Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W środę rano rosyjska agencja prasowa Interfax napisała, że przesył rosyjskiej ropy naftowej do Polski rurociągiem Przyjaźń został zmniejszony o 50 proc. Miało do tego dojść wskutek remontu na Białorusi jednego z ropociągów między Mozyrzem a Brześciem. 

Doniesienia rosyjskiej agencji zdementowała polska państwa firma PERN, która zarządza ropociągami w naszym kraju. 

Zaczopowani brudną ropą

"Przesył surowca do Polski odbywa się zgodnie z harmonogramem, a klienci otrzymują zakupioną ropę naftową. PERN jest w posiadaniu informacji, że strona białoruska rzeczywiście prowadzi prace techniczne na rurociągu Przyjaźń, które były wcześniej zaplanowane" - poinformował nas PERN.

Ewentualne ograniczenia w dostawach rosyjskiej ropy rurociągiem Przyjaźń skomplikowałyby sytuację Polski. W magazynach w naszym kraju ciągle znajdują się gigantyczne zasoby zanieczyszczonej ropy naftowej z Rosji, które wtłoczono do Polski w kwietniu zeszłego roku. To surowiec, który zawiera nadmierne ilości szkodliwych dla rafinerii chlorków organicznych. Rosja nie ostrzegała o skażeniu swojej ropy na wielką skalę i wykryła to dopiero Białoruś po zniszczeniach w jednej ze swoich rafinerii. 

Usuwanie wtłoczonej do Polski bez uprzedzenia zanieczyszczonej ropy z Rosji może potrwać jeszcze do końca tego roku, jak szacował PERN. I zależy to m.in. od regularnych dostaw czystej ropy z Rosji. 

Naftowy spór Mińska z Moskwą

Utrzymane w alarmistycznym tonie doniesienia agencji Interfax ukazały się w czasie naftowych sporów Białorusi z Rosją.

Na początku roku Rosja wstrzymała dostawy ropy naftowej do białoruskich rafinerii, gdyż Mińsk i Moskwa nie uzgodniły warunków dostaw surowca. Białoruś domagała się obniżki cen rosyjskiej ropy, które gwałtownie rosną ze względu na zmiany podatkowe wprowadzone w Rosji. Moskwa odmówiła.

We wtorek rząd Białorusi sprecyzował, że chce eliminacji premii dla rosyjskich dostawców ropy naftowej, którą wprowadzono na początku tej dekady na podstawie międzyrządowej umowy Rosji z Białorusią. Zgodnie z tą umową Rosja nie doliczała cła wywozowego do ceny ropy naftowej eksportowanej na Białoruś. Ale w zamian do ceny surowca dla białoruskich rafinerii rosyjscy dostawcy doliczali sobie premię w wysokości ok. 10 dol. od baryłki ropy. W efekcie stosowania tej premii obecnie Białoruś mogła płacić za rosyjską ropę cenę wyższą od cen ropy na świecie - jak w ostatni poniedziałek narzekał prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka. 

We wtorek fiaskiem zakończyły się też rozmowy władz Białorusi i Rosji w sprawie nowych stawek opłat za tranzyt rosyjskiej ropy przez Białoruś. Moskwa zakwestionowała taryfy zaproponowane przez Mińsk, chociaż Rosjanie przyznali, że Białorusini wyliczyli je zgodnie z rosyjskimi wytycznymi. W tej sprawie Rosja i Białoruś będą w styczniu prowadzić dalsze rozmowy. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.