Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Frank powyżej 4 zł. Czy może być jeszcze gorzej?

To pytanie do wróżki. Czasy są szalone i nie można już niczego wykluczyć, nawet tego, że frank będzie jeszcze w tym roku po 5 zł. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się niemożliwe, że szwajcarski bank centralny podejmie tak gigantyczne ryzyko i pozwoli urosnąć własnej walucie w niekontrolowany sposób, ryzykując losem własnej gospodarki. Ale tak się właśnie stało. Dziś wydaje się, że szwajcarskie firmy na dłuższą metę nie wytrzymają kursu wyższego niż ten obecny (1 frank wart jest tyle, ile 1 euro, czyli 4,2-4,3 zł), więc polscy kredytobiorcy i Szwajcarzy jadą na jednym wózku.

Ale nie można wykluczyć, że w gospodarce światowej zdarzy się coś nieprzewidzianego, np. niewypłacalność ogłosi któryś z krajów rozwijających się. To może wywołać odpływ kapitału z wszystkich rynków wschodzących, także z Polski, co mogłoby oznaczać chwilowy spadek wartości złotego do innych walut o kilkanaście lub kilkadziesiąt groszy. Trudno więc z góry wykluczyć, że frank będzie kosztował wkrótce np. 5 zł. Ale z drugiej strony oprocentowanie depozytów międzybankowych w Szwajcarii wynosi dziś minus 0,5 procent (czyli ten, kto przynosi do banku pieniądze, musi do nich dopłacać), co na dłuższą metę powinno ograniczyć popyt na franka szwajcarskiego i wpłynąć kojąco na jego kurs. Być może więc już wkrótce zobaczymy Franka S. poniżej 4 zł.

Plan awaryjny, czyli nie ma tego złego...

Nagły wzrost wysokości raty kredytowej nigdy nie jest przyjemny, zwłaszcza jeśli z dnia na dzień trzeba płacić bankowi aż o kilkaset złotych więcej (tyle "kosztuje" wzrost franka z 3,5 zł do 4,2-4,3 zł w przypadku przeciętnego 300-tysięcznego kredytu). Ale to jeszcze nie koniec świata. Niewykluczone, że teraz twoje obciążenie ratami kredytu hipotecznego należy do najwyższych w całym okresie jego spłaty. Wykorzystaj to jako powód do uporządkowania domowego budżetu, ograniczenia zbędnych wydatków i wprowadzenia dobrych praktyk "oszczędnościowych". Dziś jest to konieczność, ale być może za jakiś czas kredyt przestanie ci tak doskwierać i wtedy - dzięki dokonanym dziś reformom - bez problemu wykroisz kilka stówek miesięcznie na oszczędzanie.

Zrób więc przegląd domowych finansów i...

1. Prześwietl stałe wydatki. Ustal, które najbardziej obciążają twój budżet oraz jakie są możliwości ich redukcji. Przykłady? Być może mógłbyś ograniczyć koszty telekomunikacyjne, zmienić pakiet telewizji kablowej na tańszy (przecież i tak nie oglądasz większości kanałów), przesiąść się z samochodu do komunikacji miejskiej. Każdy abonament, który opłacasz, prześwietl pod kątem możliwości jego zamiany na coś tańszego.

2. Policz, ile wydajesz na życie. I postaw sobie za cel ograniczyć te wydatki o 10 proc. W większości przypadków da się to zrobić, nieco rzadziej jedząc na mieście, rezygnując z odwiedzania kawiarni i bardziej uważnie planując codzienne zakupy (w moim przypadku dobrze sprawdziło się wprowadzenie dziennego limitu na wydatki w osiedlowym sklepie spożywczym).

3. Zaplanuj z wyprzedzeniem ekstra wydatki. Skoro twoje raty kredytowe mają być znacznie wyższe niż dotychczas, twój domowy budżet będzie znacznie bardziej podatny na "szoki wydatkowe", czyli na takie groźne okoliczności dla portfela, jak wakacje, początek roku szkolnego czy Boże Narodzenie. Już dziś nałóż na siebie coś w rodzaju "podatku", który zasili fundusz na ekstra okazje. Chodzi o to, żeby twój domowy budżet z dnia na dzień nie był poddawany trudnym próbom, jak konieczność wydania np. 1000 zł na kolonie dziecka czy na szkolną wyprawkę. Lepiej co miesiąc odkładać 100 zł i zmniejszyć wysokość jednorazowego wydatku do 500 zł.

Co zrobić z kredytem hipotecznym, gdy już nie dajesz rady?

Jeśli twój budżet domowy już przed frankową zawieruchą pękał w szwach, to niewykluczone, że nie obędzie się bez pomocy banku. Jaką formę może ona przyjąć? Na co możesz liczyć, a o jakich udogodnieniach możesz zapomnieć?

1. Poproś bank, żeby uwzględnił w oprocentowaniu kredytu ujemny LIBOR. Prawdopodobnie oprocentowanie twojego kredytu spłaca się ze wskaźnika LIBOR oraz stałej w całym okresie kredytowania marży. Kurs franka koszmarnie wzrósł, ale jednocześnie LIBOR obniżył się do poziomu minus 0,5 proc. i prawdopodobnie wkrótce będzie jeszcze niższy. Zapytaj swój bank, czy zamierza obniżyć oprocentowanie kredytu, uwzględniając ujemną wartość LIBOR-u, i ewentualnie kiedy nastąpi przeliczenie rat. Dzięki uwzględnieniu ujemnego LIBOR-u jest szansa, że twoja rata wzrośnie dwukrotnie mniej, niż wynikałoby to tylko ze zmiany kursu franka. Komitet Stabilności Finansowej zalecił bankom, żeby tak właśnie liczyły oprocentowanie kredytów, zaś Komisja Nadzoru Finansowego oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów sprawdzają, czy banki nie łamią prawa, wpisując do regulaminów kredytowych zastrzeżenie, że będą przyjmowały do wyliczenia rat LIBOR dodatni lub zerowy, nigdy zaś ujemny.

2. Spłacając raty, omijaj spread. Nawet kilka procent kwoty raty możesz zaoszczędzić, spłacając ją bezpośrednio we frankach kupionych w tradycyjnym kantorze lub przez internet. Możliwość taka istnieje od dobrych kilku lat, a specjalna ustawa zobowiązuje banki, by za aneks do umowy pozwalający spłacać raty we frankach nie trzeba było płacić ani grosza. Bank nie ma też prawa pobierać prowizji za przyjęcie płatności we frankach. Takie preferencje dla konsumentów wywalczyła m.in. "Wyborcza" i namówiła do jego przeprowadzenia polityków. Niektóre banki już zadeklarowały, że w związku z trudną sytuacją frankowych kredytobiorców ograniczą spread walutowy.

3. Poproś o rozłożenie kredytu na dłuższy okres. To podstawowy wariant restrukturyzacji każdego kredytu. Korzystaj z niego ostrożnie, bo w ostatecznym rozrachunku nie jest dla ciebie korzystny - im dłużej spłacasz kredyt, tym więcej odsetek zapłacisz, a tym samym - więcej będzie cię on kosztował. Ale czasem nie ma wyjścia. Jeśli w domowym budżecie żadną miarą nie znajdziesz pieniędzy na wyższą ratę, poproś bank o rozłożenie kredytu na taki okres, który zapewni, że rata - mimo koszmarnego wzrostu kursu franka - nie wzrośnie. Ale pamiętaj - taka restrukturyzacja to ostateczność.

4. Zapytaj bank, czy przez jakiś czas możesz spłacać tylko odsetki. Może dzięki temu zdołasz uporządkować swoje finanse i znaleźć w domowym budżecie luzy albo podjąć lepszą, dodatkową pracę? Odmianą tego patentu - działającego, jak się domyślasz, tylko doraźnie - są klasyczne wakacje kredytowe, czyli opcja kilkumiesięcznej przerwy w spłacie i kapitału, i odsetek.

5. Zasygnalizuj bankowi, że rozważasz ogłoszenie upadłości. Od początku roku w Polsce obowiązuje nowa ustawa o upadłości konsumenckiej. Daje ona możliwość restrukturyzacji długu w taki sposób, że nie zawsze trzeba go spłacić w całości. Jeśli mimo oddania całego majątku (po sprzedaży mieszkania syndyk musi ci oddać pieniądze pozwalające przez dwa lata wynajmować inne mieszkanie) oraz obciążenia przez kilka lat pensji wpłatami na rzecz wierzycieli długi nie zostaną spłacone, sąd może resztę umorzyć. W sytuacji, gdy np. masz mieszkanie warte 300 tys. zł i 600 tys. zł kredytu, bank nie na żarty może się przestraszyć, że pójdziesz do sądu po upadłość konsumencką, on zaś nie odzyska wszystkich pieniędzy. I dlatego może będzie chętny do zawarcia ugody. Jak taka ugoda mogłaby wyglądać? Np. wydłużenie spłaty rat o kilka lat w powiązaniu z umorzeniem części długu. f

W jaki sposób inni pomagają frankowiczom?

Węgry: Przewalutowanie kredytów

W przypadku węgierskich kredytobiorców kurs przewalutowania był mniej więcej taki, jaki wówczas obowiązywał na rynku walutowym, ale za to banki zobowiązały się zwrócić klientom pieniądze nadpłacone z powodu spreadu i podwyżek oprocentowania. Proste skopiowanie "wariantu węgierskiego" byłoby trudne, bo tam banki po prostu oddały część zysków osiągniętych dzięki spreadowi i podwyżkom oprocentowania. U nas - gdyby kurs przewalutowania wyniósł 3,5 zł - musiałyby pokryć ogromne różnice kursowe, a więc dopłacić do interesu więcej, niż zarobiły na spreadzie i oprocentowaniu. Według niektórych szacunków - nawet ok. 20 mld zł (roczny zysk branży bankowej to 16 mld zł).

Chorwacja: Zamrożenie kursu walutowego

Na takie rozwiązanie zdecydowała się ostatnio Chorwacja. Tamtejszy rząd postanowił, że przez rok klienci będą spłacali raty kredytów frankowych po kursie sprzed zawieruchy. Różnicę banki będą musiały pokryć z własnej kieszeni.

Serbia: Współpłacenie banku w przypadku wzrostu kursu.

W Serbii w zeszłym roku bank centralny wydał dla banków komercyjnych rekomendację, na mocy której klient tylko do pewnego stopnia pokrywa koszty wzrostu kursu franka. Po przekroczeniu wyznaczonego poziomu rata zostaje zamrożona, resztę kosztów zaś bierze na siebie bank.

Bank Szwajcarii obniżył stopy procentowe do - 0,75 proc. i przestał bronić kursu waluty. Od tej decyzji kurs franka utrzymuje się na poziomie 4,3 zł. To oznacza wzrost raty kredytu hipotecznego dla 550 tys. rodzin. W "Wyborczej" radzimy jak radzić sobie z drogim frankiem



Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

Winni są wszyscy: banki, resort finansów i klienci

 Kryzys franka to test przyzwoitości bankowców

Jak się zarabia w Szwajcarii i czy warto tam wyjechać?

Franka jak żałobę trzeba po prostu przejść

Franciszkanie, czyli życie na kredycie

Kim jest statystyczny "frankowicz"?






Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.