Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gazprom nie planuje w ogóle korzystać w grudniu z tranzytowego gazociągu jamalskiego przez Polskę. W poniedziałek rosyjski koncern nie zarezerwował na przyszły miesiąc przepustowości w tym gazociągu - poinformowały rosyjskie agencje Interfax i Tass. Polska firma Gaz-System na poniedziałkowej aukcji oferowała prawo do tranzytu jamalską rurą do Niemiec 89 mln m sześc. gazu na dobę. Do Polski gaz z Rosji dopływa rurociągiem jamalskim z Białorusi.

Gaz drożeje

Zaraz po ogłoszeniu tej decyzji w górę poszły ceny gazu w Europie. Na holenderskim parkiecie TTF, największej giełdzie gazu w Europie, za 1000 m sześc. gazu z dostawą w grudniu trzeba było zapłacić 962 dol., około 40 dol. drożej niż przed ogłoszeniem wyników aukcji na sprzedaż grudniowych przepustowości w gazociągu jamalskim. 

A pod koniec października, gdy prezydent Rosji Władimir Putin polecił Gazpromowi, aby napełnił gazem swoje magazyny w Niemczech i Austrii, na giełdzie TTF cena 1000 m sześc. gazu spadła poniżej 800 dol.

Gazprom osusza gazociąg

Do września Gazprom rezerwował na cały kwartał prawo do tranzytu gazociągiem jamalskim w maksymalnej ilości oferowanej przez Gaz-System na aukcjach zgodnie z unijnymi przepisami. Jednak już od sierpnia Gazprom zaczął ograniczać tranzyt gazu przez Polskę, nie wykorzystując w pełni zarezerwowanej przepustowości. To podbijało ceny gazu na europejskich giełdach. 

Potem Gazprom zmienił taktykę i od października rezerwował przepustowość gazociągu jamalskiego tylko na miesiąc, a przy tym kupował tylko jedną trzecią oferowanej przepustowości. Ale i tej rezerwacji rosyjski koncern nie wykorzystywał w pełni. 

W sobotę, 31 października, zaraz po obietnicy Putina zwiększenia dostaw gazu do Europy Gazprom w ogóle wstrzymał tranzyt gazu przez Polskę na pięć dni. Potem Rosjanie wznowili tranzyt, ale tylko na dwa dni, po czym na weekend znowu go wstrzymali. Kurek odkręcili na początku zeszłego tygodnia, ale wtedy czarne chmury nad jamalską rurę ściągnął dyktator Białorusi Aleksander Łukaszenka. 

Łukaszenka i Putin grają na rurze

W ostatni czwartek, czyli w dniu polskiego Święta Niepodległości, Łukaszenka zagroził zablokowaniem tranzytu gazu jamalską rurą w odwecie za sankcje szykowane przez UE za zorganizowany przez reżim Łukaszenki hybrydowy atak imigrantami ekonomicznymi na granicę Polski. 

W sobotę pozę "dobrego policjanta" wobec tranzytowego gazociągu przez Polskę przyjął prezydent Rosji Władimir Putin. W wywiadzie telewizyjnym Putin stwierdził, że Łukaszenka nie konsultował z nim groźby zablokowania tranzytu rosyjskiego gazu rurą, która na Białorusi należy do Gazpromu. Rosyjski lider stwierdził, że "teoretycznie" Łukaszenka może zablokować tranzyt jamalską rurą. Ale dodał, że "nie sprzyjałoby to rozwojowi naszych [Rosji] stosunków z Białorusią jako krajem tranzytowym".

Dwa dni po wystąpieniu Putina Gazprom sam zdecydował, że nie planuje w grudniu przesyłać tranzytem swojego surowca przez Białoruś i Polskę do Niemiec. 

Rosyjski koncern będzie mógł teraz kupować przepustowość tranzytową w gazociągu jamalskim w Polsce na krótsze terminy, np. na dobę. Ale to oznacza niepewność co do wykorzystania tego najtańszego szlaku dostaw gazu z Rosji do Niemiec. Jednocześnie w przyszłym miesiącu Gazprom ma nadal dostarczać jamalską rurą gaz zamówiony przez PGNiG. I jeśli w takiej sytuacji Łukaszenka zablokowałby przesył jamalską rurą, odczułaby to tylko Polska. Ale wtedy obecne działania Gazpromu wyglądałby jak stworzenie zaplecza dla takiego ataku białoruskiego dyktatora na Polskę. 

Uderzenie w EuRoPol Gaz

Polski odcinek gazociągu jamalskiego należy do spółki EuRoPol Gaz, której głównymi akcjonariuszami są PGNiG i Gazprom.

Rezygnując z wykorzystania gazociągu w Polsce, Gazprom bije po kieszeni swoją spółkę.

"Ograniczenia rezerwacji przepustowości przez Gazprom Export, który jest znaczącym podmiotem Zlecającym Usługę Przesyłową, naturalnie wpływają na obniżenie wyników spółki EuRoPol GAZ SA. Wynagrodzenie właściciela polskiego odcinka gazociągu jamalskiego jest proporcjonalnie zależne od przychodów Operatora z tytułu świadczenia usług na SGT [System Gazociągów Tranzytowych]" - przyznało nam PGNiG. Polski koncern w inny sposób nie skomentował jednak decyzji Gazpromu. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.