Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Białoruś, która od początku roku ma problemy z dostawami ropy naftowej z Rosji, zdecydowała się na zakup surowca od Arabii Saudyjskiej - głównego dziś rywala Rosji na rynku naftowym.

"Białoruś kupiła pierwszą partię 80 tys. ton ropy naftowej w Arabii Saudyjskiej od firmy Saudi Aramco. Tankowiec jest oczekiwany w Kłajpedzie [na Litwie] 11 maja" - powiedział w środę dziennikarzom w Mińsku Aleksandr Tiszczenko, rzecznik prasowy białoruskiego państwowego holdingu naftowego Biełnieftiechim. Nie podał dalszych szczegółów transakcji. 

Saudyjscy harcownicy na podwórku Moskwy

Pierwszy raz w historii Arabia Saudyjska wchodzi w dostawami ropy naftowej na rynek Białorusi, traktowanej przez Rosjan jako własne podwórko ich nafciarzy. To wyzwanie dla Moskwy, która w tym roku znalazła się na progu wojny cenowej z Rijadem. Gdy w marcu Rosja odrzuciła propozycję organizacji OPEC w sprawie pogłębienia i przedłużenia cięć wydobycia surowca, Arabia Saudyjska - nieformalny lider OPEC - postanowiła od kwietnia zwiększyć wydobycie surowca o jedną czwartą i jednocześnie radyklanie obniżyć jego ceny w Europie i Azji. To Rosji groziło wypchnięciem z kluczowych rynków naftowych. 

Dwa tygodnie temu Rosja i OPEC zawarły jednak nową umowę o cięciach wydobycia, które mają być rekordowo duże i będą obowiązywać przez dwa lata. W ten sposób nafciarze chcą powstrzyć spadek cen ropy naftowej wywołany przez pandemię koronawirusa.

Ta umowa oznacza zawieszenie broni między Rijadem i Moskwą. Nie zakazuje jednak saudyjskim i rosyjskim nafciarzom rywalicji o nabywców ich surowca. 

Mińsk na krótkiej smyczy Moskwy

Na początku roku duże rosyjskie kompanie naftowe wstrzymały dostawy surowca do białoruskich rafinerii z powodu sporów cenowych. Mińsk skarżył się, że z powodu zmian podatkowych w Rosji płaci coraz drożej za rosyjską ropę. I domagał się przynajmniej rezygnacji przez rosyjskich nafciarzy z premii doliczanej do ceny ropy dla Białorusi na podstawie międzyrządowej umowy Mińska i Moskwy z 2011 r. Jednak Rosja długo odmawiała Białorusi takich zmian i dopiero w kwietniu duże rosyjskie kompanie naftowe zwiększyły dostawy dla białoruskich rafinerii. Ale są one mniejsze niż w zeszłym roku, a na dodatek rosyjscy nafciarze zawierają umowy z białoruskimi rafineriami tylko na miesiąc - co nie gwarantuje stabilnej produkcji paliw. Dlatego od stycznia Białoruś zaczęła kupować surowiec od konkurentów Rosji - m.in. Norwegii i Azerbejdżanu. Część tego surowca spoza Rosji jest dowożona tankowcami do portu Kłajpeda na Litwie i stąd przewożona cysternami kolejowymi na Bałoruś. Natomiast ropa naftowa z Azerbejdżanu jest dostarczana tankowcami do portu w Odessie na Ukrainie i stąd przesyłana rurociągami do białoruskiej rafinerii w Mozyrzu. 

W środę rzecznik Biełnieftiechim poinformował, że w kwietniu białoruskie rafinerie kupią ok. 1,56 mln ton rosyjskiej ropy naftowej, która będzie dostarczona rurociągami i koleją. A ponadto przerobią ok. 0,4 mln ton ropy dostarczonej tankowcami i z własnych złóż na Białorusi. 

Natomiast w maju zaplanowano dostawy z Rosji 1,13 mln ton ropy naftowej, prawie jedną trzecią mniejsze niż w kwietniu. Ile surowca Mińsk zamierza sprowadzić tankowcami - Tiszczenko nie ujawnił. 

Łukaszenka marzy o dostawach z Gdańska

Najbardziej korzystne dla Białorusi byłyby jednak dostawy ropy naftowej tankowcami za pośrednictwem Naftoportu w Gdańsku i rurociągów firmy PERN, które są połączone z Białorusią w ramach postsowieckiego systemu rurociągów "Przyjaźń". Tak parę razy w tym roku mówił prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka. 

W marcu firma PERN postanowiła przebudować swój system rurociągów, aby umożliwić transport surowca z Naftoportu do magazynów w Adamowie nad granicą z Białorusią.

Polska firma zapowiadała, że chce tak przebudować swój system po skandalu sprzed roku, kiedy Rosja wtłoczyła do Polski gigantyczne ilości ropy zanieczyszczonej chlorkami w stężeniu kilkadziesiąt razy przekraczajacymi dopuszczalne normy. W takim stężeniu chlorki mogą niszczyć kosztowne instalacje w rafineriach. Mimo to Rosja nie ostrzegła przed takim zagrożeniem swoich klientów w Polsce i innych państwach Europy Środkowej. 

Projekt PERN umożliwi też przesył ropy naftowej z Polski na Białoruś - ale dopiero w przyszłości. Nie czekając na takie techniczne możliwości rząd Białorusi już w zeszłym tygodniu ogłosił taryfy na przesył ropy rurociągiem "Przyjaźń" z terorytorium Polski do rafinerii w Mozyrzu na wschodzie Białorusi. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.