc. osób w wieku 18-14 lat.

A co, jeśli zawiedzie ? Prozaiczny przykład: Kierowcy tesli z całego świata nie mogli dostać się kilka dni temu do swoich samochodów z powodu awarii aplikacji mobilnej. Używa się jej do zdalnego odblokowywania i blokowania drzwi.

To przedsmak potencjalnych problemów, z którymi będą się coraz częściej mierzyli posiadacze samochodów naszpikowanych nowymi technologiami, a takimi produktami są elektryczne tesle. Można już nie tylko złapać gumę albo przegrzać silnik, jak do tej pory, ale również może się zdarzyć, że aplikacja nie połączy się z serwerem.

W jakich obszarach życia technologia jest najbardziej przydatna? Praca, edukacja, medycyna?

Z wiekiem rośnie wiara w pozytywne działanie technologii w medycynie, młodsi z kolei widzą więcej szans dla pozytywnego działania technologii na rynku pracy – oczywiście warto zwrócić uwagę, że są to obszary, które różnią się swoją wagą na różnych etapach życia.

Negatywne oddziaływanie wielkich firm najczęściej kojarzone jest z niewystarczającymi podatkami. Aż 73 proc. ankietowanych uznało, że wielkie firmy technologiczne nie płacą wystarczająco wysokich podatków w ich kraju. 41 proc. uznało, że zabijają małe firmy.

Dla największej liczby osób priorytetem są niskie ceny, nie zaś działania społecznie odpowiedzialne, trudno w takiej sytuacji oczekiwać jakichś oddolnych nacisków na tych graczy. Na pytanie: "Które działania wg Ciebie powinny podejmować największe firmy technologiczne?", aż 36 proc. badanych odpowiedziało, że utrzymanie niskich cen.

Technologia na rynku pracy. Z jednej strony możemy pracować zdalnie, a nawet sterować zdalnie procesami produkcji, ale z drugiej strony praca z domu trwa nie tylko osiem godzin, ale w zasadzie całą dobę. Jakie są jeszcze zagrożenia, a może jakieś możliwości?

- Możliwości jest bardzo dużo i nie ma odwrotu od technologii – musimy nauczyć się z nią żyć tak, żeby była dla nas pomocą, a nie obciążeniem działającym na naszą niekorzyść. Internet daje elastyczność i szybkość w sposobie podejścia do pracy, a także bezgraniczną możliwość łączności, dostępu do wiedzy – możemy pracować niemalże z każdego miejsca na świecie. Pozwala to na dopasowanie miejsca pracy także pod indywidualne potrzeby życia prywatnego, rodzinnego, a dla pracodawców często oznacza to oszczędności na poziomie kosztów powierzchni mniejszych biur - mówi Małgorzata Węgierek, CEO Havas Media Group.

- W dłuższej perspektywie uważam, że i korporacje, i społeczeństwo mogą odnieść więcej strat niż korzyści, jeśli nie zapanujemy nad wszechobecną technologią i nie znajdziemy właściwego balansu. Konieczne będzie wypracowanie nowych, dobrych praktyk higieny pracy w takim modelu i nowej kultury organizacji - dodaje Węgierek.

 - Brakuje nam jednak kontaktów społecznych, relacji na żywo, burz mózgów i wzajemnej inspiracji, która ma głębszy wymiar w kontaktach w świecie realnym. Często pracujemy więcej, stając się wielozadaniowymi maszynami, i cierpi na tym nasze zdrowie psychiczne i fizyczne. Wszyscy to już widzimy, widzą to firmy, które wprowadzają masowo programy mające na celu poprawę zdrowia fizycznego i psychicznego, a strategia well-being nie jest już jakimś luksusowym pomysłem, ale koniecznością - twierdzi szefowa Havas Media Group.

Jeśli oczekujemy od wielkich firm niskich cen, to czy jest jeszcze miejsce na coś innego, jak etyczny biznes czy społeczna odpowiedzialność biznesu?

 - Konsumenci oczekują od marek i firm dotrzymywania składanych obietnic, etycznych zachowań i realnego działania na rzecz społeczeństw, środowiska, świata. Potwierdza to nasze flagowe badanie Meaningful Brands. Tegoroczna fala pokazała, że luka pomiędzy oczekiwaniami konsumentów i oceną marek rośnie, ponieważ składają one obietnice, których potem nie dotrzymują. Ludzie chcą kupować marki, które są w stanie wnieść realną zmianę w ich życie - twierdzi Małgorzata Węgierek.

- Badanie mówi, że tylko 47 proc. marek jest ocenianych jako godne zaufania, a aż 71 proc. respondentów nie wierzy, że marki dotrzymają złożonych obietnic, i jest zmęczonych tym, że mówią i robią co innego. Co gorsza, tylko 34 proc. konsumentów uważa, że firmy są przejrzyste w tej kwestii. Dlatego jak najbardziej jest miejsce i czas na marki aktywistki – tego właśnie oczekują konsumenci, którzy twierdzą również, że marki mogą być efektywniejsze w poprawianiu otoczenia niż politycy. Między innymi z takich powodów w Polsce coraz większą popularność zyskują takie certyfikaty jak BCorporation (B od słowa "benefit" – B Corps) dla firm realizujących strategię zrównoważonego rozwoju i dla których biznes to przede wszystkim narzędzie do zmiany świata na lepsze.

- Oczywiście nie oznacza to, że firmy rezygnują z zysków, ale jest w nich dużo więcej refleksji na temat procesu generowania tych przychodów, sposobu dobierania partnerów biznesowych czy prowadzenia dialogu z interesariuszami, a także szukania aktywności poza biznesem, które mają pozytywny wpływ na otoczenie - dodaje. 

Co ciekawe, zaufanie do technologii przekłada się także na sferę naszych finansów: aż jedna piąta ogółu badanych ma takie samo zaufanie do kryptowalut jak do polskiego złotego, jeszcze wyższy odsetek obserwujemy w grupie milenialsów (osób w wieku 25-40 lat).

Ze stwierdzeniem: "Ufam kryptowalutom (e.g., Bitcoin, Ethereum) w takim samym stopniu jak oficjalnym walutom", zgodziło się 19 proc. ogółu badanych. W grupie milenialsów było to aż 26 proc.

Z badania wynika, że prawie jedna piąta z nas ma takie same zaufanie do złotego jak do walut wirtualnych. Z czego to wynika? Czy po prostu nie ufamy bankom? A może aż tak ufamy technologii?

- Takie wyniki są z pewnością związane z wieloma czynnikami. Zaufanie do banków wbrew pozorom nie wygląda źle, w ostatnich latach rośnie i wynosi blisko 70 proc., co jest całkiem dobrym wynikiem. Ale z danych wynika też, że różne usługi fintech, takie jak kantory online czy karty wielowalutowe, bardzo zyskują na popularności, co pokazuje otwartość na rozwiązania fintechowe, a więc de facto technologiczne. Dodatkowo obserwujemy umiarkowane zaufanie do polityki publicznej (przykładem mogą być tutaj PPK, do których przystąpiło ok. 28 proc. ludzi), co rozciąga się obecnie także na działania NBP, zwłaszcza w kontekście rosnącej inflacji. Jeśli do wszystko do siebie dodamy, to taki wynik nie jest aż tak zaskakujący - mówi Anna Kuropatwa, Insight & Strategy Director w Havas Media Group.

Także firmy fintechowe gonią tradycyjne banki w obszarze zaufania, dotyczy to zwłaszcza mężczyzn oraz młodych ludzi w wieku 18-24. Pytanie: "Jeśli chodzi o oszczędności, mam większe zaufanie do firm technologicznych niż do banków". 20 proc. się zgodziło, wśród mężczyzn - 26 proc.

Jeszcze większą otwartość obserwujemy dla usług finansowych oferowanych przez firmy social media. "Nie miałbym problemu, żeby używać usług finansowych stworzonych przez firmy social media (e.g., Facebook, WhatsApp, TokTok) służących do przesyłania pieniędzy". 35 proc. się zgadza, i aż 40 proc. w grupie mężczyzn.

Odłączenie od technologii jest w ogóle jeszcze możliwe? Czy musimy się zgodzić z tym, że tracimy czas "na smartfona"?

- Myślę, że jest możliwe, ale bardzo trudne i tak naprawdę pytanie, czy potrzebne. Największym wyzwaniem jest nie tyle odłączenie się od technologii, ile korzystanie z niej świadomie. To jest trudne, bo różnego rodzaju rozwiązania, które mamy na smartfonach, są integralnym i ważnym elementem naszego życia i przecież bardzo je ułatwiają. Ogromnym zagrożeniem są jednak rozwiązania stosowane przez twórców sieci społecznościowych czy platform streamingowych mające na celu nie tylko dostarczenie nam ułatwień dla naszego życia, ale także uzależnienie nas od ich produktów. Także nie powinniśmy godzić się na „tracenie czasu na smartfona", ale starać się korzystać świadomie z dobrodziejstw technologii. To bardzo trudne, ale nadal możliwe - stwierdza Anna Kuropatwa.

*(Badanie Prosument Tech Forward, CAWI, n=800, próba reprezentatywna dla populacji Polski, czas realizacji: Q2 2021).

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Bartosz T. Wieliński poleca

Przydatne linki

Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem