Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka oskarżył Rosję o stosowanie sankcji wobec Białorusi.

„Co dzień słyszę i czytam informacje, że nasz główny partner handlowy – oni [Rosjanie] lubią nazywać siebie partnerem – wprowadza coraz więcej sankcji wobec Białorusi. Sami są objęci sankcjami i potępiają to. Ale jednocześnie podobną bronią walczą przeciw swoim najbliższym sojusznikom” – powiedział w czwartek Łukaszenka na spotkaniu z odpowiedzialnymi za gospodarkę członkami rządu Białorusi.

Jabłkowe embargo

Irytację Łukaszenki wzbudziły decyzje rosyjskiego nadzoru fitosanitarnego Rossielchoznadzor.

W środę nocą ten rosyjski urząd nagle ogłosił, że od piątku zakazuje wwozu jabłek i gruszek z Białorusi, ponieważ są podejrzenia, iż te owoce pochodzą z państw objętych rosyjskim embargo. Od sierpnia 2014 r. Rosja zakazała wwozu żywności z państw Zachodu w odwecie za ogłoszony tam zakaz przyznawania nowych pożyczek sześciu największym rosyjskim bankom państwowym oraz kilku koncernom naftowym. Rosyjski odwet objął też jabłka z Polski, która jest największym producentem tych owoców w UE.

Także w środę Rossielchoznadzor zakazał dostaw sera, mączki mięsno-kostnej oraz drobiu z trzech białoruskich zakładów – bo zdaniem Rosjan nie spełniają one norm jakościowych.

Łukaszenka nie krył irytacji. „Raz zamkną jeden zakład, a potem drugi. A potem nie spodoba im się marchewka, a kiedy indziej sałata lub ogórki. Albo podejrzewają, że dostarczamy im to skądś tam. Zamykają nam rynek” – stwierdził Łukaszenka. I zdecydował, że Białoruś nie będzie już podstawiać Rosji drugiego policzka do bicia. A odwet weźmie w branży naftowej – kluczowej dla Rosji.

Odwet na ropociągach

„Jeśli trzeba będzie przekazać do remontu przechodzące przez Białoruś rurociągi naftowe i paliwowe, to je zamknijcie i remontujcie. Bo za to dobro, które my [Białoruś] robimy dla Rosji, oni ciągle odpłacają nam złem. Zrobili się tam już do tego stopnia bezczelni, że nam ręce wykręcają” – powiedział Łukaszenka do wicepremiera Białorusi Igora Ljaszenki.

Zgodnie z poleceniem Łukaszenki do przyszłego tygodnia rząd Białorusi ma przygotować plan zamykania remontowanych ropociągów.

Władze Białorusi stwierdziły, że jest to niezbędne ze względów ekologicznych. A operator białoruskich ropociągów Gomeltransneft Drużba zapowiedział, że jego firma szykuje remont kapitalny pięciu odcinków ropociągów.

Problem dla Polski

Białoruska firma nie ujawniła, które konkretnie ropociągi zamierza wyłączyć. Ropociągi na Białorusi transportują ropę naftową głównie do granicy z Polską, skąd jest ona dostarczana do obu polskich rafinerii w Płocku i Gdańsku, a także tranzytem przez Polskę do dwóch rafinerii w Niemczech.

Tranzytem przez Białoruś płynie też rosyjska ropa naftowa do rafinerii Orlenu w Czechach, a także rafinerii koncernu MOL na Węgrzech i Słowacji.

Polskie i niemieckie rafinerie mogą sprowadzać ropę naftową za pośrednictwem Naftoportu w Gdańsku. Jednak nie jest jasne, jak ten system sprawdziłby się w razie długich przerw w dostawach surowca z Rosji za pośrednictwem Białorusi.

W 2006 r. Rosja pierwszy raz w historii wstrzymała dostawy ropy naftowej za pośrednictwem Białorusi do wszystkich państw Europy Środkowej. W ten sposób Moskwa chciała wymusić gospodarcze i polityczne ustępstwa od Mińska.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.