Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
W zeszłym tygodniu w Raiffeisenie pojawiła się dziwna w konstrukcji karta kredytowa. Nie płaci się za nią żadnych odsetek ani prowizji, tylko miesięczny abonament: 29 zł. Jest to stała kwota, niezależna od przyznanego przez bank limitu. Ten może wynieść maksymalnie 3000 zł, a więc nie jest przesadnie wypasiony. Ewidentnie jest to pomysł dla klientów z niższej półki, którzy do tej pory z kartami kredytowymi nie mieli wiele do czynienia. Kartę można dostać, mając miesięczne dochody od 1200 zł netto, co może nie jest najniższym wymaganiem na rynku, ale też nie tworzy sztucznych barier dla klientów mających w miarę regularne dochody i stałą pracę (a tylko tacy mogą myśleć o posiadaniu karty kredytowej).

To na pewno pomysł, który może się podobać miłośnikom prostoty i tym, którzy uważają klasyczne karty kredytowe za źródło zła. Tu bank oczekuje co miesiąc spłaty 3 proc. wykorzystanego limitu oraz 29 zł abonamentu. Proste jak drut. Oczywiście nie ma prowizji za płacenie kartą w sklepach, a poza tym za darmo są też wszystkie bankomaty w Polsce. Brzmi nieźle. Ale z drugiej strony, jeśli podsumować ten abonament, to robi się... prawie 350 zł rocznie. I to za możliwość korzystania z niewysokiej pożyczki - 3 tys zł.

Karta kosztuje tyle, co kredyt

Te prawie 350 zł, to mniej więcej tyle, ile wyniósłby koszt zwykłego kredytu gotówkowego, oprocentowanego na 21 proc. W sensie ponoszonych przez klienta kosztów jedyną różnicą między kartą z abonamentem a zwykłą pożyczką gotówkową jest możliwość zapłaty tylko kwoty minimalnej kredytu (3 proc. miesięcznie). W klasycznym kredycie gotówkowym trzeba spłacić zarówno odsetki, jak i kapitał przypadające na dany miesiąc (czyli znacznie więcej niż 3 proc. długu).

Mimo tej elastyczności, a także darmowych wypłat z bankomatów oraz dołączonego do karty ubezpieczenia na życie, trudno uznać cenę abonamentu - 29 zł miesięcznie - za jakąś szczególną atrakcję. Zwłaszcza że prawidłowo używana karta kredytowa w wielu bankach może być darmowa - często nie płaci się ani abonamentu miesięcznego, ani opłaty rocznej. A nawet jeśli wypadniesz z okresu bezodsetkowego, to bank może naliczyć najwyżej 16 proc. odsetek w skali roku. To wciąż mniej niż roczny koszt abonamentu dla trzytysięcznego limitu kredytowego w Raiffeisenie.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

Ile warto wydać na rower i jaki sprzęt kupić?

Spóźniasz się na samolot, anulują ci loty z przesiadki

Ile jest warta licencja na grę? Zniszczy się płyta - kupujesz nową

Farmaceuta tłumaczy, dlaczego klienci aptek nie chcą zamienników leków

Mogą cię napaść, ale nie okraść, czyli rowerzysty problemy z ubezpieczeniem




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.