Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Z próbek, które pobraliśmy na granicy Białorusi i Polski, wynika, że niespełniająca norm jakościowych ropa naftowa [z Rosji] dotarła już na teren Unii Europejskiej. Mamy też informacje operacyjne, że ropa naftowa o zmienionej charakterystyce znajduje się już na terenie Ukrainy – powiedział we wtorek w Mińsku Uadzimir Sizow, zastępca prezesa białoruskiego koncernu paliwowego Biełnieftiechim.

„Potwierdzam, że otrzymaliśmy faks od Gomeltransneftu o zaobserwowanym zwiększeniu stężeń chlorków organicznych w ropie dostarczanej na Białoruś, a później odnotowaliśmy tę sytuację w ropie przekazywanej do Polski” – poinformowała nas we wtorek Katarzyna Krasińska, rzeczniczka firmy ropociągowej PERN. Dodała, że PERN poinformował o tej sytuacji rafinerie w Polsce i Niemczech, którym dostarcza rosyjski surowiec.

Orlen poinformował nas, że dostał informację od PERN o pogorszeniu jakości rosyjskiej ropy dostarczanej ropociągiem z Białorusi. "Oczekujemy pełnego raportu w sprawie. Od tego uzależniamy dalsze, ewentualne kroki" - stwierdziła rzeczniczka Orlenu Joanna Zakrzewska. 

Lotos nie odpowiedział nam na pytanie o pogorszenie jakości rosyjskiej ropy naftowej. A to może zagrozić poważnymi problemami dla rafinerii.

Szkodliwa ropa

Pod koniec zeszłego tygodnia koncern Biełnieftiechim poinformował o gwałtownym pogorszeniu jakości ropy naftowej z Rosji dostarczanej systemem ropociągów Przyjaźń. Według białoruskiej firmy w rosyjskiej ropie wykryto związki chlorków organicznych w ilościach kilkadziesiąt razy przekraczających normy. Według zarządcy białoruskich ropociągów zawartość tych związków w ropie była przeciętnie 20-30 razy wyższa od dopuszczalnej, a w niektórych próbkach nawet 100 razy wyższa.

W nadmiernej ilości związki te przyspieszają korozję i mogą niszczyć kosztowne instalacje rafinerii.

Obie rafinerie na Białorusi raptownie ograniczyły produkcję, by ograniczyć ewentualne szkody, a w poniedziałek zdemontowano do remontu część instalacji rafinerii w Mozyrzu, do której najwcześniej dopłynęła zanieczyszczona ropa z Rosji.

– Wstrzymaliśmy dostawy benzyn i oleju napędowego na Ukrainę, do państw bałtyckich i Polski – powiedział we wtorek Siergiej Grib, zastępca dyrektora generalnego Białoruskiej Kompanii Naftowej, cytowany przez agencję Interfax. Wyjaśnił, że wstrzymano eksport, aby utrzymać dostawy paliw na białoruski rynek.

W zeszłym roku z Białorusi pochodziło 12 proc. (ok. 0,7 mln m sześc.) oleju napędowego importowanego do Polski. Orlen stwierdził, że nie importuje paliw z Białorusi. 

Problem na majówkę

Rosyjski państwowy koncern rurociągowy Transnieft potwierdził dostawy na Białoruś złej jakości ropy naftowej, tłumacząc to problemami technicznymi w rejonie Samary – 1,5 tys. km od granicy z Białorusią.

To znaczy, że po usunięciu źródła problemu odpowiedniej jakości ropę naftową z Rosji białoruskie rafinerie dostaną najwcześniej za 8-10 dni, czyli na początku maja – jak ocenił Andriej Werigo, główny inżynier białoruskiej firmy ropociągowej Gomeltransnieft. Jeszcze dłużej na rosyjską ropę bez zanieczyszczeń czekać powinny rafinerie w Polsce oraz czeskie rafinerie Orlenu, które sprowadzają ropę naftową z Rosji rurociągami przez Białoruś, Ukrainę i Słowację.

Problemy mogą mieć wszystkie rafinerie w Europie Środkowej sprowadzające ropę naftową z Rosji systemem ropociągów Przyjaźń. Za jego pośrednictwem płynie jedna czwarta ropy eksportowanej z Rosji.

Na Białorusi zgromadzono już 0,7 mln ton zanieczyszczonej ropy z Rosji i nie zdecydowano jeszcze, co z nią zrobić.

Spory odbijają się na jakości

Dwa lata temu w czasie sporów PGNiG z Gazpromem polscy gazownicy odkryli, że nagle zwiększyła się ilość wody w gazie przysyłanym nam z Rosji. Przekroczenie norm Gazprom tłumaczył awarią swoich instalacji.

Tym razem jakość rosyjskiej ropy dostarczanej do tranzytu przez Białoruś i dla tamtejszych rafinerii pogorszyła się w okresie sporów gospodarczych Mińska z Moskwą. Na początku roku prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka zażądał od Moskwy rekompensaty za zmiany podatkowe w sektorze naftowym, które mogą kosztować Białoruś miliardy dolarów. Negocjacje w tej sprawie ciągną się, a na początku kwietnia Rosja nagle zakazała wwozu z Białorusi jabłek i gruszek, a także towarów z trzech białoruskich kombinatów przetwórstwa rolnego. W odpowiedzi Łukaszenka polecił rządowi Białorusi, aby nie wahała się wyłączać z eksploatacji odcinków ropociągów tranzytowych z Rosji, które wymagają generalnych remontów.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.