Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Można dzięki niej płacić za zakupy, nie wkładając karty do terminalu, lecz jedynie zbliżając ją do niego. Dzięki temu ani na sekundę nie wypuszczamy karty z rąk, co zwiększa bezpieczeństwo (bo sprzedawca nie odczyta i nie zapamięta danych karty, co mogłoby posłużyć mu do dokonywania na nasze konto płatności w internecie). Zakupy z taką kartą mogą być też szybsze, bo małe rachunki (do 50 zł) płaci się samym tylko zbliżeniem, nie wbijając PIN-u. Jeśli nie potrzebujesz potwierdzenia transakcji, to wystarczy, że przyłożysz kartę do terminalu, poczekasz na akceptację transakcji i już możesz zabrać zakupy. Ani tradycyjna płatność kartą, ani gotówka nie jest tak szybka.

Problem w tym, że jeśli zgubimy kartę zbliżeniową albo ktoś nam ją ukradnie, a na dodatek plastik jest słabo zabezpieczony, to można stracić dużo pieniędzy. Czip na karcie nie powinien pozwolić na więcej niż trzy transakcje zbliżeniowe dziennie, co teoretycznie ogranicza straty klienta do 150 zł. Ale znam przypadki, w których ograniczenie nie zadziałało i ktoś stracił np. kilka tysięcy złotych w 78 transakcjach, w których złodziej ani razu nie musiał podać PIN-u. Banki zwykle uznają reklamacje klientów, ale po pierwsze, ich rozpatrywanie trwa długo, a po drugie, za każdym razem klient jest obciążany "wkładem własnym" w szkodę - czyli równowartością 150 euro (ok. 650-700 zł w zależności od kursu euro). To fatalny obyczaj, zwłaszcza gdy bank nie pozwala ani wyłączyć funkcji zbliżeniowej, ani manewrować limitem dziennym płatności tego typu.

Będzie można wybrać kartę bez "zbliżenia"?

Działająca przy Narodowym Banku Polskim Rada do spraw Systemu Płatniczego ogłosiła w zeszłym roku rekomendacje, których wprowadzenie ma poprawić sytuację klientów banków. Banki mają wprowadzić możliwość wyboru między kartą z funkcją zbliżeniową i bez niej. A jeśli jakiś bank tego nie zrobi - powinien zmniejszyć odpowiedzialność klienta za złodziejskie transakcje kartami zbliżeniowymi. Rada zasugerowała, że jeśli banki nie wprowadzą nowych zasad dobrowolnie, zostaną one wprowadzone administracyjnie.

Banki dość długo milczały, ale wreszcie zaczynają zmieniać reguły dotyczące "zbliżeniówek". Ostatnio Bank Millennium poinformował klientów, że maksymalna odpowiedzialność klienta za złodziejskie transakcje kartą zbliżeniową będzie od 15 kwietnia wynosiła równowartość 50 euro, a nie - jak dotychczas - 150 euro. Każdy klient będzie mógł też wyłączyć funkcję zbliżeniową w swojej karcie, a w przypadku kart Mastercard dodatkowo niemożliwe będzie wykonanie transakcji zbliżeniowej bez potwierdzenia, czy nie zostały przekroczone limity transakcji bez PIN-u (do 200 zł dziennie).

Wiem, że kilka innych banków jest w trakcie wprowadzania podobnych zmian. Kiedy staną się one standardem rynkowym, wreszcie będziemy mogli w pełni bezpiecznie używać kart zbliżeniowych.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

Nie ma auta bez wad. Niektóre są zamierzone

Nagroda, czyli kredyt na darmowych badaniach lekarskich

Widzisz wniosek o blokadę na koncie? Nic z nim nie rób

Pożyczki społecznościowe będą w naszym kraju popularniejsze?

Nieistniejąca umowa na Neostradę i realna kara




Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.