Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Do tej ostatniej grupy należy mBank, który w odpowiedzi na pojawienie się nowego gracza mobilnego, czyli Banku Smart, powołał do życie eKonto Mobilne. Nie dość, że jest ono całkiem darmowe, to ma też jeszcze bardzo wysokie oprocentowanie, bo 4 proc. Pozornie jest to bonus nie do pogardzenia.

Jednak niektórzy z moich czytelników sygnalizowali, że mBank, reklamując eKonto Mobilne, wprowadza odbiorców w błąd. A konkretnie - nie podaje pewnego szczegółu dotyczącego konta. W dodatku szczegółu bardzo istotnego z punktu widzenia kogoś, kto chciałby porzucić konkurencję i przenieść się do mBanku. Pan Rafał nie dowiedział się o owym szczególe nawet w rozmowie z pracownikiem mBanku na czacie. Stało się to dopiero po miesiącu używania rachunku, kiedy zaczął przeglądać wyciąg i podliczać otrzymane z tytułu 4 proc. odsetki. Były znacznie mniejsze, niż wynikałoby to z obiecywanych w reklamie procentów.

Pan Rafał ponownie skontaktował się z bankiem, gdzie powiedziano mu, że naliczone odsetki są jak najbardziej prawidłowe, bo promocyjna stawka 4 proc. dotyczy tylko kwoty do salda 3000 zł. Pieniądze powyżej tej kwoty nie są w ogóle oprocentowane. "Bank sprytnie wykorzystał moją naiwność. Jestem zawiedziony postawą jego marketingowców" - napisał czytelnik. Sprawdziłem więc, gdzie w serwisie mBanku umieszczona jest informacja o tym, że stawka 4 proc. jest ograniczona do trzytysięcznego salda na koncie. Na stronie tytułowej produktu tej informacji nie było. Na stronie, która pokazuje się po kliknięciu w "Sprawdź szczegóły" również... Na obu podstronach znalazłem tylko podaną małą czcionką informację o tym, że oprocentowanie 4 proc. jest wartością nominalną w skali roku. W fiszce "Dodatkowe korzyści" - ani słowa o limicie. Podstrona "Porównaj konta" też milczała na ten temat.

Kluczową informację bank schował wstydliwie dopiero na ostatniej podstronie, nazwanej "Centrum pomocy". Jest tu zdjęcie sympatycznej pracownicy banku, gotowej nieść pomoc zagubionym w ofercie klientom, odesłanie do najważniejszych dokumentów opisujących eKonto Mobilne (regulaminów, zasad realizacji przelewów itp.) i na samym dole drobnym druczkiem zastrzeżenie: "Oprocentowanie eKonta Mobilnego obowiązuje do kwoty 3.000 zł. Środki powyżej tej kwoty są nieoprocentowane".

Można powiedzieć, że to tylko reklama, a klient przy zawieraniu umowy dostał wszystkie informacje. Wolę, gdy bank również w reklamie wyraźnie komunikuje klientom wszystkie najważniejsze cechy produktu, a nie tylko te, które mu pasują. Klient, który nie zostanie klarownie poinformowany o warunkach oferty, może mieć potem za złe i twierdzić, że bank chciał go wprowadzić w błąd. A to oznacza ryzyko reputacyjne dla banku. Kilka dni temu zwierzyłem się z tych przemyśleń w blogu "Subiektywnie o finansach". Nie upłynęło kilka godzin, a kluczowa informacja o ograniczeniach w oprocentowaniu pieniędzy znalazła się już na głównej stronie produktu. Co prawda napisana drobnym druczkiem, ale zawsze.

Dziękuję mBankowi za to, że wysłuchał moich argumentów.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

Czy opłaca się przenieść bankowość do telefonu?

Smartfon może pomóc złodziejom?

Lokata ze smartfona? Banki kuszą oprocentowaniem

Jesienne zmiany w cenach biletów. Jak jeździć taniej?

Bank w komórce to raj dla złodziei?




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.