Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Niespełna dwa tygodnie temu w życie weszły poprawki do rosyjskiej konstytucji, które umożliwią Władimirowi Putinowi sprawowanie urzędu prezydenta nawet do 2036 r. A za niecały miesiąc na Białorusi odbędą się wybory prezydenckie, w których o kolejną kadencję będzie się ubiegać Aleksandr Łukaszenka, dzierżący władzę na Białorusi już od ćwierć wieku. 

W Moskwie i Mińsku uznali, że to odpowiedni czas, by zacieśnić współpracę w branży energetycznej i wyeliminować część sporów, kładących się cieniem na tej kooperacji. Na rozwiązanie czekają jeszcze spory Białorusi z Gazpromem. 

Rozejm w ropie

Wieczorem 14 lipca w Moskwie premierzy Rosji Michaił Miszustin i Białorusi Roman Gołowczenko podpisali trzy porozumienia energetyczne.

Jedno z nich reguluje warunki dostaw rosyjskiej ropy naftowej dla białoruskich rafinerii, a konkretnie kwestię zapłaty za ten surowiec. Na konferencji prasowej białoruski premier nie ujawnił szczegółów porozumienia. 

Rosja miała w tym roku dostarczyć białoruskim rafineriom 24 mln ton ropy naftowej. Ale od stycznia duże rosyjskie kompanie naftowe zakręciły kurek Białorusi z powodu sporów o cenę surowca. Mińsk twierdził, że z powodu zmian podatkowych w Rosji płaci coraz drożej za rosyjski surowiec. I domagał się przynajmniej zniesienia premii, doliczanych przez rosyjskich nafciarzy do ceny ropy dla Białorusi. 

Spór ciągnął się przez cały pierwszy kwartał. A w tym czasie Aleksandr Łukaszenka groził, że Białoruś zastąpi rosyjski surowiec ropą kupowaną od innych dostawców. I na potwierdzenie tych gróźb, białoruskie rafinerie pierwszy raz w historii kupiły ropę w tankowcach z Norwegii, Arabii Saudyjskiej i USA. 

Sytuacja zmieniła się dopiero pod koniec marca, gdy wskutek pandemii koronawirusa gwałtownie spadły ceny ropy naftowej, a popyt na ten surowiec drastycznie zmalał. Wtedy szefowie rządów Białorusi i Rosji uzgodnili, że premia doliczona przez rosyjskich nafciarzy zostanie obniżona do 4,7 dol. za tonę surowca. A w przyszłości Rosja zwróci do budżetu Białorusi wydatki na premie dla rosyjskich nafciarzy. 

Nie wiadomo, czy teraz te ustalenia sprzed trzech miesięcy zostały skorygowane i jak to wpłynie na import ropy spoza Rosji na Białoruś. 

Zmiany w kredycie na atom

Dwie kolejne umowy podpisane w Moskwie dotyczyły budowy przez Rosję pierwszej białoruskiej elektrowni atomowej w Ostrowcu przy granicy z Litwą. 

Na budowaną przez rosyjskie firmy elektrownię Białoruś dostała na początku obecnej dekady 10 mld dol. kredytu od rządu Rosji, którym kierował wtedy Władimir Putin. To miało pokryć 90 proc. kosztów inwestycji, a resztę Białoruś miała wyłożyć z własnej kasy. 

W ostatnich latach Aleksandr Łukaszenka wskazywał jednak, że budowa elektrowni będzie tańsza niż planowano i domagał się zmiany warunków rosyjskiego kredytu, aby obniżyć jego koszt. Umowa kredytowa wymagała też zmiany, bo uruchomienie siłowni opóźnia się.

Moskwa zgodziła się na zmiany. Ustalono, że Białoruś będzie mogła wykorzystać rosyjski kredyt do 2022 r., dwa lata dłużej niż planowano. A pierwszą ratę kredytu Mińsk zapłaci w kwietniu 2023 r., dwa lata później niż planowano. Moskwa zgodziła się wprowadzić stałe oprocentowanie swojego kredytu w wysokości 3,3 proc. - co i tak jest korzystne przy praktycznie zerowych stopach procentowych centralnego banku USA. 

Po podpisaniu tej umowy już bez przeszkód będzie można w przyszłym miesiącu rozpocząć rozruch pierwszego bloku białoruskiej elektrowni atomowej. Do komercyjnej eksploatacji ma być oddany na początku przyszłego roku. Mniej więcej rok późnej ruszy drugi blok białoruskiej siłowni. 

Teraz Mińsk wzmoże zabiegi o pozyskanie zagranicznych klientów, którym sprzeda prąd ze swojej elektrowni atomowej, aby zdobyć pieniądze na zapłatę Rosji za tę inwestycję. Wcześniej Białoruś zabiegała o eksport prądu ze swojej elektrowni atomowej do Polski, Litwy, Łotwy i Estonii. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.