Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Decyzja Lufthansy to efekt wstrzymania jednego z jej samolotów na lotnisku w Mińsku w poniedziałek 24 maja. Pracownicy portu lotniczego otrzymali maila z groźbą zamachu bombowego w samolocie. 

Jak wiadomo, dzień wcześniej podobne groźby doprowadziły do uprowadzenia samolotu Ryanaira przez białoruskie służby. Celem było aresztowanie białoruskiego opozycjonisty Romana Protasiewicza. 

W odpowiedzi Unia Europejska zdecydowała w poniedziałek o zakazie lotów pasażerskich między UE oraz Białorusią. Bruksela ma też zacząć szybkie prace nad sankcjami gospodarczymi wobec Mińska.

Jednocześnie niektóre linie lotnicze decydują się na wstrzymanie lotów nad Białorusią – Bruksela ma też się do nich o to zwrócić. Choć Ryanair nie zdecydował się, póki co, na kontynuowanie lotów, Lufthansa je wstrzymała. We wtorek to samo ogłosił także LOT. 

Jak podaje RMF FM, samoloty zmierzające do Moskwy, Pekinu, Seulu i Tokio będą latały okrężną drogą, czyli nie przez Białoruś, a np. przez kraje nadbałtyckie, takie jak Litwa i Łotwa. To sprawi, że loty na tych trasach będą dłuższe.

Loty z Polski do Mińska będą odwołane.

Także inne linie, łotewskie airBaltic, francuskie Air France i holenderskie KLM zadecydowały o zawieszeniu lotów nad Białorusią. Nie będzie tam też połączeń z Ukrainy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.