Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wiceprezes Gazpromu zastrzegł, że ta średnioroczna cena gazu dla Białorusi została obliczona przy założeniu, że w 2011 r. baryłka ropy Brent będzie kosztować średnio około 70 dol. Ceny gazu w kontraktach długoterminowych są zmieniane co kwartał i zależą od cen ropy naftowej i produktów naftowych.

Od przyszłego roku Białoruś ma płacić za rosyjski gaz tzw. europejską cenę. Dla Mińska jest to cena rosyjskiego gazu dla Polski pomniejszona o cło na eksport gazu z Rosji oraz o koszty transportu gazu przez Białoruś do Polski. Przez ostatnie cztery lata Białoruś kupowała rosyjski gaz z rabatem, malejącym jednak co rok.

Do 2006 r. Białoruś płaciła niespełna 50 dol. za 1000 m sześc. rosyjskiego gazu - nieco drożej tylko niż odbiorcy w zachodniej Rosji. Takie niskie ceny były zgodne z umową o utworzeniu przez Białoruś i Rosję wspólnego związku państwowego ZBiR. W zamian Białoruś pobierała ulgowe opłaty za tranzyt surowca Gazpromu do Europy Zachodniej.

W 2006 r. Moskwa zażądała jednak od Mińska drastycznej podwyżki zapłaty za gaz. Mińsk wytargował rozłożenie podwyżek na cztery lata, a w zamian Gazprom kupił połowę akcji białoruskiego monopolisty gazowego Biełtransgaz. Rosjan kosztowało to 2,5 mld dol. rozłożone na cztery roczne, nieoprocentowane raty. Gazprom mógł na to przeznaczyć część zysków, jakie otrzymał, podwyższając Białorusinom cenę swojego gazu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.