Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rosja wpędziła w wielkie problemy rafinerie w Polsce i innych państwach Europy Środkowej, przesyłając im surowiec zawierający szkodliwe zanieczyszczenia w stężeniach kilkadziesiąt razy przekraczających dopuszczalne normy.

O celowe zanieczyszczenie ropy rosyjski koncern rurociągowego Transnieft oskarżył prywatną firmę, dostarczającą do rurociągów surowiec od małych kompanii wydobywczych. – To czystej wody oszustwo z naruszeniem wszystkich instrukcji i wymagań normatywnych – powiedział we wtorek szef koncernu Transnieft Nikołaj Tokariew na spotkaniu z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.

Putin dostrzegł straty

– Oni zachachmęcili, a my ponieśliśmy bardzo poważną stratę ekonomiczną, materialną, a także na wizerunku – odparł na to Putin, cytowany przez Kreml. Prezydent Rosji zażądał zmian w systemie kontroli jakości ropy, eksportowanej z Rosji.

W rozmowie z Putinem szef Transnieft nie wyjaśnił, dlaczego jego firma nie wykryła na czas tak wielkiego zanieczyszczenia ropy i nie ostrzegła rafinerii w Europie Środkowej przed przerobem szkodliwego surowca.

Prawdopodobnie dopiero w czwartek pierwsza partia czystej ropy dotrze do Białorusi, która prawie dwa tygodnie temu zaalarmowała o gwałtownym pogorszeniu się jakości rosyjskiej ropy – podała białoruska firma rurociągowa Gomeltransnieft Drużba.

Przed tygodniem Polska wstrzymała odbiór zanieczyszczonej ropy z Rosji, którą miały dostać rafinerie Orlenu w Płocku i Lotosu w Gdańsku, a tranzytem – także dwie rafinerie w Niemczech. Następnego dnia wstrzymano tranzyt rosyjskiej ropy przez Ukrainę do rafinerii w Słowacji i na Węgrzech, a także do czeskich rafinerii Orlenu.

Zanieczyszczenia z Rosji

Według firmy Gomeltransnieft do rurociągów Rosji, Białorusi, Polski i Ukrainy trafiło łącznie ok. 5 mln ton zanieczyszczonego surowca – mniej więcej tyle, ile przerabia gdańska rafineria Lotosu przez pół roku. Ta ilość ropy jest teraz warta ok. 2,6 mld dol.

Na Białorusi znalazło się ponad 1,2 mln ton zanieczyszczonego surowca, ok. 1,8 mln ton trafiło do tranzytowych rurociągów na Ukrainie, a 1 mln ton wpłynęło do rurociągów w Polsce – jak powiedział rosyjskiemu dziennikowi „Wiedomosti” Andriej Werigo, główny inżynier Gomeltransnieft.

Czy faktycznie tak wielka partia zanieczyszczonego surowca wpłynęła do Polski? – Nie komentujemy – powiedziała nam Katarzyna Krasińska, rzeczniczka polskiej firmy rurociągowej PERN.

Ograniczenia na pół roku

Andriej Werigo powiedział agencji Biełta, że początkowo pracę wznowi tylko jedna z dwóch nitek ropociągu tranzytowego na Białorusi. Druga nitka pozostanie zamknięta na nieokreślony czas, jako zbiornik zanieczyszczonej ropy.

Około 11 maja białoruska firma zamierza przywrócić przesył na poziomie dwóch trzecich przesyłu z ostatnich lat. „Ale trzeba pamiętać, że to dopiero początek drogi. System będzie pracować w ograniczonym reżimie” – podkreślił Werigo. Dodał, że przywrócenie w pełni przesyłu ropy wymagać będzie co najmniej pół roku wytężonej pracy.

Dziennik „Wiedomosti” oszacował, że wskutek ograniczeń tranzyt rosyjskiej ropy przez Białoruś na Zachód skurczy się ok. 20 proc. w skali roku.

Około 7 maja zanieczyszczenia mają być też usunięte z ropy, eksportowanej przez Rosję tankowcami z portu Ust-Ługa nad Bałtykiem, ogłosiło rosyjskie Ministerstwo Energii.

We wtorek Transnieft zapowiedział też, że zamierza przewozić cysternami kolejowymi zanieczyszczoną ropę z Białorusi do portu Noworosyjsk nad Morzem Czarnym. Po wymieszaniu z czystym surowcem dla rozrzedzenia zanieczyszczeń będzie eksportowana tankowcami. Rosyjskie koleje RŻD podały, że w maju mogą przewieźć 100 tys. ton surowca.

embed

Zagrożenie dla Lotosu

Polskie rafinerie wstrzemięźliwie informują o swoich problemach z zanieczyszczoną ropą z Rosji. Skupiają się głównie na zapewnieniach, że mają zapewnione dostawy surowca – chociaż rząd Polski dał już Orlenowi i Lotosowi zielone światło do skorzystania z specjalnych zapasów ropy, tworzonych na wypadek kryzysu. Z takich zapasów w poniedziałek także rząd Czech pozwolił korzystać tamtejszym rafineriom Orlenu.

Zanieczyszczenie ropy to także wyzwanie dla gdańskiej rafinerii Lotos, gdzie pod koniec maja włoski wykonawca ma przekazana do eksploatacji instalacje EFRA, zwiększające znacznie potencjał rafinerii.

Ta największa od lat inwestycja Lotosu ma już ponad rok poślizgu, a na koniec marca była zaawansowana w 99,6 proc. Czy obecny termin zostanie dotrzymany? We wtorek na konferencji prasowej nie potwierdził tego jednoznacznie wiceprezes Lotosu ds. inwestycji Patryk Demski.

Rykoszetem w Ukrainę

W przeddzień ujawnienia przez Białoruś zanieczyszczeń w ropie rząd Rosji ogłosił, że od 1 czerwca wprowadza embargo na eksport ropy na Ukrainę, a eksport rosyjskich paliw i węgla na Ukrainę będzie wymagać specjalnych zezwoleń.

Do tej pory takie rosyjskie sankcje miały ograniczone znaczenie dla Ukrainy, która importowała paliwa głównie z Białorusi. Jednak teraz białoruskie rafinerie z powodu dostaw zanieczyszczonej ropy z Rosji radykalnie zmniejszyły produkcję i Białoruś już ograniczyła eksport paliw na Ukrainę.

Przedłużanie się problemów Białorusi z rosyjską ropą po wejściu w życie nowych sankcji może więc wywołać deficyt na ukraińskim rynku paliwowym.

Moskwa stara się za to załagodzić napięcia z Mińskiem, wywołane przez skandal z zanieczyszczoną ropą. „To zły incydent”, ale nie powinien mieć wpływu na stosunki Rosji z Białorusią w innych dziedzinach – powiedział we wtorek premier Rosji Dmitrij Miedwiediew po spotkaniu z białoruskim premierem Siarhiejem Rumasem. Szef rosyjskiego rządu obiecał też zniesienie embargo na produkty mleczarskie z Białorusi.

W środę Putin wykonał kolejny gest wobec Białorusi, odwołując ze stanowiska ambasadora Rosji Michaiła Babicza. Sprawował on urząd zaledwie od sierpnia zeszłego roku, ale w tym czasie był kilka razy ostro krytykowany przez białoruską dyplomację.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.