Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

We wtorek w południe Ministerstwo Energii ogłosiło, że rosyjskie koncerny naftowe nie reagują na wystąpienia polskich rafinerii w sprawie przekazania wiarygodnego harmonogramu usunięcia przez Rosję zanieczyszczonej ropy naftowej z rurociągów dostarczających surowiec do rafinerii w Polsce i Niemczech, a także w sprawie zrekompensowania strat poniesionych z tytułu odbioru zanieczyszczonego surowca.

W tej sytuacji we wtorek minister energii Krzysztof Tchórzewski wystąpił do rosyjskiego ministra energii Aleksandra Nowaka o o podjęcie pilnych działań mających na celu jak najszybsze przywrócenie drożności systemu i dostaw czystej ropy - zakomunikował resort energii. 

Dostawy rosyjskiej ropy do rafinerii w Polsce, Niemczech i innych państwach Europy Środkowej są wstrzymane już niemal cztery tygodnie z powodu zanieczyszczenia surowca . Wykryto w nim chlorki organiczne w stężeniu przekraczającym nawet 25-30 razy dopuszczalne normy.

W takim stężeniu te związki o bardzo korozyjnym działaniu mogą niszczyć kosztowne instalacje w rafineriach.

- Rosja, firmy rosyjskie muszą za to [zanieczyszczenie ropy] odpowiedzieć finansowo - powiedział we wtorek premier Mateusz Morawiecki. Dodał: - Tak długo, jak się sytuacja nie wyklaruje, mamy rozwiązania rezerwowe. (...) Nie możemy dopuścić do tego, by nasze rafinerie, rury, nasze instalacje ucierpiały na jakości, jeśli chodzi o dostawy ropy rosyjskiej. 

Premier podkreślił też: - Na pewno nie odstąpimy od naszych warunków, które minister Tchórzewski sformułował. 

Kto za to zapłaci?

Francuski koncern Total i włoski Eni odmówiły zapłaty rosyjskim dostawcom za zanieczyszczony surowiec, który dostały w kwietniu - poinformowała agencja Reuters.

Total jest właścicielem niemieckiej rafinerii Leuna, a Eni ma udziały w rafinerii w Schwedt. Obie te rafinerie dostają rosyjski surowiec dostarczany tranzytem przez Polskę.

W ostatni piątek Total wstrzymał nawet pracę rafinerii Leuna z powodu niedoborów surowca.

„Dlaczego ktokolwiek miałby chcieć zapłacić za tę ropę? Ściśle biorąc, to nie jest ropa naftowa i nikt w Rosji nie jest w stanie jasno wyjaśnić, kto komu i kiedy to zrekompensuje” - powiedział rozmówca agencji Reuters.

„Do dziś żadna spółka nie wzięła na siebie odpowiedzialności do wypłaty odszkodowań za ograniczenie potencjału produkcyjnego, który dotknął też rafinerię w Schwedt” - stwierdził koncern Eni.

Według Reutersa Total i Eni nie zamierzają płacić koncernom z Rosji za zanieczyszczoną ropę. Te zaś domagają się zapłaty i twierdzą, iż można do nich dołączyć zażalenia na jakość surowca, które zostaną rozpatrzone w bliżej nieokreślonej przyszłości.

Nasze rafinerie milczą

Orlen i Lotos nie chciały nam odpowiedzieć, czy także wstrzymały płatności Rosjanom za dostarczony w kwietniu zanieczyszczony surowiec. Nie odpowiedziały też, czy rosyjskie koncerny potwierdziły im dostawę ropy niespełniającej norm jakości.

„Spółka nie udziela informacji dotyczących operacyjnych aspektów współpracy między kontrahentami” - stwierdziła rzecznika Orlenu Joanna Zakrzewska.

„Przedstawiciele Grupy Lotos są w kontakcie ze stroną rosyjską. Spółka z oczywistych przyczyn nie komentuje relacji ze swoimi partnerami biznesowymi” - przekazał nam rzecznik prasowy Lotosu Adam Kasprzyk.

Problemy mają też czeskie rafinerie Orlenu, które od początku maja korzystają z czeskich państwowych rezerw ropy. Trzeba je będzie zwrócić w ciągu pół roku, co wymagać będzie zwiększania wydatków na import surowca.

Według zarządcy białoruskich ropociągów do Polski trafiło ok. 1 mln ton zanieczyszczonej ropy z Rosji. Blokuje on teraz rurociągi i zbiorniki ropy polskiej firmy rurociągowej PERN. Ona także milczy o swoich stratach z powodu tego kryzysu.

Za małe rabaty

Część zanieczyszczonej ropy Rosjanie wysłali tankowcami z terminalu Ust-Ługa nad Bałtykiem i dwa z nich bezskutecznie próbowali sprzedać rafinerii Orlenu w Możejkach na Litwie.

Według agencji Reuters zanieczyszczoną ropę z tankowców handlowcy oferowali z rabatem rzędu 10-20 dol. na baryłce (czysty surowiec jest wart teraz ok. 70 dol. za baryłkę), ale w Europie nie było chętnych.

„Nie chcieliśmy się tego tykać. Europejskie rafinerie miały wcześniej problemy z chlorkami, więc powinny być ostrożne” - wyjaśnił agencji Reuters przedstawiciel branży naftowej. W Rosji z tego właśnie powodu na początku stulecia zakazano nafciarzom używania chlorków organicznych, ale zakaz zniesiono w 2012 r.

Rosyjski limit

Wychodzenie z kryzysu po zanieczyszczeniu ropy trwać będzie miesiącami, oceniają przedstawiciele branży paliwowej w Polsce i na Białorusi. Tymczasem rosyjski minister energii Aleksandr Nowak w zeszłym tygodniu ocenił, że odszkodowania w związku z kryzysem wyniosą poniżej 100 mln dol., wliczając w to wypłaty dla firm z Rosji.

Natomiast rosyjski dziennik Wiedomosti straty samej Białorusi oszacował na kwotę w granicach co najmniej 270-435 mln dol.

Odszkodowania domaga się też Kazachstan, który przekazał Rosji czysty surowiec z własnych złóż, a w zamian dostał sześć tankowców zanieczyszczonego surowca z Rosji.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.