Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
China Central Television (CCTV) podlega Wydziałowi Propagandy KPCh. Ma monopol na nadawanie informacji spoza kraju, a inne stacje telewizyjne mają obowiązek codziennie transmitować wiadomości autorstwa CCTV.

A stacja ma moc, o czym przekonała się już niejedna firma. Apple oberwało za to, że traktuje klientów w Chinach inaczej niż np. w USA. Efekt? Tim Cook, szef amerykańskiego giganta, pokajał się i przeprosił . CCTV skrytykowała Volkswagena za to, że sprzedaje w Chinach auta z zaniżonym standardem, co skutkuje większą liczbą wypadków. Efekt? Volkswagen wycofał z tamtejszego rynku 380 tys. samochodów w celu poprawienia ich jakości. Teraz dostało się Starbucksowi

Starbucks na celowniku państwowej telewizji

Z obszernego reportażu państwowej telewizji wynika, że ceny za kawę w Chinach są o 30-50 proc. wyższe niż za ten sam produkt w USA, Wielkiej Brytanii czy w Indiach. Dla przykładu, średnia latte kosztuje w Pekinie 27 yuanów (około 4,5 dolara), podczas gdy w Chicago - ponad dolar mniej. Telewizja zarzuciła firmie narzucanie zbyt wysokiej marży. Z danych telewizji wynika, że marża Starbucksa w Chinach i regionie Pacyfiku wynosi 32 proc., podczas gdy w USA - 21,1 proc., a w Europie, w Afryce i na Bliskim Wschodzie - zaledwie 1,9 proc.

- Starbucks ma możliwość cieszenia się wysokimi cenami w Chinach głównie dlatego, że konsumenci kierują się ślepą wiarą w zachodnie marki - mówił cytowany w materiale Wang Zhendong, dyrektor Coffe Association w Szanghaju.

Starbucks już zdążył odnieść się do krytyki, tłumacząc, że nie można brać stawek procentowych podanych przez telewizję całkiem serio. Wspomniana 32-proc. marża to nie tylko wynik Chin, ale suma pozostałych krajów regionu Pacyfiku. Mimo to krytyka największej chińskiej telewizji nie wróży sieci kawiarni najlepiej. Zwłaszcza że rynek chiński jest dla Starbucksa kluczowy. Sieć ma tam ok. 850 lokali (więcej placówek Starbucksa jest tylko w USA, Kanadzie i Japonii), a do 2015 roku zamierza zwiększyć ich liczbę do 1500.

Co się składa na kawę Starbucks

Co ciekawe, The Wall Street Journal opublikował procentowy udział poszczególnych czynników w cenie kubka kawy w Chinach. Dane nie pochodzą od Starbucksa, lecz od firmy SmithStreet (kawiarnie z reguły wolą nie chwalić się takimi informacjami).

Duża latte w Chinach to ok. 4,80 dolara. Z czego np. koszty pracy to jedynie 41 centów (9 proc. całości), podatek - 24 centy (5 proc.). Zysk dla Starbucksa - 85 centów (18 proc.). Największy udział w kosztach ma więc czynsz, jaki sieć płaci za dany lokal - średnio ok. 1,25 dolara (26 proc.) ceny dużego kubka latte.

Za co płacimy w Starbucks w Polsce?

Starbucks jeszcze nie odpowiedział na nasze zapytanie dotyczące udziału kosztów w kubku kawy w Polsce. Jednak, jak pisaliśmy, w Polsce za kubek kawy latte w sieciowych kawiarniach zapłacimy średnio ok. 10-13 zł (ok. 4,25 dolara). W tym zawiera się podatek VAT (23 proc.).

Ogółem według naszych wyliczeń na cenę polskiego kubka latte składa się: mleko - 5 proc. kosztów, kawa - 20 proc. kosztów, 23 proc. - podatek VAT i ok. 52-proc. marża (w czym zawierają się koszty operacyjne, pracy i najwyższy z nich - czynsz za wynajem danego lokalu).

Wcześniej kawiarnie stosowały 8-proc. stawkę VAT podciągając kawę z mlekiem pod produkt mleczny, lecz od kwietnia tego roku przepisy ściśle tego zabraniają. Co do samej kawy, dzięki suchej pogodzie w Brazylii - największym na świecie producencie kawy, jej cena jest najniższa od marca 2009 roku - funt, czyli niespełna pół kilograma kosztowało wczoraj ok. 1,12 dolara).

Cena kawy Starbucks na tle innych państw

Jak to się ma do innych państw? Przedstawia to index Starbucksa, którego główną przesłanką jest - im silniejsza waluta danego kraju, tym więcej dolarów trzeba za kawę zapłacić. W Oslo za dużą latte Starbucksa zapłacimy ok. 9,83 dolara (ok. 30 zł), w Moskwie - 7,27 dolara (ok. 20,2 zł), w Atenach - 5,84 dolara (ok. 17,85 zł), w Paryżu - 5,18 dolara (ok. 15,8 zł), w Seulu - 4,54 dolara (ok. 13,88 zł), w Buenos Aires - 4,18 dolara (ok. 12,78 zł), w Toronto - nieco ponad 4 dolary (ok. 12,29 zł), w Meksyku - 3,22 dolara (9,84 zł).

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.