Martyna Mroczek-Kowalik: Opakowanie najmniej szkodliwe dla środowiska to...?

Katarzyna Michniewska: Takie, którego skład jest znany i nadaje się do ponownego użycia bądź recyklingu: papierowe, szklane, z drewna itp. Ważne, by za wszelką cenę minimalizować masę opakowań, które za chwilę stają się odpadami. Z tego powodu dla świadomego konsumenta kluczowe powinno być, by towar zapakowany był w minimalną ilość najmniej rozbudowanego opakowania. Zdecydowanie powinniśmy unikać małych drobnych dodatków z tworzyw sztucznych, foliówek, woreczków, które są bardzo trudne do zebrania i ze względu na swoją małą wagę nieopłacalne w transporcie.

Masa plastiku, która dostała się do środowiska, osiągnęła skalę, która zagraża naszemu zdrowiu, a nawet życiu.

Może rosnący ruch Zero Waste, który chce wyeliminować śmieci, to właściwa droga?

– Ruch Zero Waste jest dość „starą” modą, o czym niewiele osób wie. Przez kilkadziesiąt lat nie udało się zahamować konsumpcjonizmu, który w szalonym tempie zalewa naszą planetę odpadami. Nie sądzę, aby nagle, po kilkudziesięciu latach działalności, tego typu organizacji udało im się odwrócić ten trend.

Dla wielu ludzi ruch Zero Waste poprzez swoje założenia jest tak ortodoksyjny, że zniechęcają się oni do redukcji odpadów, bo nie są w stanie osiągnąć punktu zerowego. Czy chociażby słynnego litrowego słoika śmieci rocznie na czteroosobową rodzinę, jak ma w zwyczaju reklamować swój styl życia Bea Johnson. Poprzez tak utopijne slogany ruch ten, który mimo wszystko oceniam pozytywnie, niestety zraża do siebie przeciętnego Kowalskiego.

To co w takim razie robić?

– Myślę, że dużo większą szansą dla środowiska są inwestycje w nowe technologie, które pozwoliłyby na ponowne zagospodarowanie odpadów. Na przykład pomysł ponownego przerobu starego obuwia na nowe modele z najnowszych kolekcji dzięki drukarkom 3D.

Jak to działa?

– Klient przynosi do sklepu stare obuwie, wrzuca je do specjalnej maszyny, która je rozdrabnia, a następnie na ekranie komputera wybiera sobie nowe wcielenie poprzedniego obuwia, w które zostanie ono zmienione za pomocą drukarek 3D. Tego typu sklepy mają opcję wizualizacji różnych modeli, kolorów, krojów, tak byśmy dobrali wersję najbardziej pasującą do naszej sylwetki, gustu, upodobań. Brzmi jak science fiction, ale już się dzieje.

Jednocześnie prowadzone są badania naukowe nad wynalezieniem sposobu bezpiecznego spalania odpadów czy odłowienia zalegających odpadów w morzach i oceanach i ponowne ich wykorzystanie w gospodarce. Bardzo kibicuję tym działaniom i czekam w napięciu na ich efekty.

Ale co możemy zrobić my – zwykli konsumenci, którzy chcą na co dzień dbać o środowisko?

– Wybierajmy opakowania proste, szare i bezpieczne, a nie te, które są rozbudowane i kolorowe. Wartość tego, co w środku, będzie taka sama, a różnica dla środowiska – ogromna. To od konsumentów zależy, czy producenci będą konkurować na atrakcyjne opakowania, czy na faktyczną jakość produktów.

Może najlepiej w ogóle zrezygnować z opakowań? Przecież w Polsce pojawiły się już sklepy, w których można tak kupować.

– Nie jest możliwe wyeliminowanie wszystkich opakowań, ale na pewno warto używać ich jak najmniej. Mam nadzieję, że ta potrzeba dotrze do nas, zanim zdziesiątkują nas nowotwory, choroby związane z zanieczyszczeniem powietrza i alergie, związane z kontaktem ze źle przetwarzanymi surowcami.

Wprowadzona od początku tego roku obowiązkowa opłata za torby foliowe to chyba krok w dobrym kierunku.

– Obawiam się, że ograniczenia co do grubości tych foliówek spowodują, że w myśl idei „Polak potrafi” odrobinę cieńsze bądź grubsze dalej będą rozdawane w sklepach dla wygody klienta. Ważne jednak, że przepis taki, być może niedopracowany i wprowadzony w pośpiechu, ale jednak swoją treścią sygnalizuje, że foliówki stanowią problem dla środowiska. Wyspa z tego typu odpadów pływająca po Pacyfiku ma już wielkość czterokrotnie większą od obszaru Polski. Odpady te zostały skupione w okolicach Azji, ale to nie oznacza, że nie ma tam naszych, polskich odpadów – wręcz przeciwnie!

Czyli Ministerstwo Środowiska dobrze zrobiło?

– Brakuje ogólnopolskiej kampanii, która wyjaśniłaby, dlaczego ten przepis wprowadzono oraz jaką alternatywę ma konsument i jak powinien postępować, by uniknąć kosztów opłaty recyklingowej. Trzeba nagłaśniać korzyści środowiskowe wykorzystywania toreb wielokrotnego użytku, na przykład tych z materiału – to na pewno poprawiłoby ocenę tej zmiany. Mimo to uważam, że to ważny sygnał dla społeczeństwa. I ostatni dzwonek – Polska dopiero w 2018 roku wprowadza takie przepisy, podczas gdy wiele państw Unii Europejskiej korzysta już od dawna z ich efektów w postaci dużo mniejszej liczby zaśmiecających otoczenie reklamówek.

Dlaczego w Polsce jest tak niewiele opakowań zwrotnych? W Niemczech czy Danii to norma – dotyczy nie tylko szklanych butelek, ale nawet słoików czy puszek. Polacy pamiętają opakowania zwrotne z czasów PRL. Co stoi na przeszkodzie, by do tego wrócić?

– Opakowania zwrotne wymagają od nas dużo więcej wysiłku i zaangażowania niż te jednorazowe, które możemy po prostu wyrzucić. Dodatkowo dochodzi kwestia wygody: opakowanie z tworzywa jest dużo lżejsze, łatwiejsze i tańsze w transporcie niż np. ze szkła. Nie sądzę, aby istniała gospodarka, w której większość opakowań jest zwrotna – to duże wyzwanie logistyczne.

Odnoszenie do sklepu wykorzystanych opakowań to więcej zachodu niż po prostu wyrzucenie ich do kosza – myślę, że głównie dlatego system kaucyjny nie funkcjonuje w Polsce.

W miarę jak poprawiać się będą przepisy w zakresie gospodarki odpadami w Polsce, a wartość surowca wzrośnie, być może pojawią się inwestorzy, którzy będą chcieli w łatwy sposób odzyskać swe raz wprowadzone na rynek opakowania.

Pani firma organizuje dla przedsiębiorców wyjazdy szkoleniowe do Japonii. Które z tamtejszych rozwiązań powinniśmy skopiować w Polsce?

– Najciekawsze jest to, które dotyczy makulatury. W Kioto na przykład do centrum recyklingu nie trafiają odpady z papieru i tektury. Dla nas, którzy zwykliśmy jeszcze do niedawna mieszać wszystko w jednym kuble, jest to widok dość nietypowy. Okazuje się, że historycznie, wręcz od czasów samurajów, papier w Japonii jest traktowany jako bardzo cenny surowiec i dlatego też mieszkańcy segregują go i przekazują wyspecjalizowanym zbieraczom. Ci dbają, by makulatura w odpowiednim stanie, bez wody, tłuszczu czy bioodpadów, trafiła bezpośrednio do papierni. My mieliśmy taki zwyczaj w czasach PRL – większość z nas pamięta paczki, które zanosiliśmy do punktu skupu. Bardzo źle, że od tego odeszliśmy.

Dlaczego Polacy tak niechętnie segregują śmieci? Według zaleceń Komisji Europejskiej w 2020 roku powinniśmy osiągnąć poziom 50 proc. odzysku i ponownego użycia papieru, szkła, metali i tworzyw sztucznych, a obecnie to tylko nieco ponad 25 proc.

– Przede wszystkim my, Polacy, nie uważamy tego za priorytet. Po reformie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach – tak zwanej ustawy śmieciowej – wprowadzono niestety dwie opłaty: za odpady segregowane i niesegregowane. To stanowiło swojego rodzaju zaproszenie do niesegregowania i zepsuło dodatkowo dotychczasowe starania. Ludzie nie wiedzą też, co dzieje się z ich odpadami – śmieciarka przyjeżdża, czary-mary i problem z głowy. Widać również, że nie jesteśmy na tyle biedni, by zadbać o odzysk surowca. Według szacunkowych wyliczeń rocznie wyrzucamy do kubła w postaci odpadów surowcowych, które mogłyby być zrecyklingowane, około kilkuset złotych na osobę.

Polskie przepisy bardziej restrykcyjnie traktują za to przedsiębiorców. Pani firmy zarabiają na tym, że muszą oni spełniać normy zarządzania odpadami.

– Firmy, którymi kieruję, świadczą przedsiębiorcom usługi doradztwa środowiskowego oraz z zakresu realizacji ustawowych obowiązków odzysku i recyklingu opakowań. Prowadzimy też publiczne kampanie edukacyjne. Reprezentujemy przedsiębiorców w trakcie stresujących dla nich kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska czy z Urzędu Marszałkowskiego. Dbamy, by prawidłowo stosowali wszelkie przepisy z zakresu ochrony środowiska. Pomagamy klientom sprostać wszystkim nakładanym na nich ustawowym obowiązkom w taki sposób, by nie musieli płacić kar: mandatów, grzywien czy opłaty produktowej.

Co to jest opłata produktowa?

– To rodzaj kary. Powstaje, gdy wprowadzający opakowania nie wywiązuje się z ustawowego obowiązku. Przedsiębiorcy muszą przestrzegać zasady „zanieczyszczający płaci”, czyli jeśli wprowadzają na rynek produkty w opakowaniach, to powinni zapłacić za ich odzysk i recykling na odpowiednim poziomie. Ten sam producent bądź importer zobowiązany jest do edukowania swoich konsumentów, a obowiązek ten może także zlecić nam.

Przedtem pracowała pani w działach logistyki największych światowych korporacji FMCG [fast-moving consumer goods, czyli produkty szybkozbywalne] – czy przy tak ogromnej skali działalności tych firm i milionach wytwarzanych przez nich opakowań można w ogóle mówić o ich odpowiedzialności za środowisko?

– Właśnie to skala działalności i globalny zasięg powodują, że firmy te są odpowiedzialne za efekty korzystania ze środowiska. Mówi się, że są przedsiębiorstwa, które pobierają tyle wody do produkcji napojów, że wpływa to na gospodarkę wodną planety. Firmy te w ramach rozszerzonej odpowiedzialności producenta bądź społecznej odpowiedzialności biznesu próbują tuszować fakt, że tak ogromna skala produkcji ma tragiczne skutki dla ekosystemu. Jednak daleka byłabym od obarczania producentów tą odpowiedzialnością – to konsument dzięki popytowi wyraża swoją wolę i wyznacza trendy. Dopóki kupujemy więcej niż potrzeba, szukamy dużych, przesadnie rozbudowanych opakowań, korzystamy z jednorazowych produktów, kupujemy wodę w plastikowych butelkach, zamiast pić ją z kranu, dopóty rosła będzie produkcja. A wraz ze wzrostem liczby ludności i rosnącą zamożnością doprowadzi to do totalnej eksploatacji zasobów Ziemi w stopniu, który uniemożliwi nam jej zamieszkiwanie. Możliwe, że wydarzy się to jeszcze za życia ludzi z mojego pokolenia. Jedynym wyjściem z sytuacji jest drastyczna zmiana podejścia i ograniczenie konsumpcji.

Dr Katarzyna Michniewska - Prezes zarządu firmy Eko Cykl Organizacja Odzysku Opakowań SA oraz dyrektor zarządzająca firmy M&M Consulting i współwłaścicielka obu firm. Zatrudnia około 30 pracowników. Specjalistka w zakresie logistyki odzysku; były pracownik działów logistyki największych światowych koncernów FMGC (L’Oréal i Kraft Jacobs Polska). Eko Cykl obsługuje stale ok. 4 tys. podmiotów zajmujących się produkcją, importem i handlem we wszystkich sektorach gospodarki – to organizacja odzysku o największej liczbie klientów w Polsce.

Zobacz projekt #Ekodziałania