Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
W lutym-marcu podobne pozwy dostaną szefowie innych firm oferujących tzw. polisy inwestycyjne. Te tzw. unit-linki to programy systematycznego oszczędzania, w których klient zobowiązuje się wpłacać pieniądze przez co najmniej 10 lat. A kara, jeśli nie płaci, jest sroga - można stracić nawet 100 proc. wpłaconych pieniędzy. Ubezpieczyciel natomiast nic nie musi - czy zarządza dobrze, czy źle, pobiera tak samo wysokie opłaty i nic mu nie można zrobić.

Wygląda na to, że era "ubezpieczeniowego niewolnictwa" właśnie się skończyła. Pozwy zbiorowe są jeszcze w lesie, ale ci, którzy wybrali trudniejszą drogę, wynajęli prawnika i złożyli pozew indywidualnie, już wygrywają. Tak zrobił jeden z klientów firmy AXA Życie, który odzyskał 3,6 tys. zł zwrotu opłaty likwidacyjnej wraz z odsetkami.

Opłaty za likwidacje klauzulą niedozwoloną

Sprawa dotyczyła polisy inwestycyjnej zawartej jeszcze w 2008 r. Przez niecałe trzy lata klient płacił (po 200 zł miesięcznie) i płakał, a potem przestał i w grudniu 2010 r. AXA jednostronnie zerwała umowę, zabierając prawie wszystkie pieniądze. Czytelnik myślał, że wszystko stracone, ale nadzieja wróciła rok później, gdy zapis podobny do tego, na podstawie którego AXA pobrała pieniądze z jego rachunku, UOKiK wpisał na listę klauzul niedozwolonych. Klient najpierw zwrócił się do Axy z pytaniem, czy może jednak oddałaby pieniądze. Wartość polisy w momencie rozwiązywania umowy wynosiła 4639 zł, więc wzięcie z tego 3600 zł opłaty likwidacyjnej stanowiło, przyznacie, pewną odmianę grabieży. AXA odpisała, że opłata likwidacyjna nie należy do wygórowanych, bo z tytułu kosztów wynagrodzenia agenta (1320 zł) oraz innych kosztów związanych z tą polisą mniej pieniędzy wziąć nie było można.

Wszystko, co można dostać za pieniądze, jest tanie.

Erich Maria Remarque




Klient ładnie przeprosił i... poszedł do prawników z prośbą o pomoc. I tak powstał pozew, w którym klient powołał się na art. 385 par. 1 kodeksu cywilnego, który mówi, że postanowienia umowy zawartej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy. Wrocławski sąd obejrzał sprawę ze wszystkich stron (sygn. akt I C 908/13), po czym stwierdził, że warunki umowy rażąco naruszają interesy konsumenta, a opłata likwidacyjna nie jest ceną, wynagrodzeniem ani żadnym innym świadczeniem głównym. A AXA powinna oddać całą opłatę likwidacyjną plus odsetki. I tak się przejechał po linii procesowej, pieczołowicie nakreślonej przez prawników ubezpieczyciela, że ci do dziś muszą być w szoku. Nie złożyli nawet apelacji i wyrok się uprawomocnił.

To niezwykle ważny wyrok. Każdy, kto nie jest zadowolony ze swojej polisy inwestycyjnej, na podstawie tej interpretacji przepisów może żądać, by oddano mu pieniądze (niekoniecznie tyle, ile wpłacił, ale na pewno ubezpieczyciel nie ma prawa zabrać wszystkiego, co jest na koncie).

Czy mieliście podobne doświadczenie Piszcie: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

Jak tanio kupić bilety na podróż?

Koszula zawoła cię w sklepie. Internet rzeczy

Pracownik infolinii: Dzwonicie bez sensu, więc płaćcie

10 pytań o awarie bankomatów




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.