Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Ekipa Samcika stanęła więc w obronie jednego z klientów, któremu bank odmówił wypłaty prawie 100 zł z tytułu rabatu

Kilka miesięcy temu pan Zbysław postanowił skorzystać z programu rabatowego mBanku i kupić nowy aparat fotograficzny. - Ponieważ jestem obdarzony "genem oszczędzania", długo szukałem, wybierałem, porównywałem setki modeli. W końcu wybrałem jeden ze sklepów na Allegro, w którym aparat kosztował nieco ponad 1600 zł. Ale chciałem dodatkowo skorzystać, więc sprawdziłem też rabaty oferowane przy zakupach internetowych przez banki - opowiada czytelnik.

Początkowo kusił go Alior Sync. Gdyby pan Zbysław kupił aparat za pośrednictwem tego banku, mógłby liczyć na zwrot 50 zł. Niestety, nie przelewa do tego banku wynagrodzenia, a to jest podstawowy warunek skorzystania z rabatu. Czytelnik poszedł więc do bliźniaczego Alior Banku, który oferował wówczas 1 proc. zwrotu za zakupy - zwrot wyniósłby 16 zł. Zawsze coś. Czytelnik już się prawie zdecydował, aż tu spadła mu, niczym gwiazdka z nieba, oferta mBanku - 6 proc. zwrotu za zakupy na stronie Mediamarkt.pl. Choć cena aparatu była wyższa niż w sklepie na Allegro - wynosiła 1699 zł - to po odliczeniu mRabatu czytelnikowi wyszło 1598 zł.

Trzy warunki promocji

Warunki, które należało spełnić, aby skorzystać z promocji, były aż trzy. Pierwszy - zakup powinien być dokonany w tym konkretnym sklepie - internetowej odnodze Media Markt. Drugi - kwota zakupu musiała przekraczać 300 zł. I ostatni - płatność powinna być zrealizowana kartą mBanku. - Stwierdziłem, że wszystkie warunki spełniam, więc wziąłem się do rejestracji na mediamarkt.pl. Wybrałem sklep Media Markt, który mnie obsłuży (czyli wyda lub wyśle aparat). Był to punkt w Łodzi. Ponieważ mieszkam niedaleko sklepu, wybrałem opcję odbioru osobistego. Chciałem zapłacić z góry, jednak mediamarkt.pl w opcji odbioru osobistego nie pozwala zapłacić za towar online. Z konieczności zapłaciłem więc w sklepie kartą mBanku - opowiada czytelnik.

Aparat odebrał i czekał na zwrot 99 zł z tytułu 6-procentowego rabatu. Minął tydzień i nic. Zadzwonił do mBanku i osłupiał. - Bank uznał, że kupiłem aparat w sklepie stacjonarnym i nie zapłaciłem online - opowiada czytelnik. A przecież towar zamówił na stronie mediamarkt.pl i ma na to dowód. Jedynym jego grzechem było to, że wybrał odbiór osobisty, a w tej opcji nie dało się zapłacić online, lecz jedynie kartą w sklepie.

Liczy się miejsce płatności

Bank tłumaczy, że oferta "Zyskaj 6% za zakupy online na mediamarkt.pl" dotyczyła klientów, którzy w sklepie internetowym dokonali zakupu wybranego produktu na określoną kwotę. Aby rabat został naliczony, za zakupy należało zapłacić wydaną przez bank kartą online w sklepie wirtualnym firmy Media Markt. - W ten sposób rozumiemy tytułowe "zakupy online" oraz opis rabatu: "zwrot 6% od wartości transakcji płatniczej w sklepie internetowym" (nie stacjonarnym) - mówi Krzysztof Olszewski z mBanku. - Użytkownik wybrał i zamówił produkt w internecie, lecz płatności dokonał w sklepie stacjonarnym, przy odbiorze towaru. Z tego powodu transakcja nie spełniała wszystkich warunków oferty. Stanowisko banku poparł zresztą arbiter bankowy.

Poprosiliśmy bank o ponowne rozpatrzenie sprawy. Zdaniem Ekipy Samcika oferta mogła zostać przez klienta zrozumiana inaczej, niż przedstawia to bank, sklep też nie był bez winy. Udało nam się przekonać bankowców. - Bank wziął pod uwagę możliwość odmiennej interpretacji treści oferty, a w ramach budowania pozytywnej relacji zdecydował się naliczyć sporny rabat. Pieniądze z rabatu są już na koncie klienta - oświadczył nam Krzysztof Olszewski. A my dziękujemy za przychylenie się do prośby klienta.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.