Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
W ramach akcji "Po stronie klienta" pomagamy czytelnikom chronić dane osobowe i piętnujemy praktyki firm, które chciałyby wyciągnąć od nas zbyt wiele informacji. Dziś kolejna porcja pytań, problemów i wątpliwości dotyczących ochrony naszej tożsamości. I nie tylko naszej, ale też osób, z którymi współpracujemy. Pan Marek ma prywatne przedszkole i jako przedsiębiorca chce zaciągnąć kredyt. Waha się jednak, bo banki, w których prosi o pożyczkę, żądają wyciągu z jego konta. Czy mają do tego prawo?

- Na wyciągu są dane wszystkich moich klientów, którzy co miesiąc płacą za to, że ich dzieci chodzą do mojego przedszkola - mówi nasz czytelnik. Barbara Chrzczonowska, ekspertka ds. ochrony danych osobowych w firmie Orange, przyznaje mu rację - nie powinien udostępniać takich danych. Jedynym wyjściem z sytuacji jest poproszenie swojego banku o sporządzenie wyciągu, na którym dane osób, z którymi współpracuje pan Marek, będą usunięte lub w jakiś sposób zamazane. Ewentualnie czytelnik mógłby sam zamazać dane i dopiero tak spreparowane wyciągi przekazać bankowi kredytodawcy.

Bank może trzymać dane klienta przez 10 lat

Inny czytelnik skarży się na to, że choć zlikwidował swoje konto bankowe dwa lata temu, jego dawny bank przysyła mu oferty handlowe. - Dlaczego po dwóch latach wciąż mają moje dane i dlaczego z nich korzystają, skoro się na to nie zgodziłem? - pyta.

Okazuje się, że bank może przetrzymywać dane nawet 10 lat po tym, jak klient zlikwidował konto. Takie jest prawo. - Klient może mieć roszczenia związane ze sposobem świadczenia przez dawny bank usług nawet przez 10 lat od zamknięcia swojego konta. Dlatego bank może tak długo trzymać dane - by w razie czego móc wszystko udokumentować i jakoś się bronić - mówi Barbara Chrzczonowska. Nie może natomiast kierować przesyłek reklamowych po rozwiązaniu umowy, jeżeli nie dysponuje wyraźną zgodą klienta.

Skoro jesteśmy przy reklamach: inny czytelnik, przedsiębiorca prowadzący sklep, pyta, w jaki sposób może się reklamować u klientów. Zaznacza, że podpisują oni klauzulę o zgodzie na przetwarzanie danych osobowych do marketingu produktów własnych, jednak zwraca uwagę na pewien istotny szczegół. - Zgodzili się, bym reklamował swój sklep, ale ja w sklepie sprzedaję towary różnych firm. Gdy ten towar reklamuję, to jest marketing własny czy może marketing towarów firm trzecich? - zapytał.

Jak się okazuje, diabeł tkwi w szczegółach. - Trzeba ofertę sformułować w taki sposób, by wiadomo było, że reklamuje pan własny sklep, a nie towar obcej firmy. Nie wolno wymieniać nazwy innej firmy - wyjaśnia Barbara Chrzczonowska. I dodaje, że rzecz dotyczy reklam oferowanych zarówno przez telefon, jak i mailowo. Trzeba jednak pamiętać, że musi zostać uzyskana od klienta osobna zgoda na przesyłanie reklam mailowych, bo wymaga tego ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

 Fundusze inwestycyjne prosto z banku. Warto zrezygnować z lokaty?

 Chcesz taniej tankować? Zostaw w banku 50 tys. zł

Ubezpieczenie turystyczne: Złodziej musi cię jeszcze pobić

Tani kredyt gotówkowy. Dwa sposoby, by łatwo go dostać

Sprzedali 92-latkowi polisę inwestycyjną. Trafią do Księgi Rekordów Guinessa?

Robisz przelew za granicę? Podaj dane amerykańskich służbom

Kto może nagrywać rozmowy telefoniczne?




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.