Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– W 2018 r. Białoruś będzie płacić 129 dol. za 1 tys. m sześc. rosyjskiego gazu niezależnie od koniunktury cen ropy naftowej i gazu. Jeśli wszystko pozostałoby bez zmian, to cena wyniosłaby do 150 dol., zatem rabat jest znaczący – powiedział w białoruskiej telewizji wicepremier Białorusi Uadzimir Siemaszka, komentując nowe porozumienia z Rosją zawarte pod koniec zeszłego tygodnia.

Siemaszka dodał, że w 2019 r. Białoruś będzie płacić 127 dol. za 1 tys. m sześc. rosyjskiego gazu.

Rabat za spłatę długu

Gazprom przyznał Białorusi rabat na gaz z przyszłych dostaw w zamian za spłatę długów za dostawy surowca od początku 2016 r. W ostatni czwartek Mińsk zapłacił Gazpromowi 726,2 mln dol. tego długu wraz z odsetkami.

Białoruś zarzucała Rosji, że w zeszłym roku wbrew umowie nie obniżyła ceny gazu. Gazprom liczył od Białorusi 132 dol. za 1000 m sześc., a zdaniem Mińska cena powinna wynosić 73 dol. Rosjanie nie zgodzili się, a białoruskie firmy płaciły niepełne rachunki spółce Gazpromu, która ma monopol na import gazu i eksploatację białoruskich gazociągów.

Na początku kwietnia ten spór prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka zakończył po spotkaniu z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Po tym spotkaniu Łukaszenka uznał, że Białoruś ma dług wobec Gazpromu, chociaż wcześniej Mińsk ponad rok temu zaprzeczał.

Bez monopolu Gazpromu

Na zakończenie gazowego sporu rządy Białorusi i Rosji podpisały też aneks do umowy o zasadach kształtowania cen rosyjskiego gazu dla Białorusi i taryf za jego tranzyt przez Białoruś. Tę umowę Mińsk i Moskwa podpisały w listopadzie 2011 r., kiedy Gazprom przejmował 100 proc. akcji koncernu Biełtransgaz, monopolisty na białoruskim rynku gazu.

"Podpisany teraz aneks usuwa z dotychczasowej umowy przepis, który gwarantował Gazpromowi monopol na dostawy gazu na Białoruś" – napisała agencja Interfax. Rosyjski wicepremier Arkadij Dworkowicz wyjaśnił, że ta zamiana odzwierciedla przekształcenia rynku gazu w Rosji, na którym coraz większą rolę odgrywają handel gazem na giełdzie towarowej oraz dostawy surowca przez firmy niezależne od Gazpromu.

W przeszłości Białoruś kupowała gaz od takich niezależnych dostawców, ale najczęściej w czasie konfliktów z Gazpromem. Mińsk zrezygnował też z zakupów gazu od niezależnych dostawców, kiedy pod koniec zeszłej dekady Gazprom został strategicznym akcjonariuszem koncernu Biełtransgaz, a potem całkowicie przejął tę firmę.

To się teraz nie zmieni, zatem to białoruska spółka Gazpromu będzie decydować, czy kupić surowiec tylko od swojej spółki matki czy też z innego źródła.

"Lepiej być dyktatorem niż pedałem" - mówi Łukaszenka i rządzi tak Białorusią od 23 lat

Naftowa zagadka

Od wtorku Rosja przywróciła też pełne dostawy ropy naftowej dla białoruskich rafinerii, ograniczone od połowy zeszłego roku w odwecie za gazowe długi wobec Gazpromu. W efekcie zamiast 24 mln ton ropy w zeszłym roku Białoruś dostała tylko 18 mln ton surowca.

Po spłacie przez Mińsk długów wobec Gazpromu w tym roku Białoruś ma ponownie dostać 24 mln ton ropy naftowej od rosyjskich koncernów Łukoil, Surgut i Rosnieft.

W kwestii tych dostaw pojawiły się rozbieżności między Mińskiem i Moskwą.

W ostatni czwartek rosyjski wicepremier Arkadij Dworkowicz powiedział, że chociaż dostawy ropy dla Białorusi wzrosną do 24 mln ton, to z tego tylko 18 mln ton zostanie przeznaczone do produkcji paliw w białoruskich rafineriach. Co się stanie z resztą, Dworkowicz nie wyjaśnił. Ale zaznaczył, że umowa nie przewiduje reeksportu rosyjskiej ropy naftowej przez Białoruś.

– Żadnego reeksportu nie będzie – podkreślił Dworkowicz. Także wicepremier Białorusi Uadzimir Siemaszka na konferencji prasowej w Moskwie nie wyjaśnił, co Mińsk zrobi z tą dodatkową ilością rosyjskiej ropy naftowej.

Następnego dnia rosyjski minister energii Aleksander Nowak powiedział, że to Mińsk zdecyduje, ile rosyjskiej ropy przerobić na paliwa w swoich rafineriach, a ile – reeksportować. – Tę kwestię Białoruś będzie określać samodzielnie i zgłaszać swoje propozycje – powiedział rosyjski minister.

Rosji już nie trzeba białoruskich paliw

W białoruskiej telewizji wicepremier Siemaszka ujawnił zaś, że obecnie Białoruś będzie dostawać całość ropy z Rosji za pośrednictwem rurociągów i nie będzie już musiała sprowadzać części surowca za pomocą kosztownego transportu cysternami kolejowymi. Dzięki temu Mińsk zaoszczędzi ok. 93 mln dol. rocznie, jak ocenił białoruski premier.

Rosja zwolniła też Białoruś z obowiązku dostaw rocznie 1 mln ton benzyny wysokiej jakości po niskich cenach, gdyż rosyjskie rafinerie już produkują wystarczającą ilość takiego paliwa. Siemaszka ocenił, że to oznacza 100 mln dol. rocznie oszczędności dla Białorusi i tamtejszych rafinerii.

Białoruski wicepremier nie mówił jednak, że z powodu zmian w systemie podatkowym Rosji Mińsk będzie płacić coraz drożej za rosyjską ropę naftową. I te podwyżki mogą zniwelować korzyści, którymi się chwalił.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.