Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przywrócenie monopolu Rosji na dostawy ropy naftowej do białoruskich rafinerii to część rachunku, jaki zapłaci Aleksander Łukaszenka za poparcie Moskwy po sfałszowanych wyborach prezydenckich.

Białoruski państwowy holding naftowy Biełnieftiechim ogłosił, że w październiku białoruskie rafinerie planują import 1,7 mln ton ropy naftowej, w tym 1,65 mln ton z Rosji. 

Jeden mały tankowiec z Azerbejdżanu

"W celu dodatkowego wykorzystania mocy przerobowych [rafinerii] we wrześniu kupiono partię ropy naftowej w Azerbejdżanie, która zostanie dostarczona tankowcem" - dodał Aleksander Tiszczenko, rzecznik prasowy Biełnieftiechim.

Podane przez niego dane sugerują, że w październiku Białoruś kupi jedynie 50 tys. ton azerskiej ropy naftowej. Przewożący ją tankowiec już płynie przez Morze Czarne i na początku przyszłego tygodnia ma przypłynąć do portu w Odessie. Stąd rurociągami przez Ukrainę surowiec zostanie dostarczony do białoruskiej rafinerii w Mozyrzu. 

To znaczy, że już w październiku praktycznie wyłączność na dostawy do białoruskich rafinerii będą miały kompanie naftowe z Rosji - tak jak do końca zeszłego roku. 

Koniec wymuszonej dywersyfikacji

Na początku tego roku wielkie rosyjskie kompanie naftowe wstrzymały dostawy surowca do białoruskich rafinerii z powodu sporu cenowego. Mińsk zarzucał Moskwie, że z powodu zmian podatkowych w Rosji płaci za rosyjską ropę naftową cenę wyższą od światowych. I władze Białorusi domagały się przynajmniej zniesienia dopłaty dla rosyjskich nafciarzy wprowadzonej w 2011 r. Miała ona ograniczyć konkurencyjność białoruskich rafinerii wobec takich zakładów w Rosji. 

Rosja nie chciała jednak słyszeć o zmianach i Łukaszenka polecił białoruskim rafineriom kupować ropę naftową poza Rosją. Białoruś pierwszy raz w historii kupiła ropę naftową w Norwegii, Arabii Saudyjskiej oraz w USA. Mińsk zaczął też kupować ropę naftową w Azerbejdżanie, skąd w przeszłości Białoruś już przez pewien czas importowała ten surowiec w ramach rozliczeń z Wenezuelą. 

Ropę naftową spoza Rosji Białoruś sprowadzała tankowcami za pośrednictwem portu w Kłajpedzie na Litwie lub Odessie - w przypadku ropy naftowej z Azerbejdżanu. 

Dostawy na Białoruś wielkie rosyjskie kompanie naftowe wznowiły dopiero w kwietniu, gdy w branży naftowej zapanował głęboki kryzys wywołany przez koronawirusa. 

Łukaszenka chętnie też straszył Rosję, że Białoruś zacznie importować ropę naftową za pośrednictwem Naftoportu w Gdańsku oraz systemu rurociągów polskiej firmy PERN. Mińsk ustalił nawet taryfę na przesył ropy znad granicy z Polską do białoruskiej rafinerii w Mozyrzu - co było czysto teoretycznym zabiegiem, bo z powodów technicznych nie ma jeszcze możliwości przesyłu ropy naftowej z Polski do Białorusi. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.