Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
We wtorek Trybunał Konstytucyjny uznał, że dwa kluczowe przepisy mówiące o bankowym tytule egzekucyjnym (BTE) są niezgodne z konstytucją i za nieco ponad rok - latem 2016 r. - przestaną obowiązywać. Oznacza to, że bankowcy nie będą mogli już korzystać z szybkiej ścieżki windykowania niespłacanych długów. Dziś po prostu idą do sądu z wypełnionym drukiem BTE, przybijają pieczątkę z napisem "klauzula wykonalności" i udają się do komornika, a ten zajmuje wynagrodzenie, nieruchomość lub inny majątek kredytobiorcy.

Już za nieco rok bankowcy nie będą mogli w tak łatwy sposób odzyskiwać niespłacanych kredytów. Co to może dla nas oznaczać? Oto sześć rzeczy, które trzeba wiedzieć o szykujących się zmianach, jeśli masz zamiar zaciągnąć nowy kredyt lub np. spłacasz kredyt hipoteczny.

Kto zyska na skasowaniu BTE?

Likwidacja BTE pozwoli uniknąć sytuacji, w których banki windykują dług zaciągnięty przez kogoś na nasze konto. Jeśli ktoś ukradł nasze dane, założył przez internet ROR na nasze nazwisko (dzięki temu uwiarygodniając się w oczach działu kredytowego) i wziął z banku pieniądze, to ów bank często bezmyślnie ściąga dług z nas, a nie ze złodzieja (który zresztą rozpłynął się w powietrzu). Często o takim długu dowiadujemy się dopiero od komornika, który przychodzi z podbitym przez sąd BTE. Banki, mając łatwą drogę do egzekucji pieniędzy, z lenistwa nie zawsze sprawdzają, dlaczego raty nie są spłacane, ani nie próbują się skontaktować telefonicznie z dłużnikiem, tylko od razu przystępują do windykacji z użyciem BTE. Za rok to się skończy - bank będzie musiał być przygotowany na to, by udowodnić w sądzie, że dług istnieje i że windykacja ma dotyczyć właśnie tego kredytobiorcy. Na pewno spokojniej będą spali ci, którym powinęła się noga i nie spłacili np. kilku rat długu wartego kilkaset tysięcy. Banki zwykle negocjują z takimi klientami, ale zdarzają się też sytuacje, w których od razu wypowiadają kredyt, kładą łapę na majątku dłużnika i np. komornik sprzedaje mieszkanie po cenie znacznie niższej, niż wynosi jego wartość. Klient zostaje z ogromnym długiem, ale bez majątku.

Jak będzie działał BTE do sierpnia 2016 r.?

Trybunał Konstytucyjny poprosił prawodawców, by do czasu wejścia w życie jego orzeczenia przygotowali jakieś przepisy przejściowe, które ułatwią życie klientom. Formalnie bowiem sytuacja jest taka, że choć Trybunał orzekł, iż istnienie BTE jest niezgodne z konstytucją, to banki jeszcze przez ponad rok nadal mogą wystawiać tytuły egzekucyjne, zaś klienci nie mają żadnego nowego instrumentu, by podważyć ważność takiego BTE.

Jak banki będą się zabezpieczały po likwidacji BTE?

Brak BTE może mieć bolesne dla kredytobiorców skutki uboczne. Niewykluczone, że banki wrócą do starych, sprawdzonych sposobów zabezpieczania swoich wierzytelności, czyli żądania przy większych kredytach kilku żyrantów i podsuwania klientom do podpisu weksli in blanco. Do takiego weksla bankowcy dołączali niegdyś tzw. deklarację wekslową, która zawierała dokładne wytyczne, w jakich okolicznościach i na jaką kwotę taki weksel może być wypełniony. Jeśli już zostanie wypełniony, droga do windykacji jest podobna jak w przypadku BTE. Niebezpieczeństwo związane z wekslem polega na tym, że jeśli taki weksel zaginie w banku lub trafi w niepowołane ręce, może spowodować ogromne kłopoty dla klienta, który go podpisał. Weksla banki powinny pilnować jak oka w głowie i natychmiast niszczyć ten dokument (na oczach klienta), gdy kredyt zostanie spłacony.

Kiedy banki zaczną żądać weksli i żyrantów?

Być może nieprędko bądź w ogóle (bo znajdą jeszcze lepszy dla siebie sposób na zastąpienie BTE - patrz pkt 5.), ale niektórzy bankowcy już zapowiadają, że procedury zmienią się bardzo szybko i już za kilka tygodni każdy klient zaciągający kredyt powyżej 10 tys. zł będzie musiał mieć żyranta (mniej prawdopodobne) bądź podpisać weksel (bardziej prawdopodobny wariant). Bankowcy mogą zastosować też filtr: z braku BTE mniejsze kredyty będą zabezpieczać wekslem, którego przygotowanie jest tańsze, zaś dla większych kredytów będzie przewidziana procedura, którą omawiam w pkt 5.

Banki nie potrzebują BTE, wystarczą im... trzy siódemki

Z powodu likwidacji BTE klienci mogą być zmuszani do poddawania się egzekucji w innym trybie, bardziej skomplikowanym od strony proceduralnej i droższym, a wywołującym podobne jak BTE skutki - w art. 777 kodeksu postępowania cywilnego.

Prawnicy w swoim żargonie nazywają go trzema kosami, bo jest zabójczo skuteczny.

Art. 777 brzmi tak: "Tytułami egzekucyjnymi są (...) akt notarialny, w którym dłużnik poddał się egzekucji i który obejmuje obowiązek zapłaty sumy pieniężnej do wysokości w akcie wprost określonej albo oznaczonej za pomocą klauzuli waloryzacyjnej, gdy akt określa warunki, które upoważniają wierzyciela do prowadzenia przeciwko dłużnikowi egzekucji na podstawie tego aktu o całość lub część roszczenia, jak również termin, do którego wierzyciel może wystąpić o nadanie temu aktowi klauzuli wykonalności".

Oznacza to, że bank może zażądać od klienta dobrowolnego poddania się uproszczonej egzekucji nawet wtedy, gdy nie będzie obowiązywał BTE. Tyle że taki dokument nie będzie tylko jednym z punktów umowy, lecz będzie musiał być sporządzony przez notariusza i oczywiście odpowiednio opłacony. Krótko pisząc: banki zapewne zaczną wymagać od klienta podpisania aktu notarialnego, na podstawie którego kredyt zostanie mniej więcej tak samo zabezpieczony jak dziś w ramach BTE. Cała nadzieja w tym, że bankowcy zorganizują cały proces w taki sposób, by nie był dolegliwy dla klienta, i być może będą pokrywać jego koszty (w to wątpię, bo taksy notarialne nie są niskie).

Co z już zaciągniętymi kredytami?

Mogą być kłopoty. Oczywiście banki nie będą robiły zbędnego zamieszania w związku z pożyczkami konsumenckimi czy nawet kredytami samochodowymi, ale jeśli ktoś ma 25-letni kredyt hipoteczny, to musi się liczyć z tym, że bank prędzej czy później poprosi go o dobrowolną zgodę na poddanie się egzekucji w trybie art. 777 kpc. Oczywiście bank nie może tego narzucić jednostronnie, ale może wywierać na klienta presję, choćby egzekwując pieczołowicie wszystkie jego obowiązki zapisane w umowie. A jest niemal pewne, iż przy każdej próbie zmiany umowy na prośbę klienta (zmiana zabezpieczenia, adresu, wartości lub okresu spłaty kredytu) warunkiem podpisania przez bank aneksu będzie jednoczesna zgoda klienta na akt notarialny dotyczący poddania się egzekucji.

Wygląda więc na to, że choć BTE pomoże wielu i utrąci niemało bankowych nieprawidłowości, to może nas też sporo kosztować (a zwłaszcza kredytobiorców).

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

 Oszustwa w sieci. Poznaj najczęstsze triki.

 Chcesz zamienić mieszkanie kupione za kredyt we frankach? Przygotuj kilka tysięcy złotych

Sprzedali mu na Allegro używany domek jako nowy. Kiedy protestował, kazali mu iść... do lekarza

Doradcy finansowi wyginą. Czas na profesjonalnych negocjatorów

Ktoś zarejestrował firmę na ich adres. Prawo chroni ich tylko teoretycznie




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.