Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Wszystkim, którzy wykażą, że ponieśli realne straty, zostaną one zrekompensowane - zadeklarował wicepremier Rosji Dmitrij Kozak po spotkaniu z wicepremierem Białorusi Iharem Laszenką. Na tym spotkaniu wiceszefowie rządów Rosji i Białorusi rozmawiali o kryzysie spowodowanym przez dostawy z Rosji ropy naftowej zanieczyszczonej silnie korozyjnymi chlorkami organicznymi. O wykryciu tych zanieczyszczeń w stężeniu kilkadziesiąt razy przekraczającym normy, Białoruś zaalarmowała tuż przed świętami Wielkiej Nocy. Trzy tygodnie temu odbiór zanieczyszczonej ropy z Rosji wstrzymały też Polska, Niemcy oraz Czechy, Słowacja i Węgry.

Pod koniec zeszłego tygodnia wznowiono tranzyt rosyjskiej ropy z Białorusi przez Ukrainę na Węgry.

Ale w piątek białoruska firma Biełnieftiechim poinformowała, że ten przesył znów wstrzymano, bo na Ukrainie nie ma zbiorników do przechowywania zanieczyszczonej ropy.

Francuzów ratuje Naftoport w Gdańsku

Także w piątek o częściowym wstrzymaniu produkcji z powodu zanieczyszczeń rosyjskiej ropy naftowej poinformowała niemiecka rafineria francuskiego koncernu Total. 

"Spodziewamy się, że praca zostanie wznowiona w sobotę, przy wykorzystaniu alternatywnych dostaw za pośrednictwem Gdańska (w Polsce)" - napisano w komunikacie koncernu Total, cytowanym przez agencję Reuters. 

Francuski koncern zaznaczył jednak, że działalność jego niemieckiej rafinerii zostanie ograniczona z powodu problemów z dostawami surowca z Rosji. Jednak Total podejmie działanie, by nie zakłóciło to dostaw paliw do jego klientów.

Według niemieckich analityków w rafinerii koncernu Total w mieście Leuna wyłączono instalacje odpowiedzialne za połowę potencjału tych zakładów. 

O odszkodowaniach nie mówmy

Deklarując rekompensaty, władze Rosji nie chcą jednak rozmawiać o ich wysokości. - Dziś trzeba zakończyć fizyczne usuwanie wszystkich skutków [zanieczyszczenia]. Jeśli dziś zajmiemy się tymi rachunkami i spróbujemy policzyć, ile komu wyjdzie, to przeniesiemy akcent na inne zadania - stwierdził wicepremier Kozak. Dodał: - Dziś zaproponowałem, aby nawet nie podnosić tej kwestii.

Szkopuł w tym, że wstrzymanie dostaw zanieczyszczonej ropy z Rosji zmusiło rafinerie w Europie Środkowej do nieplanowanego wykorzystania własnych zapasów surowca i ropy z państwowych rezerw, a także szukania dodatkowych dostaw z alternatywnych źródeł. Trzeba będzie zapłacić za usuwanie zanieczyszczonego surowca, a firmy rurociągowe nie zarabiają na transporcie ropy.

Rosyjski limit

Tymczasem w tym tygodniu rosyjski minister Aleksandr Nowak już określił górny limit rosyjskich odszkodowań.

- Szkody, które będą wymagać rekompensaty, wyniosą łącznie poniżej 100 mln dol. - stwierdził Nowak.

Dodał, że ta kwota dotyczy strat wszystkich poszkodowanych, czyli także firm z Rosji. Mogą one ponieść straty, bo według Nowaka zalegającą już w państwach Europy Środkowej zanieczyszczoną ropę rosyjskie kompanie naftowe mogą sprzedać z rabatem.

Tymczasem pod koniec zeszłego tygodnia prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka stwierdził, że skandal z zanieczyszczoną ropą z Rosji kosztował tylko Białoruś kilkaset milionów dolarów. Te szacunki pośrednio potwierdził rosyjski dziennik „Wiedomosti”. Ocenił, że na skandalu z zanieczyszczoną ropą do końca tego roku Białoruś straci co najmniej kwotę w granicach 270-435 mln dol. A wartość zanieczyszczonej ropy ten dziennik oszacował na ponad 2,5 mld dol.

- Sam kosz instalacji w rafinerii w Mozyrzu, w których doszło do awarii wskutek zanieczyszczenia ropy to równowartość ok. 30 mln dol. - powiedział w piątek białoruski wicepremier Ihar Laszenka, cytowany przez agencję Biełta.

Poszkodowany Kazachstan

Odszkodowania od rosyjskiej, państwowej firmy rurociągowej Transnieft domaga się także Kazachstan. Tamtejsze firmy naftowe dostarczają surowiec do rosyjskich rurociągów, a w zamian taka sama ilość surowca jest ładowana na eksport tankowcami z rosyjskich terminali nad Morzem Bałtyckim.

- Ponieważ dostarczaliśmy ropę odpowiedniej jakości, a dostaliśmy od koncernu Transnieft ropę niespełniającą wymogów jakości, to zgodnie z umową powinniśmy dostać rekompensatę od Transnieft - powiedział kazachski wiceminister energetyki Aset Magaułow.

Możejki ocalone

Dodał, że dotyczy to sześciu tankowców z ładunkiem łącznie 590 tys. ton ropy naftowej.

Niewykluczone, że ten zanieczyszczony rosyjski surowiec próbowano wcisnąć litewskiej rafinerii Orlenu w Możejkach. W środę przedstawiciele tej rafinerii powiedzieli litewskiemu dziennikowi „Verslo Zinios”, że w maju zakład w Możejkach odmówił przyjęcia dwóch tankowców z zanieczyszczoną rosyjską ropą.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.