Administracja prezydenta Donalda Trumpa chce nałożyć dodatkowe cła na większość towarów z 60 państw świata za nieskuteczne przeciwdziałanie importowi towarów wytwarzanych z użyciem pracy przymusowej. Nowe opłaty mogą zastąpić zdelegalizowane cło wzajemne Trumpa.
Urząd przedstawiciela Stanów Zjednoczonych ds. handlu (US Trade Representative, USTR) ogłosił, że proponuje wprowadzić dodatkowe cła na towary z 60 gospodarek świata, które nie wprowadziły skutecznie zakazu importu towarów wytwarzanych z wykorzystaniem pracy przymusowej.
"Niezdolność naszych najważniejszych partnerów handlowych do rozwiązania problemu importu towarów wytwarzanych przy użyciu pracy przymusowej jest niedopuszczalna. Stwarza to sytuację, w której amerykańscy pracownicy są zmuszani do globalnej konkurencji na nierównych warunkach" - oświadczył Jamieson Greer, przedstawiciel Stanów Zjednoczonych ds. handlu. I podkreślił: "Nie będziemy dłużej tolerować tej dysproporcji".
Wszystkie komentarze
Sami korzystają z niewolnicy pracy imigrantów z Meksyku, kupują rzadki metale kopane przez dzieci w Afryce, a teraz obrońcy praw człowieka.
To jest gra na czas, bo wiadomo, że prędzej czy później sprawa wyląduje w sądzie.
- że cła nie będzie akurat na te towary, które najczęściej powstają z wykorzystaniem pracy przymusowej (tekstylia, kawa, etc.)
- że są cła na kraje, które (nieskutecznie) walczą z importem produktów od pracy przymusowej, a brak ceł na te kraje, które zezwalają u siebie na pracę przymusową