Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W drugi dzień szczytu klimatycznego do Katowic zawitał minister energii Krzysztof Tchórzewski. W Pawilonie Polskim podczas jednego ze spotkań towarzyszących COP24 mówił o elektromobilności, bo wtorek jest w Katowicach poświęcony właśnie przyszłości transportu.

Szczyt klimatyczny: elektromobilność i elektrownie na węgiel

Ale nisko emisyjne pojazdy nie były jedynym wątkiem, który poruszył minister energii.

- Są pewne cele, które niekoniecznie z punktu widzenia naszego interesu ekologicznego i gospodarczego byłyby dla nas najważniejsze, niekoniecznie na tym zyskujemy, ale to jest pewna solidarność europejska – powiedział minister Tchórzewski. Chodziło o rozpoczynającą się właśnie budowę bloku węglowego w Ostrołęce.

Blok C w Ostrołęce o mocy 1 tys. MW ma zacząć funkcjonować w 2023 r. i być ostatnim blokiem węglowym w Polsce. Choć unijne stanowisko dotyczące polityki klimatycznej jasno wskazuje, że na węgiel będą nakładane coraz wyższe opłaty, a eksperci przewidują „głęboką nieopłacalność” inwestycji, resort energii podtrzymuje wolę budowy.

Koszt inwestycji to 6 mld zł. Podczas wbijania łopaty pod budowę w październiku szef resortu energii zapewniał, że brakujące 3 mld na inwestycję są już zapewnione. I podkreślał: - W przeszłości słyszałem, że budowa bloków w Kozienicach i Opolu się nie opłaca. Tymczasem bez nich stanęlibyśmy przed widmem blackoutu - przekonywał Tchórzewski.

Nagła zmiana zdania ministra Tchórzewskiego

Teraz nie tylko przyznaje, że budowa jest nieopłacalna i nieekologiczna, ale jeszcze odpowiedzialność za decyzję o jej budowie zrzuca na europejskich sąsiadów.

- Bez nas, bez Finlandii, bez Szwecji kraje bałtyckie nie mogłyby się zsynchronizować z Unią Europejską – mówił w Katowicach we wtorek. I wyjaśniał, że budowa jest związana z terminami związanymi ze zobowiązaniami synchronizacji Litwy, Łotwy i Estonii w Unii Europejskiej.

Paweł Szypulski z Greenpeace'u nie kryje zaskoczenia: - Minister Krzysztof Tchórzewski przyznał, że budowa elektrowni Ostrołęka C nie ma uzasadnienia ekonomicznego i jest szkodliwa dla środowiska. Z opublikowanego na początku października raportu Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu wynika jasno, że aby zatrzymać katastrofę klimatyczną na świecie, nie może powstać już żadna nowa elektrownia węglowa, a kraje rozwinięte takie jak Polska powinny odejść od węgla do 2030 r. Zaledwie tydzień po premierze raportu Krzysztof Tchórzewski symbolicznie wbił łopatę pod budowę elektrowni w Ostrołęce – przypomina Szypulski.

I podkreśla: - Z wypowiedzi Krzysztofa Tchórzewskiego wynika, że jest w pełni świadomy tego, co od dawna mówią organizacje ekologiczne - budowa elektrowni w Ostrołęce jest działaniem szkodliwym dla ludzi i klimatu, nie ma też sensu z perspektywy ekonomicznej. W tej sytuacji pozostaje zapytać o to, jaka może być przyczyna, dla której minister Tchórzewski tak obstaje przy kontynuowaniu tego projektu. Jedynej odpowiedzi zdaje się dostarczać to, że Ostrołęka znajduje się w jego okręgu wyborczym – dodaje Szypulski.

Od rozpoczęcia COP24 w poniedziałek polski rząd zaliczył już kilka wpadek. W poniedziałek prezydent Andrzej Duda zadeklarował, że Polska wbrew zaleceniom porozumienia paryskiego nie zamierza likwidować gospodarki opartej na paliwach kopalnych. We wtorek premier Mateusz Morawiecki zaznaczył natomiast, że Polska jest liderem w zmniejszaniu globalnego ocieplenia.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.