Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Na co dzień staramy się kontrolować rodzinne wydatki i bacznie pilnować tego, by nasze portfele nie chudły za szybko. Ale w końcówce grudnia zawsze dzieje się coś dziwnego. To "coś" sprawia, że konsekwencje świąt odczuwamy zwykle dłużej niż tylko przez kilka kolejnych dni. I, niestety, nie ograniczają się tylko do bólu brzucha z powodu przejedzenia. Wy też tak macie?

Pół biedy, gdy portfel z powodu świąt cierpi tylko w styczniu - wychodzenie z debetu i większe niż zwykle spłaty kart kredytowych to, niestety, także część poświątecznego rytuału. Ale niektórzy z naszych znajomych konsekwencje Bożego Narodzenia odczuwają w domowych budżetach do wiosny, a czasem i do wakacji. Jak wyjść z tego zaklętego kręgu? Jak się w nim w ogóle nie znaleźć? Wystarczy nie popełnić kilku błędów, których większość pewnie i tak popełnimy.





1. Kupisz za dużo jedzenia, przepłacisz

Każdy czas, w którym przygotowujesz się do ugoszczenia większej liczby osób, powoduje kłopoty z oszacowaniem, ile jedzenia trzeba kupić. Przeważnie poświąteczna inwentaryzacja lodówki wykazuje mniejsze lub większe straty. Ile pieniędzy wyrzucamy razem z jedzeniem? Według firmy Deloitte przeciętna rodzina wyda na święta ponad 1,1 tys. zł. Jeśli mieszkasz w mieście, to twój budżet może być większy, a jeśli w mniejszej miejscowości - skromniejszy. Od połowy do dwóch trzecich wydatków pochłaniają zwykle przygotowania do świąt (jedzenie, choinka, gwiazdkowe akcesoria), a resztę prezenty. Jeśli żywność stanowi połowę przeciętnego budżetu świątecznego, czyli 550 zł, i wyrzucisz tylko 10 proc. jedzenia (a według działających w Polsce banków żywności przeciętny "wskaźnik marnowania" jedzenia wynosi 20-30 proc.), to z dymem puścisz ponad 50 zł. Przy wyższym bud-żecie i wyższym "wskaźniku marnowania" może to być kilka stówek.

2. Wpadniesz w debet, przepłacisz

Nie zaciągasz na święta żadnych nowych kredytów? To super, ale wystarczy, że z powodu wydatków świątecznych zwiększysz wykorzystanie pieniędzy z linii debetowej, a już jesteś ugotowany. Jeśli masz kartę kredytową, to też nawet nie zauważysz, że wydałeś więcej niż w poprzednich miesiącach. Dopiero w połowie stycznia dostaniesz rozliczenie transakcji z kwotą do zapłaty - zapewne większą niż w listopadzie czy październiku. W korzystaniu z pieniędzy udostępnionych przez bank nie ma nic złego, o ile będziesz w stanie najpóźniej w styczniu, lutym doprowadzić saldo debetowe oraz to na karcie kredytowej do stanu sprzed Bożego Narodzenia. Jeśli zdarzyło ci się w przeszłości, że po grudniowym rozpasaniu przez cały kolejny rok borykałeś się z wysokim długiem kartowym, wprowadź dzienny limit wydatków. Pamiętaj: każdy 1000 zł dodatkowego długu na karcie to 10-15 zł miesięcznie więcej odsetek.

3. Dasz dziecku prezent pułapkę. Przepłacisz (w przyszłości)

Prezenty też trzeba kupować z głową. Niestety, zwykle dajemy się wodzić za nos marketingowcom, którzy promują głównie zabawki i upominki, których zakup jest elementem większej serii. Jakiś czas temu dziecko znajomych dostało album do zbierania kart z piłkarzami drużyn występujących w Lidze Mistrzów. Kosztował raptem parędziesiąt złotych. Od tego czasu z dymem poszły znacznie większe pieniądze na zakupy kart do tego albumu (bo w zestawie startowym dali oczywiście tylko niewielką ich część). Paczka z sześcioma kartami kosztuje ok. 3-4 zł. A trzeba ich uzbierać kilkaset. To przykład prezentu dla dziecka, który jest strzałem w stopę, bo skazuje prezentodawcę na znacznie większe wydatki w przyszłości.

4. Kupisz na raty, przepłacisz

Masz określoną pulę pieniędzy na świąteczne wydatki i potrafisz się w niej zmieścić? W sklepie grozi ci niebezpieczeństwo w postaci zakupów na raty. Nawet jeśli są to rzeczywiście raty "zero procent" (bez żadnych haczyków) i nawet jeśli dotyczą sprzętu, bez którego rzeczywiście nie przeżyłbyś ani chwili dłużej, to możesz wpaść w pułapkę. Relatywnie niski wydatek związany z pierwszą ratą (mieszczący się w twoim budżecie na grudzień) będziesz odczuwał przez wiele następnych miesięcy. Nie warto odchorowywać tegorocznych świąt przez najbliższych np. 30 miesięcy (bo aż tak długie potrafią być raty w niektórych sklepach).

5. Dasz się złapać na lep reklamy. Przepłacisz

Z badań wynika, że pod choinką chcemy znaleźć to, co widzimy w reklamach. A więc kosmetyki Vichy, L'Oréal albo Nivea, perfumy Chanel i Calvin Klein, ubrania z H&M i Reserved, biżuterię Apart. I pewnie też takie prezenty kupimy swoim bliskim. Choć przecież wiemy, że budżety reklamowe są zwykle uwzględnione w cenach towarów, a to, co znamy z telewizji, przeważnie jest droższe (choć nie zawsze lepsze) od towarów, których reklam nie widać na każdym rogu.

6. Podarujesz jej odrobinę luksusu. I przepłacisz

Serce nie sługa. "Ona jest tego warta", "Podaruj mu odrobinę luksusu na święta" - kuszą eleganckie witryny salonów z drogimi zegarkami, biżuterią i perfumami. Od połowy listopada sklepy zaczynają podnosić ceny o 10-15 proc. Im bliżej świąt, tym jest drożej - mamy coraz mniej czasu, nie patrzymy na ceny, a przecież musimy kupić ten idealny prezent. Niestety, ceny towarów luksusowych po świętach nie spadną - szczyt drożyzny w segmencie luksusowym kończy się dopiero po walentynkach.

7. Pójdziesz na zakupy w ostatniej chwili, więc przepłacisz

Im później pójdziesz na świąteczne zakupy, tym drożej będą cię kosztowały. Nie będziesz miał czasu na porównanie cen, więc będziesz kupował to, co się nawinie pod rękę. Będziesz działał pod presją czasu, więc będziesz bardziej podatny na triki marketingowców. Kupując wszystkie prezenty na początku grudnia, przy porównywalnym budżecie można wydać 10-20 proc. mniej. Na kilka tygodni przed świętami i ceny są jakby niższe, i promocji pułapek mniej. A przede wszystkim jest czas, żeby dać prztyczka wysokim cenom i nie kupować w pierwszym napotkanym sklepie czegoś, co u sąsiada jest tańsze.

8. Będziesz kupował wielopaki. I przepłacisz

Święta to okres, w którym zawsze chętnie dają wszystkiego więcej, niż potrzebujemy. Dwa w cenie jednego, większe w cenie mniejszego, drugi egzemplarz o połowę taniej... Kilka dni temu znajomy był w sklepie ze spodniami. A tam świąteczna promocja - trzecia sztuka gratis. Choć miał zamiar kupić tylko jedną, wcześniej upatrzoną parę, to skończyło się tak, że kupił dwie, tylko po to, żeby trzecią dostać gratis. Po co mu trzy nowe pary spodni? Nie wiemy. Ale wiemy, że zamiast za jedną parę zapłacił za dwie. Czyli wydał dwa razy więcej, niż chciał.

9. Kupisz w święta, a po świętach będzie taniej. Przepłacisz

Patrząc na reklamy, można dojść do wniosku, że w święta ceny elektroniki są najniższe. Ochoczo przyznają to rzecznicy sieci handlowych. Bzdura! Świąteczne ceny wcale nie są szczególnie atrakcyjne. Komunie, mikołajki czy gorący czas przedświąteczny to dla sklepów żniwa. Na początku grudnia ub.r. średnia cena Samsunga Galaxy Tab2 w internetowych sklepach skoczyła w górę średnio o 25 zł - z 855 do 879 zł, a spadła w drugim tygodniu stycznia. Jeśli poczekasz kilka tygodni z zakupem wymarzonego telewizora, zaoszczędzisz 10-15 proc. (przy telewizorach ze średniej półki do 3 tys. zł).

10. Spontaniczny wyjazd do ciepłych krajów? Przepłacisz

A może rzucić te przygotowania i pojechać do ciepłych krajów na wigilię pod palmą? Jeśli ta myśl naszła cię przy rytualnym lepieniu pierogów i spontanicznie kupiłeś bilety, najpewniej przepłaciłeś. Oszczędniej byłoby zaczekać dwa tygodnie. Styczeń to martwy sezon, w którym tourope-ratorzy za twój wyjazd do Egiptu są gotowi nawet dopłacać. Rabat może wynieść do 50 proc. ceny z oficjalnego cennika. Bez problemu znajdziesz wtedy w ofertach last minute tygodniowy pobyt w czterogwiazdkowym hotelu w kraju nad Morzem Śródziemnym poniżej 1000 zł za osobę. Następna taka okazja będzie dopiero w maju - tuż po końcu majówki, gdy biura podróży znów zaczną świecić pustkami.

Przepłacisz. Ale czy to źle?

Bo im więcej wydasz, tym bardziej nakręcisz gospodarkę. Według KPMG na samo jedzenie przed świętami wydamy 5 mld zł. - Wydatki świąteczne stanowią 1-1,5 proc. PKB wytwarzanego przez nas w całym roku - szacuje Jakub Borowski z Credit Agricole. A więc dzięki temu, że nie szanujemy pieniędzy w święta, gospodarka w tym czasie rozwija się dwa razy szybciej niż w zwykłe dni. Jeśli w te święta popełnisz wszystkich dziesięć wymienionych powyżej błędów, to nie pomożesz własnemu portfelowi, ale na pewno przysłużysz się gospodarce. W imieniu Ekipy Samcika życzymy Wam udanych świąt!

Gotować samemu czy kupić? Wigilia dla 4 osób

Barszcz z uszkami

w domu: 30 zł : (buraki - 1,90 zł za kg, włoszczyzna - 4 zł za opakowanie, suszone grzyby - 22 zł, mąka, jajka)

z gotowych produktów: 12 zł (2 kartony barszczu po 3-4 zł za opakowanie, pół kilograma uszek z Tesco po 6,99 zł za kg)

Karp w galarecie

w domu: 30-37 zł (2 kg karpia po 21-28 zł kg, żelatyna - 2 zł, groszek - 2,50 zł i włoszczyzna do wywaru - 4 zł)

jeśli kupisz filety (30-35 zł za kg) - koszt rośnie do 55-65 zł.

w kateringu: 9 zł za jedną porcję (100 gr), 135 zł za 1,5 kg

Karp smażony

w domu: 22 zł (1,5 kg karpia plus panierka) lub 46 zł (gdy kupujemy filet z karpia)

w kateringu: 8 zł za 100 g czyli 120 zł za 1,5 kg

Pierogi

w domu: ok. 40 zł (mąka - 2 zł, jajka - 1 zł, kiszona kapusta - 3 zł, suszone grzyby - 22 zł, cebula)

w sklepie: 5-15 zł za kg, ale w najtańszych może być MOM (mięso oddzielane mechanicznie), czyli masarskie odpady

w kateringu: 29-35 zł za kg

Krokiety z kapustą i grzybami

w domu: (16 krokietów) 30-35 zł (0,5 l mleka, 0,5 kg pieczarek, 0,5 kg mięsa z kurczaka/indyka, warzywa, przyprawy, mąka, bułka tarta, 5 jajek)

w sklepie: 15 zł - trzy opakowania po 400 g

Wigilia z kateringu?

+ barszcz czerwony (250 ml plus pasztecik) - 4,50 zł

+ zupa grzybowa - 8 zł (200 ml)

+ uszka - 4,50 zł za 6 szt.

+ karp smażony - 8-12 zł za 100 g

+ karp w galarecie (100 g) - 9 zł

+ ryba po grecku - 10 zł za 100 g

+ pierogi z kapustą i grzybami - 7 zł (6 sztuk)

+ śledź w śmietanie - 6 zł (100 g)

+ krokiety (2 szt.) - 7 zł

+ postny bigos - 6 zł za porcję

+ makowiec - 22-25 zł za kg

+ sernik - 30-35 zł za kg

+ kutia - 13 zł za kg

Wniosek: kolacja wigilijna dla 4 osób w kateringu kosztuje minimum 350 zł

To równowartość ok. 20 godzin pracy (zakładając średnią stawkę wynagrodzenia w Polsce (17 zł za godzinę) albo ok. 30 godzin pracy przy stawce 12 zł za godzinę.

Chcesz porozmawiać z autorem, przekazać mu jakąś informację? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

Abonament telewizyjny to pułapka na emerytów?

Czy za oglądanie pornografii będzie trzeba płacić kary?

Kupił garnki w sanatorium, a teraz nie może ich zwrócić. Interweniujemy

Wiemy już, co dostaniesz od świętego Mikołaja




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.