Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W przyszłym tygodniu Unia Europejska zamierza przyjąć kolejny pakiet sankcji wobec Białorusi za doprowadzenie do kryzysu na granicach z Polską, Litwą i Łotwą, które są jednocześnie granicami Unii. Zapowiedziała to w środę szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen po rozmowach z prezydentem USA Joem Bidenem. Stany Zjednoczone także rozszerzą swoje sankcje.

Te zapowiedzi wywołały furię białoruskiego dyktatora Aleksandra Łukaszenki. W czwartek podczas narady z rządem polecił przygotować odwet za sankcje.

Łukaszenka przeciw bezgłowym draniom

- Coś mocno zaczęli nas straszyć piątym pakietem [sankcji]. Co do tego piątego pakietu, Romanie Aleksandrowiczu [premier Białorusi Roman Gołowczenko - przyp. red.] dostał pan polecenie: my im niczego nie powinniśmy wybaczać - powiedział podczas narady z rządem Białorusi Łukaszenka, cytowany przez rządową agencję BiełTA. 

- Polska nas straszy, że zamknie granicę. Proszę bardzo, zamykajcie: mniej uciekinierów [spod reżimu Łukaszenki - przyp. red.] tam się dostanie. Ale nie o to chodzi. Posłuchałem tych drani, którzy w ogóle nie mają głowy. A jeśli my zamkniemy tranzyt przez Białoruś - rzucił Łukaszenka.

To pomysł wstrzymania przewozów drogowych między Rosją a Europą Zachodnią. I rozwijał tę myśl:

- Przez Ukrainę [tranzyt - przyp. red.] nie pójdzie, tam granica z Rosją jest zamknięta. Przez Pribałtykę [państwa bałtyckie - przyp. red.] dróg nie ma. A jeśli my zamkniemy dla Polaków i, powiedzmy, dla Niemców, to co się wtedy stanie? 

- Broniąc naszej suwerenności i niepodległości, nie powinniśmy wstrzymywać się przed niczym - zagroził białoruski dyktator.

Nie wspomniał, czy pomysł zablokowania tranzytu towarów między Rosją a Unią Europejską skonsultował już z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Rosyjscy przewoźnicy mają właśnie szczyt dostaw towarów na zbliżające się święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok. 

Łukaszenka chce zatrzymać gazociąg jamalski

Podczas czwartkowego spotkania ze swoim rządem Łukaszenka przedstawił też diaboliczny pomysł spotęgowania kryzysu energetycznego w UE. Przypomniał, że na terytorium Białorusi znajduje się tranzytowy gazociąg jamalski, który transportuje gaz z Rosji do Polski i Niemiec. 

- My ogrzewamy Europę, a oni nam jeszcze grożą, że zamkną granicę? A jeśli my wstrzymamy tam dostawy gazu ziemnego? Dlatego kierownictwu Polski, Litwinom i innym pozbawionym głowy zalecałbym, aby pomyśleli, zanim coś powiedzą. Ale to ich sprawa, zamkną, to zamkną. Ale MSZ powinien uprzedzić wszystkich w Europie: jeśli tylko wprowadzą dodatkowe sankcje na nas, niestrawne i nie do zaakceptowania dla nas, to będziemy musieli odpowiedzieć. Jak odpowiedzieć, uzgodniliśmy już pół roku temu - groził Łukaszenka. 

Jedynym właścicielem białoruskiego odcinka gazociągu jamalskiego jest Gazprom i ten gazociąg ma specjalny status prawny, niemal eksterytorialny. Próbując ingerować w pracę gazociągu jamalskiego,  Łukaszenka podniósłby rękę na własność koncernu, który jest kontrolowany przez rząd Rosji. 

Faktycznie groźby Łukaszenki powinny więc w pierwszym rzędzie zaniepokoić Moskwę.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.