Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Monachium, jedno z największych i najbogatszych miast Niemiec, gdzie siedziby mają takie koncerny, jak Siemens, MAN, Allianz i oczywiście BMW, zaprosiło do siebie migrantów. Aleksander Łukaszenka chce wysłać samolot Belavii. O co w tym chodzi?

Kilka dni temu Verena Dietl, burmistrzyni Monachium, potwierdziła wcześniejsze deklaracje, że stolica Bawarii jest gotowa do "szybkiego i niebiurokratycznego przyjmowania uchodźców z pogranicza". Nie chodzi o otwarcie granic i przyjmowanie wszystkich przybyszów, ale o przeprowadzenie procedury azylowej, co gwarantuje prawo międzynarodowe i co pozwoliłoby uniknąć katastrofy humanitarnej.  

- Nie możemy dłużej patrzeć, jak ci ludzie pozostają na granicach UE bez perspektyw i niepewności, a nawet umierają z głodu i chorób. W obliczu zbliżającej się zimy sytuacja się pogarsza. Unia Europejska nie może dłużej stać bezczynnie w tej rozpaczliwej sytuacji - komentuje sytuację Dietl za pośrednictwem oficjalnego serwisu miasta.

Dietl już pod koniec października zwróciła się z formalną prośbą do rządu federalnego Niemiec o pomoc w tej sprawie. To konieczne w przypadku takiej procedury, bo Monachium, nawet jako stolica landu, musi otrzymać odpowiedni przydział osób ze szczebla federalnego. 

Co na to niemiecki rząd? Pełniący obowiązki federalnego ministra spraw zagranicznych Heiko Maas jest przeciwko przyjmowaniu migrantów, którzy utknęli na Białorusi.

- Opowiadam się za tym, aby ludzie, którzy tam są, (...) zostali odesłali do krajów swojego pochodzenia – powiedział polityk SPD cytowany przez dziennik "Frankfurter Rundschau".

Burmistrzyni Monachium zauważa, że migranci są uwięzieni bez odpowiedniej pomocy medycznej i dostępu do żywności. I podkreśla, że dla Monachium "ratowanie życia ludzkiego i ochrona praw człowieka mają najwyższy priorytet". Stolica Bawarii przystąpiła kilka lat temu do sojuszu „Miasta bezpiecznej przystani" i skupiła się na pomocy osobom uratowanym na Morzu Śródziemnym.  

Polscy samorządowcy też nie pozostają obojętni. Apelują do rządu o przyjęcie wspólnej strategii pomocy ludziom przekraczającym białorusko-polską granicę.

Szybka reakcja Łukaszenki

Dyktator Białorusi nie kazał zbyt długo czekać na swoją odpowiedź. Reżimowa agencja informacyjna BelTA przekazuje słowa Łukaszenki: "Dobra robota, Monachium!". Dodał, że jeśli Polacy nie utworzą korytarza humanitarnego, to samolot Belavii może... zabrać migrantów do Monachium. Przypomnijmy, że wspomniana przez Łukaszenkę Belavia to te same linie lotnicze, które uwikłane są w prowadzenie intratnego biznesu sprowadzania ludzi z Bliskiego Wschodu.

To jednak nie wszystko, bo w poniedziałek duża grupa migrantów opuściła dotychczasowe koczowisko i została skierowana przez służby białoruskie na przejście graniczne Bruzgi - Kuźnica. Tam doszło we wtorek do zamieszek. 

- Od rana w stronę polskich funkcjonariuszy około 100 mężczyzn - wyraźnie inspirowanych przez białoruskie służby i w świetle kamer - rzucało kamieniami, kłodami drewna i granatami hukowymi. W odpowiedzi polscy funkcjonariusze użyli armatek wodnych - relacjonowaliśmy w "Wyborczej"

W wyniku zajść poszkodowana została funkcjonariuszka Straży Granicznej, żołnierz i siedmiu policjantów.

Polska policja poinformowała wcześniej na Twitterze, że ludzie przeszli spod błotu na przejście zwiedzeni dezinformacją Łukaszenki. Ponoć puszczona została fałszywa informacja, że czekają na nich autokary do Niemiec. 

- Służby reżimu białoruskiego, oszukując ludzi zepchniętych kilka dni temu pod płot graniczny, że dzisiaj zostaną przewiezieni autokarami do Niemiec, przeprowadziły grupy na przejście graniczne. Podajemy komunikaty, że zostali oszukani, a autokary nie zostaną podstawione - podała policja. 

Zbrodnia przeciwko ludzkości

Grupa Granica, koalicja polskich organizacji pozarządowych, które starają się nieść pomoc migrantom znajdującym się w pułapce na granicy polsko-białoruskiej, podkreśla odpowiedzialność Łukaszenki za wywołanie kryzysu mającego destabilizować Unię Europejską. Aktywiści służący na miejscu mówią wprost, że to zbrodnia przeciwko ludzkości.

Jeśli potraktujemy migrantów przebywających na granicy jako zakładników dyktatora, to powinniśmy zrobić wszystko, co w naszej mocy, żeby ratować ludzkie życie. 

To dlatego Grupa Granica wzywa polski rząd do utworzenia korytarza humanitarnego, dzięki któremu możliwe będzie udzielenie pomocy migrantom. Rząd Mateusza Morawieckiego na razie blokuje dostęp do granicy organizacjom pomocowym i mediom. 

UE nakłada dodatkowe sankcje

Szefowie dyplomacji 27 krajów Unii dali zielone światło dla sankcji za państwowy przemyt ludzi przez Białoruś. Restrykcje na początek dotkną zapewne około 30 osób, firm i instytucji zaangażowanych w działania na granicy.

Ta decyzja stwarza podstawy do szybkiego objęcia sankcjami – wedle brukselskich przecieków – około 30 osób, przedsiębiorstw i instytucji. Łącznie z hotelem w Mińsku, który przyjmuje migrantów zwożonych w ramach białoruskich „pakietów migracyjnych" (wiza, bilet, podwózka na granicę) sprzedawanych m.in. w irackim Kurdystanie. Do tej pory na liście sankcyjnej widniało 166 osób i 15 instytucji z Białorusi, ale niezwiązanych ze sztucznie nakręcanym przez Mińsk kryzysem migracyjnym.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.